REKLAMA

Sawicki: Żadnych faktów, sama publicystyka

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 12 maja 2016 17:04
Sawicki: Żadnych faktów, sama publicystyka Wiemy doskonale o nominacjach, awansach, powoływaniu muzyków na dyrektorów biur powiatowych agencji. (Fot. Twitter.com)

- Zasługą dnia wczorajszego jest fakt, że już pierwsza koperta została odcięta. Ciągle zwalać wszystkiego na poprzedników nie będzie można. Mam wrażenie, że zamiast zająć się treścią drugiej koperty, a więc realizacją własnego programu, PiS już jest na etapie przygotowywania trzeciej koperty, dla następców. Opozycja powinna teraz spokojnie stać i czekać - mówił portalowi Parlamentarny.pl Marek Sawicki, minister rolnictwa w rządzie Ewy Kopacz.

Jak pan się czuje po audycie przeprowadzonym przez nowego ministra PiS w resorcie, którym pan kierował?

Marek Sawicki: - To było żenujące widowisko. No bo jak inaczej nazwać sytuację, kiedy jedna ze stron przez 16 godzin mówi co chce na temat poprzedników, a ci nie mogą się nawet usprawiedliwić. Mieliśmy tylko siedem minut na zabranie głosu, ripostę i komentarz. Ręce opadają.

Usłyszał pan od swojego następcy bardzo ciężki zarzut: nieprofesjonalnie rządził pan w resorcie. Niezbyt komfortowo musiał się pan czuć.

- Trudno czuć się dobrze, kiedy ktoś opowiada kłamstwa z trybuny sejmowej, a do tego nie można odpowiedzieć, przedstawić swoich argumentów. Dużo rzeczy naciąganych, wręcz nieprawdziwych. Żadnych faktów, sama publicystyka. Nie było żadnego raportu, żadnego audytu. Była doraźnie zwołana grupa ministrów, która musiała coś powiedzieć. Jedni byli lepiej przygotowani, inni słabiej.

Jak ocenia pan wystąpienie nowego ministra rolnictwa?

- Niestety minister Jurgiel do przygotowanych nie należał. Opowiadał stare androny, wobec których działania sprawdzające, choćby w sprawie spotów reklamowych prowadziła Państwowa Komisja Wyborcza i prokuratura i nie dopatrzyła się żadnych znamion naruszenia prawa. Powtarzanie tego bez końca jest tylko polityczną grą.

Minister Krzysztof Jurgiel zarzucał mi nieprofesjonalizm, ale też zniesienie interwencji na rynku mleka. Tyle tylko, że już od pół roku sam rządzi resortem i dziwnym trafem, przez te pół roku tej interwencji nie przywrócił.

PiS chwali się, że zamienił wcześniejszą niekompetencję na swoich wielce kompetentnych działaczy, którzy mieli wydźwignąć polskie rolnictwo z zapaści, w której było. Mówi o tym podczas tzw. audytu poseł Kosiniak-Kamysz. A jak jest? Ceny mleka – najniższe od lat, wieprzowina – najtańsza od 2004 r., owoce miękkie – najtańsze.

Czytaj też: Siemoniak do Macierewicza:Insynuacje, półprawdy i pomyłki

W 2008 r. eksportu produktów sektora rolnego wzrósł do 11 mld zł. Import wyniósł 9,7 mld zł. nadwyżka – 1,3 mld zł. Rok 2015: eksport – 23,6, import – 15,8, nadwyżka – 7,7. W latach 2008–2015 eksport żywności wyniósł ponad 0,5 bln zł. Dopłaty miały być podwojone, a są co najmniej opóźnione. To jest bilans kompetentnych działaczy PiS w rolnictwie.

Minister zarzucał wam też nepotyzm.

- Koń jaki jest, każdy widzi. Jaki minister też. Wiemy doskonale o nominacjach, awansach, powoływaniu muzyków na dyrektorów biur powiatowych agencji. Tylko my jesteśmy mniej bezczelni. Uważam, że trzeba trochę poczekać i oceniać rządzących po wynikach. Obiecali rolnikom wyższe dopłaty, a wielu gospodarstwom nie wypłacili jeszcze nic.

Obiecali tryb przetargowy na budowę systemu informatycznego, a o ile wiem zlecenie z ARMiR na 90 mln zł poszło z wolnej ręki. Poczekajmy, poziom braku profesjonalizmu i głupoty, jaki towarzyszy kadrom PiS bardzo szybko stanie się dla wszystkich widoczny.

Rząd wprowadził ustawę o obrocie ziemi, która gwarantuje rolnikom, że nie wykupią jej cudzoziemcy.

- Panie redaktorze głupoty pan opowiada. Ustawa ta zrównała polskich rolników z cudzoziemcami i z polskiego chłopa uczyniła z powrotem feudalnego chłopa pańszczyźnianego. Tylko tym razem feudałem jest państwo. Już słyszę od rolników, że to nie będzie dziesięcina, być może trzeba będzie oddać połowę plonu na zapłacenie czynszu dzierżawnego agencji.

Czytaj też: Petru apeluje do rządu o pisemną wersję audytu

Inny przykład. Minister Jurgiel ubolewał, że duże spółki utraciły z dopłat bezpośrednich ponad 40 mln. Duże spółki utraciły przez 7 lat w całej perspektywie finansowej 120 mln euro, które skierowane zostały na inwestycje na program dla małych gospodarstw rolnych. PiS obiecał to małym gospodarstwom, a dziś troszczy się o dużych dzierżawców, żeby przedłużyć im dzierżawy na państwowej ziemi i o duże spółki skarbu państwa i prywatne, że nie mają pełnych dopłat.

Duże spółki hodowlane skarbu państwa powinny żyć ze sprzedaży materiałów hodowlanych czy produkcji materiału rozmnożeniowego dla rolników, bo tu mają zdecydowaną przewagę nad rozdrobnionym polskim rolnictwem. Niech na tym zarabiają, a nie konkurują w produkcji towarowej z gospodarstwami rodzinnymi licząc tylko na dopłaty.

 

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA