REKLAMA

MEN bierze się za maturę rozszerzoną

  • Autor: PAP/JS
  • 25 lipca 2016 08:19
MEN bierze się za maturę rozszerzoną Ministerstwo Edukacji Narodowej chce wprowadzić próg zaliczeniowy w przypadku przedmiotów rozszerzonych na egzaminie maturalnym (fot.men.gov.pl)

• Matura z przedmiotów rozszerzonych jest formalnie fikcją, bo nie ma progu zdawalności. • Ministerstwo edukacji chce go więc ustalić na poziomie 40 lub 50 proc. - pisze "Gazeta Wyborcza".

Począwszy od 2015 r. oprócz obowiązkowych egzaminów z polskiego, matematyki i języka obcego, gdzie trzeba uzyskać 30 proc. punktów, maturzyści muszą też wybrać jeden przedmiot na poziomie rozszerzonym.

"Ten egzamin jest dość absurdalny" - ocenia gazeta. "Nie ma tu bowiem progu zdawalności, więc nawet zero punktów pozwala zdać maturę" - dodaje.

Ministerstwo Edukacji Narodowej chce wprowadzić próg zaliczeniowy w przypadku przedmiotów rozszerzonych na egzaminie maturalnym. Szefowa resortu proponuje, by ten próg ustalić na poziomie nawet 50 proc. punktów. MEN rozważa nieco mniej - 40 proc.

Czytaj też: PSL: PiS chce, by rolnicy pracowali do śmierci

W obu wypadkach, wzrosłaby liczba osób, które nie byłyby w stanie zdać matury - twierdzi "Gazeta Wyborcza".

Przy progu 50 proc. maturę zdałoby zaledwie 25 proc. uczniów, przy progu 40 proc. - 42 proc., a gdyby przyjąć próg 30 proc., czyli taki, jak w wypadku przedmiotów obowiązkowych, to egzamin dojrzałości zdałoby 60 proc. - wylicza dziennik.

Minister Anna Zalewska uważa, że poziom matur podniesie sama świadomość, że egzamin można jednak oblać. Wtedy część maturzystów będzie poważniej traktować przedmiot rozszerzony.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA