REKLAMA

Dla kogo mandat, czyli jak pokroić wyborczy tort?

  • Autor: Gabriel Paździor
  • 08 października 2015 11:47
Dla kogo mandat, czyli jak pokroić wyborczy tort? Wprowadzenie ordynacji opartej o jednomandatowe okręgi wyborcze nie dało zaplanowanych rezultatów (Fot. Shuttersock)

25 października zdecydujemy, kto zasiądzie w budynku przy ul. Wiejskiej w Warszawie. Naród wyraża swoją wolę w powszechnych, równych i bezpośrednich wyborach. Omawiamy dla was metody przyznawania mandatów.

Senat, czyli JOW-y

Stu senatorów wybieramy w stu okręgach. Osobą, która uzyskuje mandat, jest kandydat z największym poparciem w okręgu. Może decydować nawet jeden głos, choć takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko.

Jak tłumaczy politolog, dr Olgierd Annusewicz z Uniwersytetu Warszawskiego, system większościowy był w Senacie od zawsze. W jego ocenie wprowadzenie ordynacji opartej o jednomandatowe okręgi wyborcze nie dało zaplanowanych rezultatów. Miało wprowadzić do polityki osoby spoza układu partyjnego, a umocniło partyjne pozycje w izbie refleksji i zadumy, jak określa się Senat.

Politolog zaznacza, że Senat jest dzisiaj dysfunkcyjny. Zdominowany przez partię z większością w Sejmie. Należy więc rozważyć zmiany ustrojowe. Choć możliwy scenariusz, w którym PiS miałoby większość w Senacie, ale nie miało rządu, byłby precedensem w historii polskiego parlamentaryzmu.

Wybory proporcjonalne w Sejmie

460 posłów zasiada przy ul. Wiejskiej. Wybierani są w wyborach proporcjonalnych. Tutaj pojawiają się skomplikowane elementy układanki wyborczej. Polski system przyznaje w okręgu określoną liczbę mandatów poselskich. Najwięcej mandatów można zdobyć w Warszawie (20), a najmniej w Częstochowie (7). Polskie okręgi są więc wielomandatowe.

System liczenia głosów preferuje duże ugrupowania polityczne, nawet przy ordynacji proporcjonalnej.

Nie zagłębiając się w niuanse matematyczne. Pierwszym warunkiem przyznania mandatu jest przekroczenie progu wyborczego w całym kraju przez daną formację. Wyjątkiem są komitety mniejszości narodowych. Odpowiednio wynosi on 5  proc.  dla komitetu i 8 proc. dla komitetu koalicyjnego. Następnie liczbę oddanych głosów na komitet dzieli się przez kolejne liczby naturalne (1,2,3,4 itd.). Dopiero po tym kroku rozdziela się mandaty między osoby figurujące na listach. Obywatel jednym krzyżykiem oddaje de facto dwa głosy: jeden na komitet wyborczy, drugi na konkretnego kandydata.

Przykład

Na komitety A, B i C oddano odpowiednio 100, 300 i 200 głosów w trójmandatowym okręgu. Najwięcej głosów uzyskał B, potem C i oczywiście A na końcu stawki. 300 dzielimy przez 1, 2, 3,… więc uzyskujemy liczby 300, 150, 100, 75, 60. 200 poddane tym samym działaniom daje 200, 100, 67 (zaokrąglając), 50. Dla komitetu A dostajemy z ich 100 głosów: 100, 50, 25. W naszym przykładzie posłów do Sejmu z takiego okręgu dostają: B za wyniki dzielenia 300 i 150, C za wynik 200. Pozostałe wyniki są za niskie, by być rozpatrywane przy podziale mandatów.

Wybory w praktyce

O samą praktykę przeprowadzenia głosowania pytamy Krzysztofa Lorentza z Krajowego Biura Wyborczego. - Przyznanie mandatów jest zależne od tempa pracy komisji obwodowych. Państwowa Komisja Wyborcza musi znać ostateczne wyniki, nim określi, które komitety przekroczyły progi wyborcze - mówi nasz rozmówca. Dotyczy to także głosowania za granicami Rzeczpospolitej.

Krzysztof Lorentz mówi także, że system elektroniczny obsługujący październikowe wybory jest nowy. Został przetestowany i PKW zapewnia o jego funkcjonalności, uspokajając obawy, jakie mogły wzbudzić problemy techniczne wyborów samorządowych z 2014 roku.

Wybory parlamentarne 2015, liczenie głosów: PKW wybrało drogę żmudną, ale za to pewną

Plusy i minusy ordynacji proporcjonalnej

Politolog prof. Radosław Markowski zaznacza, że większość państw europejskich stosuje różne warianty systemu proporcjonalnego, jak w polskim Sejmie. Siłą tego rozwiązania jest głosowanie na konkretne osobowości. Można zagłosować na wybitnych ludzi. Z drugiej strony, przy mało zaangażowanym społecznie elektoracie, panuje tendencja głosowania na pierwsze miejsca na listach. Wyborcy zwyczajnie nie angażują się w bliższe poznanie kandydatów.

System proporcjonalny ma jeszcze jedną cechę, która niekoniecznie jest wadą w rozumieniu naszego eksperta. W znaczącej większości wymusza on koalicje rządzące, co na przykład jest normą w Niemczech.

Czyli jaka jest polska ordynacja wyborcza?

Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że zasady przeprowadzania wyborów w Rzeczpospolitej są mało skomplikowane. Olgierd Annusewicz mówi, że ordynacja w Polsce nie jest zła. Proponuje jednak poważniej zastanowić się nad innymi aspektami wyborów. Zwłaszcza nad finansowaniem kampanii i zasadami dozwolonej reklamy w okresie przedwyborczym. Obie te kwestie reguluje także Ustawa o Ordynacji Wyborczej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • spizi 2015-10-09 10:30:49
    Myślę, że większość głosujących Polaków nie ma pojęcia i nie zrozumie opisany przez redaktora przykład podziału mandatów w systemie proporcjonalnym.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA