REKLAMA

Gen. Polko o programie modernizacji Sił Zbrojnych: Trzeba zacząć od podstaw

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 13 maja 2016 10:49
Gen. Polko o programie modernizacji Sił Zbrojnych: Trzeba zacząć od podstaw Priorytetem modernizacyjnym armii jest obrona powietrzna, cyberprzestrzeń i wzmacnianie tego, co dobrze funkcjonuje czyli sił specjalnych/Fot.youtube.com/

- Tak jak w innych obszarach, także w MON, była kreowana polityka zaniechania i „klepania się po plecach”, a nie dbania o narodowe interesy jak mówił wicepremier i szef ministerstwa rozwoju Mateusz Morawiecki podczas audytu rządów PO – PSL - mówi portalowi Parlamentarny.pl gen. Roman Polko, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Minister Morawiecki powiedział, że trzeba skupić się na racjonalnym wydawaniu pieniędzy, szczególnie z funduszy europejskich. Pokazywał absurdalne wydatki, jakie ponoszono w gospodarce. Z wojskiem jest podobnie?

Roman Polko: - W decyzjach dotyczących modernizacji wojska można również pokazać absurdalne wydatki, które realizowane były chyba jedynie po to, by wydać pieniądze, a nie zbudować coś sensownego. Planowano wiele najróżniejszych zakupów - często od sasa do lasa - które pijarowsko pokazywane były jako decyzje niezwykle ważne, takie by Polska krótkim czasie stała się militarną potęgą.

A co pan sądzi o obrazie armii, jaki w swoim audycie przedstawił minister obrony narodowej Antoni Macierewicz?

- Mówił o tym, o czym wiadomo było już od dawna. Przykładem jest kwestia systemu dowodzenia, który, jak podkreślał minister Macierewicz, został zepsuty decyzjami ministra obrony narodowej w rządzie Ewy Kopacz. Za tą pseudo reformą dowodzenia stał jednak ówczesny szef BBN minister Koziej, wykładowca Akademii Obrony Narodowej. W swoich wykładach sam wiele mówił o konieczności zachowania płynności i ciągłości dowodzenia, a wypracował system kierowania dowodzeniem, który nie ma nic wspólnego z tą ciągłością i płynnością, wręcz temu zaprzecza.

Czytaj też: Audyt rządów PO - PSL Kempa praca kancelarii premiera to było tsunami niegospodarności

Podobnie rzecz ma się w kwestii wydatków na zakupy i rozwój rodzimego przemysłu obronnego, kwestii struktur sił zbrojnych oraz Narodowych Sił Rezerwy, które okazały się niewypałem. Nie mówię już o zaniedbaniach w marynarce, braku obrony powietrznej, skutecznej obrony przed cyberatakami. To wszystko jest zatrważające i pokazuje, że politycy psuli wojsko. Nie budowali jego zdolności bojowej.

Mam pretensje do swoich kolegów generałów, którzy nie mieli odwagi, głośno protestować, tak jak to robią ich amerykańscy koledzy, kiedy tego typu działania decyzyjne mają miejsce.

Minister Macierewicz ogłosił, że będzie zwiększał armię o 50 proc. Jak dużą powinniśmy mieć armię? To się da jakoś wyliczyć?

- Cyframi można na różne sposoby manipulować. Zależy jaki się przyjmie algorytm do tych wyliczeń. Niektórzy obliczają, że wielkość armii należy obliczać przyjmując określoną liczbę żołnierzy na kilometr kwadratowy terytorium, inni kalkulują tę wielkość uwzględniając długość zagrożonej granicy. Wszyscy odwołują się oczywiście do doświadczeń wojen minionych. Porównując jednak wskaźniki wielkości armii przyjmowane przez naszych europejskich partnerów, sąsiadów, najbardziej optymalny wydaje się poziom 150 tys.

O takiej wielkości armii mówił prezydent Lech Kaczyński, kiedy dyskutowaliśmy na temat bezpieczeństwa narodowego oraz podczas spotkania w Kielcach, gdzie zapadła decyzja o budowaniu armii profesjonalnej. Pod bronią, w ciągłej gotowości, miało być 100 tys. żołnierzy zawodowych i dodatkowo 50 tys. rezerwistów, Gwardii Narodowej czy Obrony Terytorialnej. Mieli się oni rotować, by pozwolić na odpowiednie przygotowanie profesjonalnych rezerw, tak by na czas wojny można było wykorzystać te silne rezerwy, które powinny tak sprawnie funkcjonować, jak to jest w Danii, Izraelu czy wielu innych krajach.

Powstaje kolejny, piaty już rodzaj sił zbrojnych: Obrona Terytorialna. To dobry pomysł?

- To jest jak najbardziej chwalebne działanie. Istotne jest jednak, by zbudować OT na dobrych podstawach. Z jednej strony będzie to komponent 35 tys. żołnierzy OT, wykorzystujący w razie zagrożenia atut znajomości własnego obszaru. Gwardia może służyć nie tylko wsparciu regularnych sił zbrojnych, ale również w przypadku działań hybrydowych zwalczać „zielone ludziki”, a w czasie pokoju niwelować skutki klęsk żywiołowych.

Czytaj też: Polskie wojsko,plan Macierewicza jest ambitny więcej żołnierzy kosztem modernizacji

Przestrzegałbym jednak przed pułapkami, jakie są na tej drodze. Jedną z nich jest chęć dublowania tych struktur, które istnieją i wyposażenia OT w taki sam sprzęt, jaki ma regularna armia, tylko gorszej jakości. Postrzegania OT, jako wojsk drugiej kategorii. W nowoczesnych krajach tego rodzaju siły nigdzie nie funkcjonują na takich zasadach.

Druga pułapka to budowanie stanów wojsk OT w jak najszybszym czasie, bez przygotowania infrastruktury, bez przygotowania odpowiedniego sprzętu, wyposażenia i uzbrojenia do działań, do których żołnierze ci mają być przeznaczeni. Stworzymy strukturę, brygadę i będziemy zastanawiać się, co dalej z tym zrobić. To droga donikąd, bo wówczas, od samego początku OT nie będzie dobra.

Reasumując, jest to dobry pomysł idący w tym samym kierunku, w którym podążają nowoczesne kraje, w których OT czy Gwardia Narodowa dobrze się sprawdza i realnie podnosi zdolności obronne wojsk. Oczywiście warunkiem jest, że będzie to dobrze zorganizowane, a żołnierze OT nie będą działać na zasadzie pospolitego ruszenia.

Program modernizacji armii jest w zawieszeniu. Minister zapowiada, że będzie zmieniony. Plan modernizacji ma być realistyczny. Co to według pana oznacza?

- Wspominałem, że wcześniej mnożyliśmy programy modernizacyjne, często od sasa do lasa. Mamy przy tym ogromny problem z ich realizacją, bo napotykamy na lukę technologiczną. Nawet nowoczesnych systemów artyleryjskich, które budujemy i które moglibyśmy wysłać za granicę, nie jesteśmy w stanie zrobić bez wkładu technologicznego z innych państw, zwłaszcza krajów partnerskich NATO. Rzeczywiście program modernizacji trzeba budować tak naprawdę od podstaw, bo do tej pory mieliśmy tylko do czynienia z zasłoną propagandową, że coś będziemy mieć.

Czytaj też: "Anakonda 2016" coraz bliżej

To na pewno będą niemałe wydatki, dlatego trzeba skupić się na tym co jest priorytetem, co należy zrobić w pierwszej kolejności. Bo jeśli wystartujemy, tak jak minister Siemoniak jednocześnie z wieloma programami, to istnieje niebezpieczeństwo, że żaden z nich nie będzie zrealizowany.

W tej chwili priorytetem modernizacyjnym armii jest obrona powietrzna, budowa tarczy antyrakietowej, cyberprzestrzeń i wzmacnianie tego, co dobrze funkcjonuje czyli sił specjalnych. Jeżeli te elementy da się zrealizować, to wówczas można iść dalej, realizując kolejne komponenty programu. Pamiętać należy o tym, że działając w strukturach NATO możemy się specjalizować w jakiejś produkcji i działając na zasadzie wymiennej, sprzedawać nasze produkty, pozyskując w zamian potrzebne technologie by budować w tak zrównoważony sposób własny potencjał zdolności obronnych. 

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Ja 2016-05-16 08:54:04
    To się facet nagadał. Powiedział to czego uczą na studiach zarządzania na 1 roku.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA