REKLAMA

Wypadek premier. Wedle ustaleń prokuratury limuzyna Beaty Szydło miała pędzić 85 km/h

  • Autor: GP
  • 07 marca 2017 08:35
Wypadek premier. Wedle ustaleń prokuratury limuzyna Beaty Szydło miała pędzić 85 km/h Udało się odczytać dane z rejestratorów limuzyny premier Beaty Szydło. (fot.:pixabay.com)

• Z ustaleń mediów wynika, że 10 lutego samochód z premier Beatą Szydło w Oświęcimiu jechał 85 km/h.
• Jeśli te informacje się potwierdzą znaczyć będą, że Mariusz Błaszczak mijał się z prawdą w sobotę 11 lutego. Wówczas relacjonował przebieg kolizji dziennikarzom i twierdził, że samochód BOR jechał wolniej.

We wtorek (7 lutego) ukazała się (niepotwierdzona) informacja o prędkości samochodu premier Beaty Szydło. Feralnego 10 lutego, gdy doszło do zderzenia na drodze w Oświęcimiu, pojazd miał jechać 85 km/h. Jak podawała wtorkowa "Rzeczpospolita" właśnie taką prędkość podały rejestratory zamontowane w pojeździe, które odczytała prokuratura.

- Szef MSWiA Mariusz Błaszczak po wypadku twierdził, że rządowa kolumna jechała przez Oświęcim około 50 km/h - można było przeczytać na stronach dziennika. - Być może kierowca audi na moment przyspieszył, chcąc wyprzedzić skręcające seicento.

Jeśli informacje medialne się potwierdzą, będzie to kluczowa informacja dla prowadzonego postępowania, choć nadal za najważniejszy należy uznać charakter kolumny pojazdów wiozących premier. Jeśli bowiem poruszały się po Oświęcimiu tylko na sygnale wizualnym (tzw. koguty) nie były, w myśl Kodeksu drogowego, kolumną uprzywilejowaną. Jeśli natomiast towarzyszył im sygnał dźwiękowy, pojazdy miały status kolumny uprzywilejowanej. Takim uczestnikom ruchu inni użytkownicy drogi mają obowiązek umożliwić przejazd.

Relacje świadków w tym temacie są sprzeczne.

W wyniku wypadku z 10 lutego premier Beata Szydło była hospitalizowana, obrażenia odnieśli także jej ochroniarze z Biura Ochrony Rządu (BOR). Okoliczności tej kolizji bada krakowska prokuratura, w której premier już złożyła wyjaśnienia. Jej zeznania są tajne.

Wtorkowa rewelacja periodyku wywołała reakcje w internecie. Tomasz Siemoniak (PO) skwitował, że wtorkowy poranek nie będzie ulubioną datą ministra Mariusza Błaszczaka. - Minister nie polubi wtorku - pisał na Twitterze polityk opozycji.

Jan Grabiec (PO) już był mniej oszczędny w słowach od swojego partyjnego kolegi.

- Wszystko co minister Mariusz Błaszczak, a za nim BOR i policja mówił po wypadku okazuje się kłamstwem - kwitował we wtorek rano rzecznik PO.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA