REKLAMA

Małgorzata Wassermann: Plan prac komisji śledczej wynika z całokształtu zgromadzonych akt

  • Autor: PAP/JS
  • 03 lipca 2017 17:00
Małgorzata Wassermann: Plan prac komisji śledczej wynika z całokształtu zgromadzonych akt Małgorzata Wassermann (fot. youtube.com)

Notatka ABW z 2012 r. skierowana m.in. do ówczesnego premiera Donalda Tuska, jest jednym z szeregu materiałów; plan prac komisji musi wynikać z całokształtu akt - powiedziała przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann (PiS).

• Jak powiedziała przewodnicząca komisji, kwestią otwartą nadal pozostają terminy kolejnych przesłuchań b. szefa Amber Gold Marcina P. oraz dwóch dziennikarzy, którzy zgodzili się zeznawać w reakcji na zeszłotygodniowe zeznania Marcina P. Chodzi o Sylwestra Latkowskiego i Michała Majewskiego.

• Latkowski mówił po zeznaniach Marcina P., że jednak "wychodzi na to, że trzeba stanąć przed komisją śledczą". "Jeżeli moje nazwisko i praca nasza z Michałem jest szargana przez tyle godzin, to nie ma wyboru, to trzeba po prostu to samo powiedzieć" - dodawał. 

Tygodnik "wSieci" napisał w poniedziałek (3 lipca), że ówczesny premier Donald Tusk już w maju 2012 r. dostał od ABW informację w formie notatki o przestępczym charakterze Amber Gold. Jak dodano notatkę otrzymali ówczesny prezydent Bronisław Komorowski, premier Tusk, koordynator służb specjalnych Jacek Cichocki, minister finansów Jacek Rostowski, minister infrastruktury Sławomir Nowak oraz szef Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak.

"Co do tych osób, to logika ich przesłuchań przed komisją wynika z całego zgromadzonego w sprawie materiału. Panowie Jakubiak i Nowak zostali już przesłuchani, natomiast fakt przesłuchania pozostałych osób nie wypływa z tylko notatki, tylko także z tego, czym ci ludzie się wówczas zajmowali. Przed nami cały wątek policji, cały wątek służb specjalnych, wątek urzędów skarbowych. Na czele tych instytucji stali ministrowie, i nie tylko ta notatka, ale całokształt (materiałów) wskazuje, że te osoby powinny stanąć przed komisją" - powiedziała Wassermann.

Jak zaznaczyła "dla opinii publicznej ta notatka jest nowa". "Ja ją znam od wielu miesięcy, jak zresztą szereg innych, które są w aktach. Układając pewien harmonogram prac komisji kwestie te miałam także na uwadze" - podkreśliła szefowa komisji śledczej.

We wtorek (4 lipca) komisja śledcza o godz. 10 ma podjąć kolejną próbę przesłuchania pierwszej prokurator zajmującej się spółką Amber Gold - Barbary Kijanko. Wcześniej prok. Kijanko już dwukrotnie wzywana była przez komisję śledczą i nie stawiała się przedkładając zwolnienia lekarskie.

"Na ten moment nie mamy żadnej wiedzy, aby prok. Kijanko miała się jutro nie stawić" - poinformowała Wassermann.

Na wtorek wyznaczone jest też jeszcze jedno posiedzenie komisji - o charakterze zamkniętym dla mediów - podczas którego omówione mają zostać wnioski wynikające z dotychczasowych przesłuchań świadków w "wątku lotniczym" oraz przedyskutowane dalsze plany prac komisji. Według infomacji zmieszczonej na stronie Sejmu początek tego posiedzenia jest wyznaczony na godz. 12.

"Ta godzina jest wyznaczona warunkowo z uwagi na wcześniejsze doświadczenia ze świadkiem Kijanko. Jeżeli świadek ten się stawi, to drugie posiedzenie będzie około godz. 16, zaś jeśli świadek się nie stawi, to jest ono możliwe do odbycia o godz. 12" - zaznaczyła przewodnicząca komisji. Po zakończeniu tego zamkniętego posiedzenia - jak dodała - prawdopodobna jest konferencja prasowa.

"Komisja ma rozpisane swoje prace już co najmniej do 12 października, natomiast będziemy decydować, który z wątkó sprawy będzie obecnie badany jako następny, po zakończeniu przesłuchań pracowników spółek OLT i Amber Gold oraz osób, które są z tym związane. Dla mnie wszystkie wątki są równorzędnie istotne, więc nie mam problemu, który będzie kolejny. Podporządkuję się w tej sprawie większości komisji" - powiedziała Wassermann.

Dodała, że kwestią otwartą nadal pozostają terminy kolejnych przesłuchań b. szefa Amber Gold Marcina P. oraz dwóch dziennikarzy, którzy zgodzili się zeznawać w reakcji na zeszłotygodniowe zeznania Marcina P. Chodzi o Sylwestra Latkowskiego i Michała Majewskiego.

Latkowski mówił po zeznaniach Marcina P., że jednak "wychodzi na to, że trzeba stanąć przed komisją śledczą". "Jeżeli moje nazwisko i praca nasza z Michałem jest szargana przez tyle godzin, to nie ma wyboru, to trzeba po prostu to samo powiedzieć" - dodawał. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA