REKLAMA

Donald Trump z punktu widzenia polskich interesów to nie jest zły wybór

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 10 listopada 2016 08:37
Donald Trump z punktu widzenia polskich interesów to nie jest zły wybór Nie mam żadnych wątpliwości, że jeżeli chodzi o bezpieczeństwo światowe czy funkcjonowanie NATO za prezydentury Trumpa nie będzie żadnej wielkiej rewolucji - mówi Marek Ast. (fot.: marekast.pl)

Przyszłemu prezydentowi USA zależy na dobrych relacjach z Polonią i Polakami. Wbrew opiniom wielu komentatorów może się okazać, że Trump nie jest tak nieprzewidywalny i prorosyjski, jak się wydaje – powiedział w rozmowie z Parlamentarny.pl Marek Ast (PiS).

Emocjonowały pana wybory w Stanach Zjednoczonych?

Marek Ast: - Przede wszystkim gratuluję Donaldowi Trumpowi. W czasie kampanii to on był bardziej przekonujący. Silny charakter, pewny siebie. Przekonał Amerykanów, że warto na niego głosować.

I wygrał. Mimo, że jego zwycięstwo długo było niepewne. Może Amerykanie nie dorośli do kobiety prezydenta?

- Jego wybór, według mnie, to wyraz odwrócenia się społeczeństwa amerykańskiego od tzw. politycznej poprawności, od tych wszystkich trendów, za którymi stoi mainstream.
Kandydatem tego mainstreamu była Hillary Clinton. Dlatego społeczeństwo amerykańskie postawiło na Donalda Trumpa występującego przeciwko establishmentowi i korupcji politycznej elit.

Komentatorzy mainstreamowych gazet w USA rzeczywiście twierdzą, że wygrana Trumpa to zbiorowy środkowy palec pokazany amerykańskim elitom. Wzywają do modlitw za USA. A my? Mamy powody do obaw co do polityki nowego prezydenta?

- Myślę, że z punktu widzenia polskich interesów to nie jest wcale zły wybór. Wszystko zależy od tego, czy retoryka, której używał Trump w kampanii wyborczej, będzie podtrzymywana i wprowadzana w życie. 

Donald Trump w przeciwieństwie do Hillary Clinton spotkał się kilkakrotnie z Polonią amerykańską, deklarował wolę działania na rzecz zniesienia wiz do USA dla Polaków. Zapewniał, że jesteśmy jego ważnym partnerem.

To deklaracje, oczywiście zobaczymy, jak ich realizacja będzie wyglądała, gdy Trump obejmie obowiązki prezydenta USA, ale już same te deklaracje pokazują, że przyszłemu prezydentowi zależy na dobrych relacjach z Polonią i Polakami.

Myślę, że wbrew opiniom wielu komentatorów, również w Polsce, że jest to kandydat nieprzewidywalny, mocno prorosyjski, wydaje się, że tak do końca nie jest. To też element gry politycznej, który miał umniejszyć szanse Trumpa na zwycięstwo. 

Skąd taka nadzieja?

- Oczywiście trudno mieć wątpliwości, że Trump będzie reprezentował przede wszystkim interesy Stanów Zjednoczonych. Ale już jego przemówienie po wygranych wyborach pokazuje, że z jednej strony chce zakopać podziały, które powstały w wyniku kampanii wyborczej w narodzie amerykańskim, ale też z drugiej strony zadeklarował wolę ścisłej współpracy z innymi państwami.

A zapowiedzi izolacjonizmu Ameryki i deklaracji o udzielaniu pomocy wojskowej tylko tym członkom NATO, którzy przeznaczają na obronność co najmniej 2 proc. PKB?

- Donald Trump będzie teraz formułował gabinet, dziękując autorom swojej zwycięskiej kampanii wyborczej. Wskazał już kilku polityków, którzy pewnie będą w nim zasiadać. Chociażby Rudolf Giuliani, który jako burmistrz Nowego Jorku wspaniale zwalczał przestępczość.

Wiadomo, że prezydent Stanów Zjednoczonych w podejmowaniu decyzji nie kieruje się wyłącznie swoim zdaniem, ale korzysta z usług wielu ekspertów, doradców, doświadczonych polityków. I takich ludzi, z polityczną wiedzą i doświadczeniem, ma wokół siebie.

Nie mam żadnych wątpliwości, że jeżeli chodzi o bezpieczeństwo światowe czy funkcjonowanie NATO, nie będzie żadnej wielkiej rewolucji.

Kwestia możliwości zbliżenia polityki Trumpa z Rosją Władimira Putina też pana nie niepokoi?

- Głównie najpewniej chodziłoby o interesy gospodarcze. W tym sensie to żadne zaskoczenie. Przecież Niemcy i inne państwa europejskie jeszcze do niedawna również z Rosją ściśle współpracowały.

Rzeczywistość najpewniej zweryfikuje wygłaszane przez Trumpa uwagi na temat Putina. Pewnie patrzy on na Rosję z innej perspektywy niż my i pewnie również innej, niż ta, którą ma sam Putin.

Stany Zjednoczone to ugruntowana demokracja i właściwie wzór państwa demokratycznego. Donald Trump z całą pewnością będzie tych demokratycznych kanonów przestrzegał. Nie mam wątpliwości, że będzie krytycznie patrzył na to, co dzieje się w Rosji pod rządami Putina, bo wszyscy doskonale wiemy, że Rosja to jedynie fasadowa demokracja.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA