REKLAMA

Zamach w Smoleńsku? Polacy w to nie wierzą

  • Autor: GP/PAP
  • 14 kwietnia 2017 10:23
Zamach w Smoleńsku? Polacy w to nie wierzą Polski, rządowy samolot TU-154M. W barwach RP latały dwie takie maszyny, jedna rozbiła się i jej wrak pozostaje w Rosji, drugą wycofano z użytku po likwidacji jednostki wojskowej do przewożenia osób VIP. (fot.:wikipedia.org/CC)

Zgodnie z badaniem sondażowym z wtorku (11 kwietnia), którego wyniki poznaliśmy w piątek (14 kwietnia), Polacy w małym odsetku wierzą w zamach w Smoleńsku. Tylko 6,5 proc. przekonują wyniki analiz podkomisji smoleńskiej pracującej w MON.

• Wedle badania IBRIS, duża część polskiego społeczeństwa nie podziela ustaleń podkomisji pracującej w MON. 83 proc. badanych jest co najmniej sceptyczna.

• Rok temu podobny sondaż pokazywał 30 proc. osób gotowych wierzyć w zamach.

• Jarosław Kaczyński przekonywał swoich zwolenników w poniedziałek (10 kwietnia), siedem lat po katastrofie, że zamach miał miejsce.

W piątek (14 kwietnia), cztery dni po siódmej rocznicy katastrofy smoleńskiej ujrzał światło dzienne sondaż IBRIS o podejściu opinii publicznej do teorii zamachu. Jego wyniki pokazują zmęczenie tematem i brak większego zainteresowania teoriami, które pojawiły się w ostatnich latach.

Badanie przeprowadził IBRiS tego samego dnia, co ostatnie badanie preferencji politycznych. Wyniki sondażu partyjnego zobaczysz tutaj.

Przyczynkiem do zadania pytania o zamach była konferencja prasowa podkomisji smoleńskiej, która zaprezentowała wersję zamachu z bombą termobaryczną na pokładzie samolotu.

Wedle badania z wtorku (11 kwietnia) tylko 6,5 proc. pytanych wierzy, że mogło dojść do wybuchu takiego ładunku. Większość, bo aż 83 proc. jest sceptyczna i nie wierzy w taki przebieg wypadków katastrofalnego poranka siedem lat temu.

Czytaj też: PiS ogłosiło konkurs na pomniki smoleńskie

To odmienny wynik do przeprowadzonego rok temu badania także ośrodka IPSOS. Wówczas, sześć lat po katastrofie, odsetek Polaków dających wiarę w teorię zamachu wynosił 30 proc.

Sondaż IBRIS, którego wyniki przytoczyliśmy na początku, przeprowadzono 11 kwietnia 2017 r. na reprezentatywnej grupie 1100 dorosłych Polaków. Zleceniodawcami badania były redakcje Faktu i radia Zet.

Kaczyński o zamachy

Do tego, że zamach miał miejsce, i że nalezy wyjaśnić, co się dokładnie stało, nawoływał w rocznicę katastrofy sam Jarosław Kaczyński.

- Dziś możemy powiedzieć, że został uczyniony ogromny krok w tym kierunku i musimy się wobec tego liczyć z coraz większym oporem, z coraz większą nienawiścią wobec prawdy, ale także wobec pamięci - mówił Kaczyński przed Pałacem Prezydenckim 10 kwietnia.

Prezes PiS ocenił, że po tym jak podkomisja w MON do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej zaprezentowała wyniki badań przeprowadzonych w ciągu ostatniego roku, wiadomo "z bardzo wysokim stopniem pewności, że doszło do wybuchu".

Czytaj też: Poseł PO o Kaczyńskim i zamachu smoleńskim: Zlały mu się dwa światy

- Doszło do wybuchu, który został przeprowadzony w specjalny sposób, właśnie taki, który doprowadza do skutków, które można było dostrzec w tej katastrofie; do takiego rozpadu, do takich uszkodzeń tych, którzy byli na pokładzie samolotu, do takich efektów, które znamy od prawie siedmiu lat - powiedział prezes PiS.

- Do tej pory były różne teorie, często zbliżaliśmy się do prawdy, ale nie były tego poziomu pewności, nie było eksperymentów, nie było tego wszystkiego, co trzeba było uczynić już wiele lat temu, co trzeba było czynić od początku - dodał Kaczyński.

Wersja z 10 kwietnia 2017 r.

Prowadzący badanie katastrofy smoleńskiej w MON Wacław Berczyński przekonywał do swoich racji. We wspomnianym wystąpieniu podkomisji, w siódmą rocznicę katastrofy można było usłyszeć:

- Najbardziej prawdopodobną przyczyną eksplozji był ładunek termobaryczny inicjujący silną falę uderzeniową. Fala ta niszczyła napotkane przeszkody, rozrywała kadłub samolotu, wyrzucała na zewnątrz fotele i ciała ofiar oraz zrywała z nich ubrania.

Wersja ustalona bezpośrednio po 10 kwietnia 2010 roku

Po wypadku TU-154M sprawę badała polska Komisja Badania Wypadków Lotniczych i specjalna komisja pod kierownictwem, ówczesnego, szefa MSWiA Jerzego Millera. Wypadek bada też prokuratura i śledczy rosyjscy.

Pierwotne ustalenia stwierdziły, że TU-154M nie miał załogi, która powinna lecieć tym samolotem, brakowało im koniecznego przeszkolenia. Do tego warunki atmosferyczne w Smoleńsku nie pozwalały na próbę lądowania, do której doszło i która zakończyła się tragedią. Wedle ustaleń sprzed kilku lat samolot schodził do lotniska zbyt gwałtownie, w efekcie zahaczył skrzydłem o drzewo i dokonał obrotu, po czym z impetem uderzył o ziemię.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA