REKLAMA

Jan Maria Jackowski o Trybunale Konstytucyjnym i Komisji Weneckiej: Platforma chciała Trybunałokracji. Niektórym sędziom myli się rola

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 18 października 2016 08:52
Jan Maria Jackowski o Trybunale Konstytucyjnym i Komisji Weneckiej: Platforma chciała Trybunałokracji. Niektórym sędziom myli się rola Mamy jednak do czynienia z sytuacją, kiedy niektórym sędziom myli się rola uczestnika bieżących wydarzeń politycznych, z rolą niezawisłego sędziego - mówi senator Jackowski/Fot.twitter.pl/

- Trudno, żeby przedstawiciele polskiego rządu uczestniczyli w posiedzeniu Komisji Weneckiej w sytuacji, kiedy działa ona tendencyjnie na szkodę naszego kraju, a jej działania można by uznać za stronnicze, znamionuje złą wolę Komisji wobec Polski - powiedział w rozmowie z serwisem Parlamentarny.pl senator Jan Maria Jackowski (PiS). - W Polsce mamy dziś do czynienia z próbą przekształcenia obecnie obowiązującego ustroju, w ustrój, który można by określić mianem Trybunałokracji, czyli nadanie Trybunałowi takiej rangi, o której w ogóle nie mówi Konstytucja, ani żadna z obowiązujących w Polsce ustaw.

Obchody 30-lecia powstania Trybunału Konstytucyjnego bez najwyższych władz państwowych i partyjnych, czy to pana nie dziwi?

Jan Maria Jackowski: - W sytuacji, jaka zaistniała jest zupełnie oczywiste, że tak to musiało się tak skończyć. Przecież w Gdańsku pan prezydent Adamowicz urządził imprezę okolicznościową o charakterze stricte politycznym, prowokacyjnym. Dziwię się, że sędziowie TK łącznie z prezesem TK Andrzejem Rzeplińskim wzięli udział w wydarzeniu, które miało wybitnie polityczny charakter.

Z tego punktu widzenia trudno sobie wyobrazić, by władza polityczna, ustawodawcza czy wykonawcza autoryzowały uroczystość, która z konstytucyjnego założenia powinna być apolityczna i mieć niezawisły charakter, uczestnicząc w niej.

Nie było przedstawicieli rządu podczas obrad Komisji Weneckiej, gdy ta dyskutowała w sprawie TK. Opozycja zarzuca PiS lekceważenie najważniejszych instytucji UE.

- Polski rząd wykazał maksymalnie dobrą wolę kontaktując się wielokrotnie z przedstawicielami Komisji, odpowiadał na stawiane pytania, wyjaśnił wszystkie problemy. Podejmował przedstawicieli KW w Polsce oraz przesłał Komisji ogromną ilość materiału źródłowego.

To co robi Komisja Wenecka zostało bardzo dobrze opisane przez prof. Majchrowskiego i jego zespół w raporcie dotyczącym kryzysu wokół TK, który jest zamieszczony na stronach sejmowych. Są tam również zawarte uwagi dotyczące metodologii pracy KW, a także działania, które można by uznać za stronnicze, znamionujące złą wolę Komisji wobec Polski.

Czytaj też: Status sędziów Trybunału Konstytucyjnego, komisja odrzuca poprawki opozycji

Niestety, uwagi, co do tego że KW jest wobec Polski stronnicza, nierzetelna potwierdziły się, kiedy przed kilkoma dniami (14 października). Komisja Wenecka przyjęła stanowisko ws. polskiej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym przedstawiając w raporcie tezy przepisane jako żywo niemal wprost z wystąpień medialnych prof. Rzeplińskiego.

To znaczy, że także w tej sytuacji nie było powodu, aby rząd, władze PiS uwiarygodniały działania prezesa Rzeplińskiego?

- Już od dawna widać wyraźnie, że TK dał się wykorzystać swemu przewodniczącemu do manipulacji politycznych wymierzonych w zasady, których miał bronić.

Potwierdziła to Komisja Wenecka, bądź co bądź poważna instytucja, która powinna zajmować własne stanowisko w najbardziej złożonych sprawach i w oparciu o własne przemyślenia i dociekania przedstawiać własne raporty, nadała tezom prezesa TK rangę raportu.

Na wczorajszym (17 października) posiedzeniu komisji sprawiedliwości doszło do ostrej wymiany zdań na temat procedowanego projektu ustawy autorstwa PiS o statusie sędziów TK. Opozycja twierdzi, że to bubel prawny, chęć "kneblowania" sędziów.

- To tezy na użytek walki politycznej, jaką prowadzi opozycja. Nota bene sam kryzys konstytucyjny został wywołany nie przez kogo innego, jak przez PO, która przeforsowała w czerwcu ub.r. ustawę, która okazała się niekonstytucyjna i która była praprzyczyną całego kryzysu wokół TK.

Gdyby niektórzy sędziowie TK postępowali zgodnie ze standardami, jakie powinny ich obowiązywać, a które są opisane w Konstytucji, gdzie mówi się o bezstronności i apolityczności sędziów, co dotyczy także sędziów TK, to być może niektórych zapisów tej ustawa można by było nie przyjmować.

Mamy jednak do czynienia z sytuacją, kiedy niektórym sędziom myli się rola uczestnika bieżących wydarzeń politycznych, z rolą niezawisłego sędziego, który powinien zachować bezstronność i powinien stosować się do pewnych przyjętych standardów, zobowiązujących do określonych zachowań władzy sądowniczej.

Uważa pan, że to celowe działania o podtekście politycznym?

- W Polsce mamy dziś do czynienia z próbą przekształcenia obecnie obowiązującego ustroju, w ustrój, który można by określić mianem Trybunałokracji, czyli nadanie Trybunałowi takiej rangi, o której w ogóle nie mówi Konstytucja, ani żadna z obowiązujących w Polsce ustaw. Chodzi mianowicie o to, żeby TK stał się de facto trzecią izbą polskiego parlamentu.

Jest to pokłosie przegranych przez opozycję, głównie myślę o Platformie Obywatelskiej, wyborów. Opozycja chciała by w ten sposób zachować swoje wpływy w państwie i decydować o nadaniu takiej rangi TK, która uczyniłaby z tego ciała nadrzędny organ władzy w państwie.

Trudno się na to zgodzić i dlatego zapisy częściowo porządkują obecną sytuację, częściowo odnoszą się do standardów demokracji, jak chociażby jawność oświadczeń majątkowych i cały szereg przepisów porządkujących zachowanie i sposób funkcjonowania czy wykonywania mandatu sędziego.

Czytaj też: Przewodniczacy Komisji Weneckiej: polski TK jest poddawany niesprawiedliwym atakom

Jest to jak najbardziej uzasadnione, bo nawet sędzia w stanie spoczynku, nadal pozostaje sędzią. Jeżeli ktoś nie godzi się na takie reguły gry, że sędzia zachowuje niezawisłość i apolityczność, nie ma żadnego przymusu by takie zajęcia brał na swoje barki. Pod tym względem sędziowie mają absolutną wolność. Zaś argumenty, używane przez opozycję przeciwko projektowi tej ustawy są bezzasadne.

Z sądem, jak słychać w PiS, może mieć do czynienia Donald Tusk. Dlatego nie poprzecie go na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europy?

- Trwają rozmowy na ten temat. Nie jest tak, że wiodące będzie stanowisko strony polskiej. Tego typu decyzje zapadają na forum europejskim. W tej chwili widzimy napięcie między dwiema największymi frakcjami w PE, myślę tu o socjalistach i partii ludowej.

Jeżeli przewodniczącym PE miał zostać przedstawiciel chadecji, a takie było pierwotne złożenie, to socjaliści domagają się rekompensaty w postaci urzędu przewodniczącego Rady Europejskiej. Te rozmowy w różnych gremiach się odbywają, tak że trudno coś pewnego powiedzieć.

Niewątpliwie padły ważne deklaracje ze strony premier Szydło, poprzedzone wypowiedzią prezesa Jarosława Kaczyńskiego, że pani premier i pan prezes wyobrażają sobie sytuację, że rząd Polski nie poprze kandydatury Donalda Tuska. I taką samą formułę mogę powtórzyć za liderami mojego obozu.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • puszatek 2016-10-18 16:34:20
    Jestem takiego sama zdania, popieram rząd. Tak trzymać!



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA