REKLAMA

Będzie policja pracy? Śledczy z PIP powalczą z szarą strefą

  • Autor: Bartosz Dyląg
  • 12 kwietnia 2016 17:20
Będzie policja pracy? Śledczy z PIP powalczą z szarą strefą Czy powołanie policji pracy jest konieczne? Fot. shutterstock

• Z roku na rok narasta zjawisko omijania przez przedsiębiorców prawa pracy – informuje PIP.
• W szarej strefie bez umowy może dziś pracować nawet 700 tys. osób.
• Zdaniem posłów konieczne są natychmiastowe zmiany przepisów, m.in. w kwestii wysokości mandatów czy jawności kontroli PIP.
• Warto też zastanowić się nad powołaniem policji pracy, służby śledczej walczącej z szarą strefą.

Z ostatniego raportu Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że w kraju rośnie zjawisko nadużywania kontraktów cywilnoprawnych i zatrudnienia w szarej strefie.

Inspektorzy pracy mieli w ubiegłym roku poważne zastrzeżenia do co najmniej kilkudziesięciu tysięcy umów cywilnoprawnych, co przełożyło się na zarzuty dla 2 tys. firm zatrudniających ponad 12 tys. osób niezgodnie z przepisami. PIP ujawniła kolejne 8 tys. osób, które pracowały na czarno, bez żadnej umowy.

PIP powołując się na informacje GUS ze stycznia bieżącego roku przyznaje, że w szarej strefie bez umowy może dziś pracować nawet 700 tys. osób. Do tego dochodzi kolejne 1,1 mln samozatrudnionych, którzy pod przykrywką działalności gospodarczej mogą wykonywać zadania etatowych pracowników, a kolejne 1,3 mln zatrudnionych pracuje na zleceniach i umowach o dzieło.

Inspekcja pracy po raz kolejny wskazuje, że poza jej kontrolą znajdują się rolnicy indywidualni. Na dobrą sprawę nie ma przepisów, które umożliwiałyby inspektorowi pracy wejście do tego typu podmiotu, czyli rolnika indywidualnego, na którego polu inne osoby wykonują prace.

Potrzebna policja pracy?

Według Janusza Śniadka z PiS to ponure, że nielegalne zatrudnienie dotyczy wszystkich branż w Polsce, począwszy do usług administracyjnych, jest obecne również w służbie zdrowia i oświacie. – Jest to dla mnie źródłem szczególnego zgorszenia. Nie będę komentował, jakie straty dla budżetu państwa to przynosi - zaznacza.

Jak zauważa Śniadek, w propozycjach Inspekcji pojawia się postulat powołania tzw. policji pracy, ponieważ PIP nie jest wyposażona w instrumenty śledcze i nie aspiruje do uzyskania takich kompetencji.

- Rozumiem, że ta policja pracy miałaby być podmiotem odrębnym, obok PIP. Zważywszy na szkodliwość patologii, jaką jest szara strefa dla gospodarki, warto to potraktować poważnie – uważa poseł PiS.

Jak wskazuje Jarosław Leśniewski, dyrektor Departamentu Legalności Zatrudnienia Głównego Inspektoratu Pracy, PIP kontroluje to, co zastanie w podmiocie w momencie rozpoczęcia kontroli.

- Dopiero wtedy możemy zbierać materiały. Nie możemy wejść wcześniej, zobaczyć, kto pracuje, jakie wykonuje czynności. Nie chcemy uprawnień służb mundurowych, ale może moglibyśmy wykorzystać do postępowania materiał, który zbierzemy wcześniej – proponuje Leśniewski.

Zdaniem Artura Zasady z PiS policja pracy nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo za nią też trzeba będzie zapłacić, a zrobią to ci, którzy dzisiaj mają pracę.

- Zamiast tego oczekiwałbym zmian systemowych, które mogłyby zachęcić pracowników i pracodawców do podpisywania umów o pracę - mówi Zasada.

Zapowiedziane kontrole są nieskuteczne

Ewa Kozanecka z PiS zwraca uwagę, że ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy wymaga zmian, zwłaszcza w punkcie dotyczącym kontroli, która mogłaby być przeprowadzana o każdej porze dnia i nocy. 

- W tej chwili pracodawcy skutecznie przygotowują się do kontroli, w związku z czym wyeliminowanie nielegalnego zatrudnienia jest bardzo trudne, a często niemożliwe – uważa Kozanecka.

Opinię tę podziela Jarosław Leśniewski. - Poinformowanie pracodawcy o rozpoczęciu kontroli legalności zatrudnienia z tygodniowym wyprzedzeniem niweczy tę kontrolę. Nikt nielegalny nie będzie na nas czekał - zauważa.

Wystąpienia PIP nie obowiązują w 100 proc.

Ewa Kozanecka przywołuje także wystąpienia PIP, które nie są realizowane i respektowane przez wielu pracodawców.

Leszek Zając, zastępca Głównego Inspektora Pracy zgadza się, że wystąpienia rzeczywiście są środkiem prawnym nieobowiązującym pracodawcę w 100 proc. – Ale inspekcja pracy ma ten przywilej, że może przyjść kilka razy do pracodawcy i z reguły druga czy trzecia wizyta pomaga w realizowaniu tych wystąpień. Jeśli nie pomaga, mamy jeszcze sąd. Mocnym środkiem jest nakaz, wystąpienie jest środkiem miękkim. Wniosek o wystąpieniu daje wiele, jeśli chodzi o zamianę umów cywilno-prawnych na stosunek pracy – analizuje Leszek Zając.

Zastępca Głównego Inspektora Pracy zauważa także problem zmowy milczenia pracowników i pracodawców . - Dzisiaj pracownik zatrudniony na umowie cywilno-prawnej jest w zmowie z pracodawcą, nie chce współpracować z inspekcją pracy. Dopiero jak pracownik jest pod przymusem, to wszystko powie – twierdzi Leszek Zając.

W zgodnej opinii posłów należy pracować nad zmianą świadomości pracodawców. Przekonywać ich, że umowa o pracę jest korzystna dla obu stron.

Kary w Polsce najniższe w Europie

Kolejną sprawą jest wysokość mandatów, które może nakładać PIP. Wyższe kary niedługo wejdą w życie, jednak zdaniem posłów dzisiaj trudno powiedzieć, na ile będą one skuteczne.

Jak zauważa Jarosław Leśniewski kara mandatu wynosi dziś 1-2 tys. zł, a jeśli inspektor uzna, że skala wykroczenia jest znaczna, kieruje wniosek do sądu. Jednak orzecznictwo sądowe nie jest w górnych granicach 30 tys. zł, ale wynosi nieco ponad 2 tys. zł.

- Kary w Polsce, które stosuje inspekcja pracy, są najniższymi karami, które stosowane są przez inspekcje pracy w Europie. W wielu państwach jest określony taryfikator kar, gdzie za nielegalne zatrudnienie jednej osoby ta stawka jest minimalna, w przypadku większej liczby osób, kara automatycznie jest podwyższana. W niektórych krajach, jeśli zatrudnienie przekracza określony procent zatrudnionych, jest traktowane jako przestępstwo. Inspekcja pracy we Włoszech ma prawo wstrzymać prace budowy do czasu zalegalizowania zatrudnienia, jeśli stwierdzi określony procent nielegalnie zatrudnionych – analizuje Leśniewski.

Jego zdaniem wyższe kary mogą być jednym z czynników, który spowoduje, że podwyższy się świadomość i przestanie się opłacać nielegalnie zatrudniać.

Działania MRPiPS

Elżbieta Bojanowska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przypomina, że w fazie wdrożenia lub planowania jest wiele rozwiązań porządkujących rynek pracy. Na przyjęcie czeka projekt ustawy likwidującej syndrom pierwszej dniówki. Jeśli przepisy wejdą w życie, pracodawca będzie musiał podpisać umowę nim dopuści zatrudnionego do wykonywania pracy.

Są też inne inicjatywy: - Po pierwsze 12 zł za godzinę w przypadku określonych umów cywilno-prawnych. W ramach Rady Dialogu Społecznego są też prowadzone prace nad zmianą ustawy o pracownikach tymczasowych, co też ma na celu uporządkowanie tego rynku. 1 września br. rozpocznie prace komisja kodyfikacyjna prawa pracy – wylicza wiceminister Bojanowska. - Będziemy koncentrować się na tych działaniach i monitorować ich efekty. Zgodnie z nimi podejmiemy dalsze decyzje.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Iolek 2016-04-13 09:58:42
    Tak , jeszcze jedną służbę mundurową. Potem jeszcze i jeszcze. W końcu cały Naród będzie UMONDUROWANY. Tak nam dopomóż Panie.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA