REKLAMA

Niemcy: Prawie dwa tysiące osób wzięło udział w "czarnym proteście" w Berlinie

  • Autor: PAP/JS
  • 03 października 2016 18:05
Niemcy: Prawie dwa tysiące osób wzięło udział w "czarnym proteście" w Berlinie (fot. PTWP/JS)

• Prawie dwa tysiące osób wzięło udział w Berlinie w wiecu protestacyjnym przeciwko projektowi zaostrzenia przepisów aborcyjnych w Polsce.
• Uczestniczki z organizacji "Dziewuchy dziewuchom" zapowiedziały akcję zbierania podpisów pod petycją do PE.

Ubrani na czarno kobiety i mężczyźni zebrali się w okolicach stacji metra Warschauer Strasse, czyli Ulicy Warszawskiej, w południowo-wschodniej części Berlina. Na transparentach trzymanych przez uczestników widniały hasła: "Moje ciało, mój wybór", "Stop fanatyzmowi", "Wolność wyboru, nie dla terroru" i "Pole walki, walka Polek" po polsku i po niemiecku.

Zgromadzone kobiety skandowały: "W kobietach jest siła. Wygramy". Na kartkach zawieszonych na rozpiętym pomiędzy latarniami sznurze znajdowały się nazwiska posłów, którzy poparli projekt ustawy zakazujący aborcji.

Protest zorganizowała berlińska filia organizacji "Dziewuchy dziewuchom".

- Jesteśmy bardzo zaskoczone, że tak dużo ludzi przyszło, gdyż planowałyśmy jedynie małą demonstrację. Chciałyśmy zrobić kilka zdjęć i wysłać je jako wsparcie dla Polek na demonstrację - powiedziała jedna z organizatorek protestu Alicja Molenda. - Z dnia na dzień przybywało osób zgłaszających chęć udziału - dodała. Jej zdaniem w proteście uczestniczyło prawie dwa tysiące osób. - To absolutny szok - podkreśliła, dodając, że do akcji przyłączyły się też kobiety z Niemiec i innych krajów.

Czytaj też: "Czarny protest" przed instytucjami UE w Brukseli

- Planujemy zorganizowanie w całej Europie zbiórki podpisów pod petycją do Parlamentu Europejskiego dotyczącą prawa aborcyjnego i praw kobiet (...). Musimy pokazać siłę kobiet, gdyż w Polsce ma miejsce próba odebrania im praw - powiedziała Anna Krenz. - To niedopuszczalne, że 200 osób (posłów) decyduje o życiu milionów Polek - dodała.

- To nieprawda, że chcemy aborcji. Ja bym nie usunęła dziecka. Ale nie wiem, co bym zrobiła, gdybym została zgwałcona albo gdyby ciąża zagrażała mojemu życiu, gdy mam już syna. Chcę mieć wybór. Dziś żyję tutaj (w Berlinie), ale za 10 lat mogę wrócić do Polski. Chcę mieć wybór - tłumaczyła Monika Wawrynowicz.

 

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA