REKLAMA

Smoleńsk. Komorowski: Z katastrofą i jej skutkami dałoby się żyć w normalnym państwie

  • Autor: GP
  • 10 kwietnia 2017 08:59
Smoleńsk. Komorowski: Z katastrofą i jej skutkami dałoby się żyć w normalnym państwie Bronisław Komorowski był jedynym Marszałkiem Sejmu w nowożytnej historii Polski, któremu przyszło skorzystać z procedury konstytucyjnej na wypadek śmierci prezydenta. (fot.:Piotr Drabik/flickr.com/CC BY 2.0)

Siedem lat temu to Bronisławowi Komorowskiemu przyszło przejmować obowiązki prezydenta po zmarłym Lechu Kaczyńskim. Dla byłego prezydenta "nie było czasu na żadne rozważania, przeżywania i rozterki" 10 kwietnia 2010 roku.

• Były prezydent i były Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wspomina dzień 10 kwietnia 2010 roku jako trudny.

• Zdaniem polityka doszło do karygodnego wykorzystania żałoby narodowej, do jej zawłaszczenia. Sam natomiast poczuwa się do odpowiedzialności za państwo, która spoczęła na nim gdy był Marszałkiem Sejmu w dzień tragedii.

• O wiele trudniej żyje się w Polsce podzielonej. Podzielonej w wyniku popsucia i złamania nastroju wspólnoty - mówił w poniedziałek, siedem lat po tragedii Komorowski.

Bronisław Komorowski wspominał, jak wyglądał tragiczny dzień sprzed siedmiu lat, gdy dotarła do niego wiadomość o rozbiciu się samolotu z delegacją katyńską w Smoleńsku. Były prezydent tego dnia był Marszałkiem Sejmu, przejął obowiązki głowy państwa po śmierci Lecha Kaczyńskiego. 

- Poranek sprzed siedmiu lat tkwi w mojej pamięci jako moment szczególnie trudny - mówił w poniedziałek (10 kwietnia) Komorowski, pytano go o tę sprawę w radiu Zet. - Najpierw miałem telefon od szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych (Radosława Sikorskiego - red.) z informacją, że prawdopodobnie doszło do katastrofy. Następnie zatelefonowano z potwierdzeniem.

Komorowski zaznaczał, że nie miał zbyt wiele czasu, bo procedury konstytucyjne w takim wypadku nie zostawiają wątpliwości. Jako Marszałek Sejmu musiał "brać się za robotę".

- Nie było czasu na żadne rozważania, przeżywania i rozterki - stwierdził polityk, który w następstwie katastrofy smoleńskiej objął kierowanie krajem.

Kolejne kroki Komorowskiego

W relacji byłego prezydenta widać nagłość sytuacji w jakiej się znalazł.

- Wsiadłem w samochód. Wracaliśmy spod Warszawy - mówił prezydent. - Po drodze wykonałem dziesiątki telefonów.

Po tym co się stało w Rosji Komorowski kierował Polską, jako zastępca głowy państwa, do ustabilizowania sytuacji latem tego roku, dokładniej do 8 lipca 2010. Po tej dacie wygrał wybory prezydenckie i zastąpił tragicznie zmarłego w Smoleńsku Lecha Kaczyńskiego do 2015 roku.

Efekty będą odczuwalne przez dekady

W ocenie politycznej Komorowskiego katastrofa smoleńska będzie miała reperkusje polityczne w nadchodzących miesiącach, jeśli nie latach.

Rosyjscy funkcjonariusze na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj w dniu 10 kwietnia 2010 roku, źródło: wikipedia .org/CC

- Z katastrofą i jej dramatycznymi skutkami pewnie dałoby się żyć w normalnym państwie - mówił polityk w poniedziałek. - O wiele trudniej żyje się w Polsce podzielonej w wyniku popsucia i złamania nastroju wspólnoty.

Nie obyło się bez odwołania do badania katastrofy smoleńskiej, w którym były prezydent, jak większość jego byłego obozu politycznego, Platformy Obywatelskiej, upatruje agendy politycznej.

- Świadomie i cynicznie wykorzystano żałobę i klimat katastrofy do bieżącej walki politycznej, do walenia w głowy konkurencji - konkludował polityk. Nie ukrywał, że czuł tę krytykę bardzo osobiście. - Sam znalazłem się w oku cyklonu. Tak mnie zakwalifikowali moi przeciwnicy, gdy ja koncentrowałem się na stabilizacji państwa - mówił o swoich, wcześniej wspomnianych, działaniach 10 kwietnia i potem.

Czytaj też: Relacja z konferencji Wacława Berczyńskiego o katastrofie smoleńskiej

Dla Komorowskiego i jego otoczenia "konkretne środowiska doszły do wniosku, że bardziej opłaca im się zawłaszczyć żałobę".

Siedem lat od tragedii, o której usłyszał świat

W dniu 10 kwietnia 2010 roku, w 70. lat po zbrodni katyńskiej, prezydent Lech Kaczyński i towarzysząca mu delegacja państwowa udawali się do Rosji na obchody tragedii z okresu II wojny światowej. O godzinie 8.41, najprawdopodobniej, podchodzący do lądowania samolot rządowy TU-154M rozbił się w okolicy rosyjskiego lotniska wojskowego Smoleńsk-Siewiernyj. W wyniku katastrofy cała załoga i wszyscy pasażerowie zginęli. Razem 96 osób.

Wydarzenie urosło szybko do miana narodowej tragedii. Była to też jedna z, jeśli nie najtragiczniejsza, katastrofa lotnicza w historii polskich sił powietrznych.

W dniu tego makabrycznego wydarzenia światowe media przerwały swoje lokalne transmisje by relacjonować przebieg akcji i ustaleń ze Smoleńska.

Tego samego dnia na miejsce katastrofy udali się kluczowi politycy Rzeczpospolitej, w tym premier Donald Tusk, prezes PiS, brat zmarłego prezydenta Jarosław Kaczyński. Miejsce tragedii odwiedził też obecny prezydent Rosji Władimir Putin.

Konsekwencje katastrofy nadal odbijają się na stosunkach polsko-rosyjskich i polityce krajowej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (3 komentarzy)

  • tENsAM 2017-04-10 15:31:47
    TO KIEDY WRESZCIE ZNAJDZESZ SIĘ KÓMOROWSKI W PIERDLU ?
  • Kotolog 2017-04-10 13:10:47
    Do Amonim: Dlaczego miałby milczeć skoro ma rację. Hieny z PIS od & lat wykorzystują wypadek dla celów politycznych. Zamiast się pomodlić za zmarłych, żerują jak hieny.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA