REKLAMA

Ryszard Czarnecki: Unia Europejska nie ma żadnych instrumentów formalno-prawnych aby ukarać Polskę

  • Autor: PAP/AT
  • 29 sierpnia 2017 10:13
Ryszard Czarnecki: Unia Europejska nie ma żadnych instrumentów formalno-prawnych aby ukarać Polskę Polska w debacie o przyszłości UE będzie brać aktywny udział - powiedział europoseł (Ryszard Czarnecki, fot.facebook.com/rysz.czarnecki)

To co się w tej chwili dzieje wokół Polski odbieram jako konsekwentny nacisk medialno-propagandowo-polityczny ze strony części elit Unii Europejskiej, dla których Polska jest pewną przeszkodą, ponieważ bardzo konsekwentnie przeciwstawia się przyjęciu imigrantów spoza Europy. Dlatego jest takim elementem, który trzeba poddać pewnej presji - powiedział europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

• Część elit UE poddaje Polskę pewnej presji, bo jest ona przeszkodą, która konsekwentnie przeciwstawia się przyjęciu imigrantów - uważa europoseł.

• Polski rząd dobrze robi, że słucha się obywateli, a nie takiego czy innego, wysokiego urzędnika w Brukseli - zaznaczył.

• Czernecki stwierdził, że pomijając "wrzawę medialno-propagandową", Unia Europejska nie ma żadnych formalno-prawnych instrumentów aby Polskę ukarać.

"To co się w tej chwili dzieje wokół Polski, a tak naprawdę dzieje się od blisko dwóch lat, odbieram jako konsekwentny nacisk medialno-propagandowo-polityczny ze strony części elit Unii Europejskiej, elit lewicowych i liberalnych, dla których Polska jest pewną przeszkodą, ponieważ Polska bardzo konsekwentnie przeciwstawia się przyjęciu imigrantów spoza Europy - głównie muzułmańskich - i dlatego jest takim elementem, który trzeba poddać pewnej presji" - mówił we wtorek w Polskim Radiu 24 Czarnecki.

Zdaniem europosła PiS i wiceszefa PE, polski rząd "dobrze robi", że słucha się polskich obywateli, a nie słucha się "takiego czy innego, wysokiego urzędnika" w Brukseli.

Czernecki stwierdził, że pomijając "wrzawę medialno-propagandową", Unia Europejska nie ma żadnych formalno-prawnych instrumentów aby Polskę ukarać. "To chciałem powiedzieć bardzo wyraźnie" - zaznaczył.

Czarnecki dodał, że "naprawdę poważna" debata o przyszłości UE rozpocznie się po wrześniowych wyborach w Niemczech do Bundestagu. "I potrwa - tak przynajmniej mówi się w kuluarach - do końca przyszłego roku" - powiedział polityk PiS.

Według niego, Polska w debacie o przyszłości UE będzie brać aktywny udział. "Ale są pewne rzeczy dogmatyczne, na które się nie zgodzimy. Nie ma żadnego pola kompromisu - chciałbym to powiedzieć bardzo stanowczo - ws. imigrantów spoza Europy, głównie muzułmańskich. Tutaj nie ustąpimy ani o jotę" - oświadczył Czarnecki.

Czytaj też: Jaki: Polski rząd nie podoba elitom brukselskim. Dlatego próbują nas naciskać

Ocenił też, że jeśli projekt Unii Europejskiej, który - jego zdaniem - jest w "największym kryzysie" od początku jej powstania, ma przetrwać, to m.in. Niemcy muszą się "dogadać" z Polską i innymi krajami "nowej" Unii.

Komisarz ds. migracji Dimitris Awramopulos zapowiedział w czwartek, że jeśli Polska, Węgry i Czechy nie zmienią stanowiska w sprawie relokacji uchodźców, to KE pójdzie dalej z procedurą o naruszenie prawa UE. W praktyce oznacza to skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Szef MSZ Witold Waszczykowski pytany w poniedziałkowym wywiadzie dla TV Republika o relokację uchodźców, powiedział, że jeżeli urzędnicy unijni będą naciskać w tej kwestii na polski rząd, to Polska również jest gotowa pójść do Trybunału.

"Wskazaliśmy, że decyzja podjęta w 2015 r. była niezgodna z prawem unijnym, ponieważ wszystkich zakwalifikowano jako uchodźców. Tu być może można się zastanawiać nad ich relokacją, dzieleniem, ale gros osób to byli emigranci, a prawo unijne nie reguluje rozlokowania migrantów, bo to należy do prerogatywy każdego z państw członkowskich" - zaznaczył Waszczykowski. Jak mówił, zależy to od możliwości absorpcji na rynku pracy i trendów demograficznych. To - jak podkreślił - oceniają państwa członkowskie, nie mogą takich decyzji narzucić natomiast instytucje unijne.

KE wszczęła w połowie czerwca procedurę wobec Polski, a także Czech i Węgier o naruszenie prawa unijnego. Bruksela zdecydowała się na taki krok w związku "z niewywiązywaniem się przez te kraje ze spoczywających na nich obowiązków związanych z relokacją uchodźców".

Przed miesiącem KE wysłała tzw. uzasadnione opinie do władz w Warszawie, Pradze i Budapeszcie, co było drugim etapem postępowania w tej sprawie. Stolice te miały miesiąc na odpowiedź na pisma z Brukseli.

Ministerstwo spraw zagranicznych, które przekazało KE pismo, wskazało, że Polska nie zgadza się z logiką przyjętych w 2015 roku decyzji relokacyjnych, "jednakże będzie kontynuować swoje wsparcie w innych dziedzinach, m.in. angażując się w ochronę granic zewnętrznych UE oraz systematycznie wzmacniając swoje zaangażowanie humanitarne".

W ramach programu relokacji Polska i Węgry nie przyjęły ani jednego uchodźcy. Z kolei Słowacja i Czechy wstrzymały realizację programu, uzasadniając to obawami związanymi z falą islamistycznych zamachów w UE w ostatnich latach. Władze w Bratysławie zdecydowały się jednak na złożenie dodatkowych zobowiązań w tej sprawie, co pozwoliło im uniknąć procedury.

Z najnowszego, datowanego na 21 sierpnia raportu wynika, że kraje biorące udział w programie przyjęły dotąd nieco ponad 26 tys. osób w ramach rozdzielnika uchodźców.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Krynicki 2017-08-29 14:56:25
    Obatel to jest kwintesencja sprzedajnego człowieka, ( człowieka ???) Gdyby Kim dał mu koryto, to chlipał by z niego jak teraz, niegodny nosić miana Polaka. nawet Lepper się na nim poznał i przygarnął do swojej bandy, ..... eeeeeeeee szkoda na takiego nawet kulki plasteliny.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA