REKLAMA

Platforma Obywatelska chce poznać raport dotyczący afery taśmowej, a także dymisji szefa MSWiA

  • Autor: PAP/GP
  • 12 lutego 2016 17:23
Platforma Obywatelska chce poznać raport dotyczący afery taśmowej, a także dymisji szefa MSWiA Neumann: Audyt był podstawą haniebnego donosu premier Beaty Szydło, który w czasie debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu był rozdawany przez posłów PiS. (fot.:facebook.com)

Politycy PO zażądali w piątek (12 lutego) odtajnienia raportu KGP z audytu ws. działań Biura Spraw Wewnętrznych w związku z "aferą taśmową" oraz dymisji szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka. Zdaniem PO, audyt stał się podstawą do formułowania przez PiS pomówień dot. podsłuchiwania dziennikarzy.

Żądanie Platformy ma związek z piątkową decyzją Prokuratury Okręgowej w Warszawie o odmowie wszczęcia śledztwa w związku z audytem KGP. Raport KGP z audytu ws. działań funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych w związku z "aferą taśmową" nie wskazuje na podejrzenie popełnienia przestępstwa, w tym na przekroczenie uprawnień - mówił w piątek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Przemysław Nowak.

Pod koniec 2015 r. komendant główny policji insp. Zbigniew Maj (w czwartek zrezygnował ze stanowiska) powołał grupę, która miała sprawdzić, czy funkcjonariusze BSW, czyli tzw. policji w policji, podsłuchiwali dziennikarzy w związku z tzw. aferą taśmową. Z audytu wynika m.in., że w KGP działały dwie grupy, które zajmowały się sprawą afery taśmowej. Informowano ponadto, że kontrolerzy natrafili na materiały, które świadczą, że w zainteresowaniu śledczych pojawiali się dziennikarze i ich rodziny. Sam Maj mówił, że wobec dziennikarzy i ich rodzin były stosowane formy pracy policji.

Przeczytaj: Polscy antyterroryści, a zagrożenia na świecie

- Jesteśmy po konferencji prokuratury, która potwierdziła nasze podejrzenia, że te wszystkie informacje od wielu tygodni powtarzane przez polityków PiS, o rzekomych nielegalnych podsłuchach dziennikarzy, nie mają żadnego potwierdzenia w faktach, nie mają żadnego potwierdzenia w dowodach - podkreślił na piątkowej konferencji prasowej szef klubu PO Sławomir Neumann.

Jak dodał, audyt był podstawą haniebnego donosu premier Beaty Szydło, który w czasie debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu był rozdawany przez posłów PiS. Chodzi o materiał, który przed styczniową debatą w PE na temat Polski przygotowali eurodeputowani PiS. Znalazła się tam m.in. informacja, że ponad 80 dziennikarzy i prawników, którzy zajmowali się sprawą obciążających poprzedni rząd nagrań, znalazło się na podsłuchu.

- Platforma oczekuje odtajnienia tego audytu, żeby wszyscy mogli poznać to kolejne kłamstwo PiS, a jeśli PiS, premier Szydło, minister spraw wewnętrznych nie będą chcieli tego audytu odtajnić, to będziemy wnosić o zamknięte posiedzenie Sejmu, aby wszyscy posłowie mogli się zapoznać z tym audytem i z sytuacją, która miała miejsce, związana z podsłuchami, których nie było - oświadczył Neumann.

- Chcielibyśmy, żeby to wybrzmiało tak, jak wybrzmiało to publicznie w Parlamencie Europejskim to kłamstwo powtarzane przez polityków PiS. Nie może być tak, że pomówienia i kłamstwa będą bronią polityczną - dodał szef klubu Platformy.

- Rozumiem także, że jeżeli pani premier została wprowadzona w błąd, to oczywistym oczekiwaniem naszym jest to, że Mariusz Błaszczak poda się do dymisji i ta dymisja będzie przyjęta - zaznaczył.

Na początku lutego KGP przekazała raport z audytu ws. działań funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych w związku z "aferą taśmową" stołecznej Prokuraturze Okręgowej, która od roku prowadzi postępowanie sprawdzające w tej sprawie. Śledztwo wszczęto po publikacji "Gazety Wyborczej", która w lutym 2015 r. pisała, że tajna grupa utworzona latem 2014 r. badała, czy za "aferą podsłuchową" stoją byli szefowie ABW, SKW i BOR oraz urzędujący szef CBA.

Według "GW" ówczesny szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz miał ich podejrzewać o spisek i nadzorować grupę, w której mieli być policjanci z Biura Spraw Wewnętrznych KGP oraz oficerowie SKW. "GW" twierdziła, że m.in. wystąpili oni do sądu o zgodę na podsłuchy "numerów nieznanych", tzw. NN - mimo że było im wiadomo, iż należą do generałów służb. Sam Sienkiewicz zaprzeczał, że powołał taką grupę i ją nadzorował. Warszawska prokuratura okręgowa odmówiła podjęcia w tej sprawie śledztwa.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Janusz 2016-02-13 17:31:21
    POszabo POprawcy i złodzieje co wy wyrabialiście będą przy korycie.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA