REKLAMA

"Czarny protest" przed siedzibą "Solidarności" w Gdańsku

  • Autor: PAP/JS
  • 24 października 2016 19:13
"Czarny protest" przed siedzibą "Solidarności" w Gdańsku Sygnatariuszka Porozumień Sierpniowych, posłanka PO, Henryka Krzywonos-Strycharska. (fot. twitter.com)

• "Solidarność naszą bronią" i "Solidarność jest kobietą" – skandowali uczestnicy manifestacji zorganizowanej w ramach "czarnego protestu" przed siedzibą NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.
• Kilkanaście dni temu związek zarzucił organizatorom protestu bezprawne wykorzystanie logo "S".

Przed budynkiem "S" protestowało kilkaset osób. Manifestujący mieli ze sobą transparenty i naklejki z logo "Solidarności" z czarną sylwetką kobiety z parasolką. Na transparentach były też takie hasła jak "Wolność wyboru zamiast terroru" oraz "Nie dla pogardy wobec kobiet"

"Spotykamy się dziś pod hasłem +Solidarność naszą bronią+ i nie przypadkiem przy tym budynku. Nieopodal nas znajduje się Stocznia Gdańska, a właściwie to, co z niej pozostało - miejsce niezmiennie kojarzące się z pierwotnie rozumianą solidarnością (…) Dziś związek będący symbolem tamtych wydarzeń próbuje stłamsić walczące o lepsze jutro kobiety, walczące o swoje podstawowe prawa, a nie o przywileje" - mówiła podczas demonstracji Pamela Różalska z ruchu "Dziewuchy Dziewuchom" Trójmiasto.

Przekonywała, że +czarny protest+ to nie tylko walka o prawo do aborcji. "Aborcja to tylko wycinek całości. Nikt tutaj nie chce, aby w Polsce było więcej aborcji. Nam chodzi o prawa kobiet, o poszanowanie dla naszych świadomych i samodzielnych decyzji" - podkreślała.

Głos zabrała też m.in. sygnatariuszka Porozumień Sierpniowych, posłanka PO, Henryka Krzywonos-Strycharska.

"W 80 roku walczyliśmy o niezależne, samorządne związki zawodowe, które miały nas bronić. Nazwa +Solidarność+ to nie tylko etykietka, którą można się podpierać - solidarność jest w nas. Związki dla nas nie robią nic, więc nie rozumiem, dlaczego uważają, że są nadal solidarne" - mówiła parlamentarzystka.

Czytaj też: Organizatorzy Strajku Kobiet złożyli petycje w biurach krajowych partii

Namawiała, aby jak najczęściej kierować się w życiu zasadą solidarności. "Musimy się spotykać, nie możemy pozwolić na to, żeby nami rządzili. Nie możemy zapomnieć, że musimy być solidarni - nie bójcie się używać tego słowa. Ja go używałem całe życie, na co dzień" - podkreśliła.

"Bardzo się dziwię, że do nas nie wyszedł pan Duda (Piotr Duda - lider "S" - red), bo wydaje mi się, że jak o coś walczymy, to musimy tego bronić. Powinien tu stanąć przed nami i się wytłumaczyć" - mówiła Krzywonos-Strycharska.

Nad głowami protestujących, na fasadzie siedziby NSZZ "Solidarność" wywieszony został wielki transparent o treści "Komisja Krajowa NSZZ +Solidarność+ oświadcza, że konsekwentnie realizuje uchwałę nr 27/28 Komisji Wykonawczej NSZZ +Solidarność+ z 19 sierpnia 1989 roku". Na banerze wyjaśniono, że "nazwa i znak graficzny "Solidarność" stanowią dobro osobiste" NSZZ "Solidarność". "Oznacza to, że jakiekolwiek posługiwanie się tą nazwą czy znakiem graficznym przez inne osoby prawne bez zgody władz NSZZ +Solidarność+ spowoduje wszczęcie odpowiednich działań prawnych dla ochrony dóbr Związku".

Na transparencie napisano także, że uchwałę sprzed 27 lat podjęto jednomyślnie, a głosowali za nią m.in. Bogdan Borusewicz, Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Lech Kaczyński, Adam Michnik, Lech Wałęsa i Henryk Wujec.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku uznała w ubiegłym tygodniu, że organizatorzy "czarnego protestu" nie złamali prawa wykorzystując do jego promocji logo NSZZ "Solidarność" i odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie.

Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Tatiana Paszkiewicz tłumaczyła w piątek, że prokuratura przeanalizowała sprawę pod kątem ewentualnego naruszenia przepisów ustawy Prawo własności przemysłowej, jak również ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Dodała, że "nie stwierdzono, by doszło do realizacji znamion czynów zabronionych w tym zakresie". Zgodnie z zawiadomieniem, jakie złożyły władze związku, śledczy badali także, czy osoby, które użyły grafiki z logo "S" nie zniesławiły w ten sposób związku. Tu także nie dopatrzono się złamania prawa.

"Czarny protest" odbył się 3 października w wielu miastach Polski, jako wyraz sprzeciwu wobec możliwości zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji.

Osoby promujące protest używały do rozreklamowania go w internecie grafiki, na której znalazło się logo "S". Grafika pojawiła się także na transparentach w czasie manifestacji.

Wspomniana grafika nawiązuje do plakatu "W samo południe" (autorstwa Tomasza Sarneckiego) zachęcającego do głosowania w wyborach 4 czerwca 1989 roku. W pracy Sarnowskiego odwołującej się do słynnego westernu pojawił się cień Gary'ego Coopera, ściskającego w prawej dłoni zamiast colta, kartkę do głosowania, a w tle umieszczono logo "Solidarności" (jego twórcą jest Jerzy Janiszewski).

W grafice służącej promocji "czarnego protestu" także pojawiło się logo "S", ale - zamiast postaci Coopera - umieszczono w niej sylwetkę kobiety w spódnicy w kowbojskim kapeluszu na głowie.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA