REKLAMA

Zieloni chcą postawić ministra Szyszko przed Trybunał Stanu

  • Autor: PAP / MIW
  • 31 marca 2016 20:36
Zieloni chcą postawić ministra Szyszko przed Trybunał Stanu Partia Zieloni chce, by Jan Szyszko został odwołany z funkcji ministra środowiska. (Fot. : www.lasy.gov.pl).

• Partia Zielonych apeluje do premier Szydło o interwencję w sprawie Puszczy Białowieskiej.
• Współpracujący z ekologami prawnicy twierdzą, że decyzja o wycince narusza prawo UE. 
• Wycinkę usprawiedliwia natomiast przewodniczący Rady Naukowej Leśnictwa.

Partia Zieloni chce odwołania ministra środowiska Jana Szyszki oraz postawienia go przed Trybunałem Stanu. Członkowie partii złożyli w czwartek 31 marca w resorcie środowiska podpisy zgromadzone pod petycją ws. wycinki lasów w Puszczy Białowieskiej skierowaną do ministra, w której apelują o wycofanie się z decyzji o zwiększeniu wyrębu drzew w Puszczy. Do tej pory pod petycją podpisało się ponad 2 tys. osób.

Przedstawiciele Zielonych zwrócili się również z apelem do premier Beaty Szydło, aby wobec "głuchego na argumenty przyrodników" ministra to ona objęła ochroną Puszczę Białowieską.

- Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym, że minister Szyszko zgodził się na pogłębienie wycinki - powiedział PAP w czwartek przewodniczący koła warszawskiego Partii Zielonych Adam Wedman. Zwrócił uwagę, że wycinkę tę potępiło wiele organizacji, m.in. Rada Naukowa Białowieskiego Parku Narodowego czy Państwowa Rada Ochrony Przyrody.

- Zwracamy się do ministra, aby wsłuchał się m.in. w głosy naukowców, organizacji pozarządowych, a także obywateli - dodał Wedman.

W czwartek w Biuletynie Informacji Publicznej (BIP) opublikowany został aneks do Planu Urządzenia Lasu (PUL) nadleśnictwa Białowieża. Zakłada on m.in. pozyskanie do 188 tys. metrów sześc. drewna w ciągu 10 lat (lata 2012-2021). Dotychczasowy PUL zakładał pozyskanie ponad 63,4 tys. metrów sześc. drewna w ciągu 10 lat. Wcześniej leśnicy wnioskowali o ponad 300 tys. metrów sześc.

Dyrektor Generalny Lasów Państwowych wystąpił o zatwierdzenie aneksu "w związku z wystąpieniem dotkliwych szkód w drzewostanach w wyniku trwającej gradacji korników świerka, powodujących w okresie realizacji planu urządzenia lasu konieczność zwiększenia pozyskania drewna w celu utrzymania odpowiedniego stanu sanitarnego lasów, zapewnienia trwałości ekosystemów leśnych oraz zaprzestania degradacji i rozpoczęcia regeneracji siedlisk przyrodniczych".

Jak zaznaczono w aneksie decyzja dotyczy przede wszystkim usuwania świerków zasiedlonych przez kornika drukarza (konieczność cięć sanitarnych), usuwane będą drzewa dla zapewnienia bezpieczeństwa ludziom przebywającym w Puszczy Białowieskiej oraz drzewa, które mogą stanowić zagrożenie pożarowe w Puszczy.

Fundacja ClientEarth, która zrzesza prawników współpracujących z organizacjami ekologicznymi w przesłanym PAP oświadczeniu podkreśliła, że opublikowany w czwartek dokument został błędnie wydany.

- Dokument jest nazwany „decyzją”, przez co należy rozumieć decyzję w rozumieniu Kodeksu postępowania administracyjnego, ponieważ zawiera ona pouczenie o możliwości wniesienia przez strony wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy w ciągu 14 dni. Wbrew treści tego dokumentu, nie jest on taką decyzją i nie przysługuje od niego środek zaskarżenia - wskazano w oświadczeniu. Prawniczka Agata Szafraniuk poinformowała, że fundacja rozważy podjęcie dalszych kroków w tej sprawie.

ClientEarth wskazuje ponadto, że niezależnie od formy dokumentu, zatwierdzenie PUL przez ministra środowiska narusza prawo unijne.

W zupełnie innym tonie wypowiada się natomiast prof. Janusz Sowa, przewodniczący Rady Naukowej Leśnictwa, która stanowi organ doradczo-konsultacyjny prezesa Rady Ministrów w sprawach gospodarki leśnej oraz funkcjonowania polskich ekosystemów leśnych.

- To, co zobaczyłem w Puszczy Białowieskiej przeraziło nas wszystkich, nie tylko mnie. Można powiedzieć krótko, Puszcza Białowieska, ten cud przyrody (...) umiera. Umiera na naszych oczach. I co gorsza umiera na skutek błędnych decyzji człowieka – powiedział Sowa.

- Ta obecna gradacja kornika (...) zaczęła się w listopadzie 2011 r., kiedy podjęto pierwszą złą decyzję. Mianowicie po wiatrołomie i wiatrowale, kiedy wiatr połamał 5 tys. metrów sześc. drewna i postanowiono nie reagować i zostawić ten wiatrował - wskazał.

Podkreślił, że obecnie jedynym wyjściem jest działanie, które pozwoli uratować to, co zostało w puszczy.

- Jedynym wyjściem jest podjęcie działań, które ograniczą gradację kornika po to, żeby uratować te drzewostany, które jeszcze nie zostały przez niego zaatakowane. Wszystkim nam powinno się spieszyć, bo jutro zaczyna się pierwsza rujka kornika drukarza - wskazał Sowa.

- Istnieje coś takiego jak ochronna czynna i bierna. Ochrona bierna polega na tym, że zostawia się przyrodzie działanie. Natomiast ochrona czynna polega na usuwaniu jeszcze żywych drzew, gdzie są żywe owady, gdzie są larwy złożone, z których wyfrunie z każdego drzewa taka ilość owadów, że zasiedli trzydzieści drzew, chodzi oto żeby to powstrzymać - dodał.

Skomentuj (3 komentarzy)

  • prawda jest okrutna 2016-04-01 07:19:00
    Do dobieslav: PiS sra na zielonych, Polaków i cała resztę, Trybunał Konstytucyjny sparaliżowali są królami, zagrali na zwłokę i raz jeszcze was głupki wyrolowali , światełko zobaczycie jak się z tego kraju wyprowadzicie!
  • dobieslav 2016-04-01 01:30:11
    a zielonych postawić przed plutonem egzekucyjnym.
    i po sprawie.
    pierd* zielone złodzieje.
  • Zeghar 2016-03-31 21:29:35
    Dwa tysiące... To aż tyle tych ekoterrorystów się zebrało? No nic, listy podpisów zachować, dane zweryfikować, źródła finansowania sprawdzić, itd...



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA