REKLAMA

Barbara Dolniak o posiedzeniach sejmu: Ustawy są procedowane za szybko, „na kolanie”

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 29 listopada 2016 13:56
Barbara Dolniak o posiedzeniach sejmu: Ustawy są procedowane za szybko, „na kolanie” Nad prawem trzeba pracować systemowo. Niefortunnie składane obietnice kosztują bardzo drogo i w konsekwencji nie prowadzą do dobrych systemowych rozwiązań - mówi Barbara Dolniak/Fot.klub Nowoczesna org.pl/

– Jeśli stworzymy byle jakie prawo, to byle jak będzie ono służyć wszystkim obywatelom. Ważnym jest, by prawo było dobre, bo tylko takie daje gwarancje prawidłowego funkcjonowania państwa i zapewnienia nam, obywatelom, poczucie bezpieczeństwa –  powiedziała w rozmowie z Parlamentarny.pl  Barbara Dolniak, wicemarszałek Sejmu VIII kadencji.

Niedawno minął rok rządu PiS. Do tej pory nikt nie pytał, jak miniony rok pracy wyglądał z perspektywy prac Sejmu pod auspicjami PiS?

Barbara Dolniak: – Niestety, z pracy Sejmu obecnej kadencji nie jestem zadowolona.

Bo?

– Przede wszystkim ustawy są procedowane za szybko, „na kolanie”, a to znaczy bardzo często złe, byle jakie prawo. Uchwalanie prawa wymaga czasu, rozwagi i konsultacji. Tylko w taki sposób można stworzyć dobre prawo. Konieczne jest rozpatrywanie różnych wariantów, propozycji, żeby wybrać tę najlepszą.

Jeśli stworzymy byle jakie prawo, to byle jak będzie ono służyć wszystkim obywatelom. Ważnym jest, by prawo było dobre, bo tylko takie daje gwarancje prawidłowego funkcjonowania państwa i zapewnienia nam, obywatelom, poczucie bezpieczeństwa.

Czy w sytuacji „dobrej zmiany” w pracy w parlamencie jest na to jakakolwiek szansa?

– Rok pracy Sejmu pokazał, że większość sejmowa albo w ogóle nie słucha tego, co mówi opozycja, a jeżeli nawet, to na pewno nie w istotnych sprawach. My chcemy rozmawiać w ważnych kwestiach dotyczących poszczególnych ustaw i wpływać na kształt konkretnych przepisów.

Może wasze propozycje są złe, nie przystają do dobrych rozwiązań wymyślonych przez PiS?

– Mamy propozycję dobrych rozwiązań, które jednak nie przechodzą tylko i wyłącznie dlatego, że zgłaszane są przez opozycję.

Bardzo często wskazujemy na to, że dany przepis został źle skonstruowany, że pozostaje w sprzeczności z przepisami tej czy innej ustawy, że to złe rozwiązanie, często niekonstytucyjne, a mimo to większość sejmowa głosuje tak, jak ustalono w klubie i niestety nie możemy wpłynąć na jakąkolwiek zmianę w tym zakresie.

Czy to w ogóle w obecnym Sejmie da się zmienić?

– O to trzeba zapytać większość sejmową. My jesteśmy otwarci na merytoryczną dyskusję. Jesteśmy konstruktywną opozycją. Nie jest tak, że negujemy wszystko. Czasami wskazujemy, że kierunek proponowanej ustawy jest dobry, ale Prawo i Sprawiedliwość „wrzuci” w ostatnim momencie kilka przepisów, które burzą ideę całej ustawy.

Wobec jednak potrzeby, czy wręcz konieczności, wprowadzenia określonej ustawy głosujemy za jej przyjęciem, mimo że mamy świadomość, iż część zawartych tam przepisów nie jest właściwa.

Cześć komentatorów uważa, że to dyscyplina partyjna łamie niezależność posłów. Pani marszałek zgadza się z taką opinią?

– Uważam, że przyjmowanie dyscypliny dla samej dyscypliny nie jest właściwe. Uniemożliwia posłom głosowanie zgodnie z ich przekonaniem, poglądem, wiedzą, praktyką, doświadczeniem, które każdy z nas ma w różnych dziedzinach życia. Warto to wykorzystywać, warto też słuchać tych posłów, którzy mają nieco inny pogląd.

Czy wicemarszałkowie z opozycji mają szansę i możliwość, by coś zmienić w czasie prowadzonych przez siebie posiedzeń sejmowych?

– Teoretycznie mamy trzech wicemarszałków opozycji, ale niewiele to daje. W tym przypadku bowiem przegłosowany zostanie przebieg posiedzenia, a tu przypominam – PiS ma większość, to według przegłosowanego planu prowadzi się posiedzenie.

„Wolnoć Tomku w swoim domku”. No właśnie, czy do końca własnym?

– Ostatnio procedowaliśmy ustawę dotyczącą skargi na przewlekłość postępowania. Projekt obejmował siedem różnych ustaw, przy czym nie pozostawały one ze sobą w żadnym związku merytorycznym ani formalnym. Takiego łączenia zabrania rozporządzenie o zasadach techniki prawodawczej wydane przez Prezesa Rady Ministrów.

Mimo że wszystkie kluby opozycyjne wskazywały, by ustawę wycofać i przygotować przepisy jako oddzielne projekty, większość sejmowa ją przegłosowała.

Czytaj też: Zmiana w kodeksie postępowania administracyjnego niekonstytucyjna? Ministerstwo tłumaczy

Jeden z ministrów powiedział, że to „horyzontalna” ustawa. Idąc tym tokiem rozumowania, można pewnie stworzyć jeden projekt ustawy od budżetu po aborcję. Ministerstwo Sprawiedliwości, bo o nim mowa, powinno być przykładem nie tylko tego, jak stosować prawo, ale również, jak to prawo tworzyć.

Z tego, co pani mówi, wynika, że nie ma sensu zgłaszania poprawek do ustaw czy wotów nieufności wobec ministrów przy takim układzie sił w Sejmie?

- PiS nie potrzebuje głosów innych klubów, by przegłosować każdą ustawę. Przykładem są tutaj choćby ustawy dotyczące Trybunału Konstytucyjnego.

Sześć projektów ustaw w ciągu roku. Ile zmarnowanego czasu, który mogliśmy poświęcić na zupełnie inne kwestie, a jest ich wiele. A ostatni projekt i tak zawiera niekonstytucyjne zapisy.

Czy to znaczy, że taki obraz parlamentu będziemy widzieli przez kolejne trzy lata?

– Obawiam się, że tak. Ten rok pokazuje, że nic w tym względzie się nie zmienia. Procedowanie trwa cały czas w ten sam sposób.

I sondaże wskazujące na niskie oceny wiarygodności, że społeczeństwo ma negatywny stosunek do prac parlamentu, też tego nie zmienią?

– Niestety, Sejm nie ma najlepszych notowań, jeśli chodzi o sympatie w społeczeństwie. Mam nadzieję, że nastanie taki czas, że zaufanie obywateli będzie rosło, a Sejm nie będzie tworzył prawa „na kolanie”, które za chwilę będzie wymagało zmian.

Jeżeli ustawę uchwala się w trzech czytaniach przeprowadzanych w ciągu trzech dni, to jak można starannie, z namysłem pracować nad projektem? Jak już wcześniej powiedziałam, tworzenie prawa wymaga czasu, skupienia, dyskusji. W tak krótkim czasie nie ma możliwości stworzenia przepisów, które w sposób kompleksowy i prawidłowy rozwiązywałyby dane zagadnienie.

Może partie opozycyjne zmieniłyby to, proponując swoje programy tak, by społeczeństwo wyraźnie wskazało, że nie zgadza się na to, co dotychczas?

– Jeśli chodzi o partię Nowoczesna, to w momencie wyborów mieliśmy 7,6 proc. Teraz mamy 17-22 proc. w zależności od sondażu. To pokazuje, że przez nasze działania, konsultacje z obywatelami, w oparciu o które opracowaliśmy program, zdobywamy coraz więcej sympatyków. Warto i trzeba słuchać ludzi, bo to dla nas wszystkich tworzone są przepisy.

Czytaj też: Ostrzejsze kary za ucieczkę przed policją i prowadzenie pod wpływem alkoholu

Wyjście kobiet na ulice pokazuje, że społeczeństwo nie zgadza się kierunkiem działania prezentowanym przez PiS. Kobiety zaprotestowały, mówiąc „nic o nas bez nas”. Chcemy współuczestniczyć w życiu publicznym. Demonstracje spowodowały, że PiS cofnął się w sprawie zmiany ustawy o aborcji. Ale czy aż takich działań potrzeba, by PiS zrozumiał, że nie tędy droga?

Jeśli, jak mówi opozycja, prawo jest ciągle psute, jest szansa, by przy zmianie władzy to naprawić?

- Kadencja Sejmu trwa cztery lata. Mam nadzieję, że po tej kadencji nie będziemy musieli przez kolejne cztery lata naprawiać tylko błędów PiS-u.

Może Nowoczesna powinna opracować plan – jak zmieniać prawo?

– Już we wrześniu ogłosiliśmy program. Tworzony był w dyskusji i konsultacjach z obywatelami. Słuchaliśmy, co Polacy mają do powiedzenia, w jakim kierunku chcą zmian. Tylko w takiej relacji udaje się stworzyć coś pozytywnego. Wspólnie mamy szansę na wiele prawdziwie dobrych zmian, a nie tylko tych populistycznych.

W pozytywnym nastawieniu ludziom zawsze lepiej się żyje, aniżeli w kłótni, walce i dzieleniu Polaków.

Dajmy młodym ludziom możliwości rozwoju. Dajmy im przepisy, które pozwolą na działanie, a oni sobie świetnie dalej poradzą. Stwórzmy właściwe warunki funkcjonowania małym i średnim przedsiębiorcom, na których działalności opiera się nasza gospodarka – a wówczas oni też sobie poradzą.

Stwórzmy właściwą ochronę zdrowia. Dajmy emerytom i rencistom, rodzinom, które mają dzieci z niepełnosprawnością, możliwości opieki, godnego życia.

Systemowe rozwiązania dają możliwość pozytywnego funkcjonowania. Temu ma służyć parlament, instytucja, w której tworzy się prawo dla nas – obywateli.

Pani marszałek, PiS mówi to samo i jeszcze robi. Przykładem program 500 plus, mieszkanie plus, leki dla seniorów.

– Jeśli tworzymy prawo, to musi być ono sprawiedliwe. Nie dostają 500 zł rodziny, gdzie dochód na osobę wynosi 801 zł, ale dostanie rodzina, gdzie dochód wynosi 2500 zł i więcej. Czy to jest sprawiedliwe?

Nowoczesna proponowała złotówkę za złotówkę, czyli jeśli próg został przekroczony o złotówkę, dwa złote, o tyle zostanie pomniejszona kwota 500 zł.

Postulowaliśmy, by przyjąć górną granicę 2500 zł, powyżej której już nie będzie przyznawana kwota 500 zł. I co? Nie uwzględniono tych propozycji.

Co do mieszkań plus, czy znamy jakieś szczegóły? Nikt z rządu nie przedstawił do tej pory konkretnych rozwiązań ani tym bardziej projektów stosownych ustaw. To na razie hasłowy temat. Ludziom natomiast trzeba pomagać systemowo.

Czyli jak?

– Przede wszystkim stworzyć młodym ludziom możliwość dostępu do żłobków, przedszkoli, opieki nad dziećmi w szkole, właśnie tanich mieszkań.

Jeśli takie systemowe działania stworzymy, proszę mi wierzyć, młodzi ludzie poradzą sobie. Mają tyle inwencji i pomysłów, trzeba im tylko stworzyć do tego warunki.

Na liście darmowych leków często znajdują się tylko te tanie, a nie nowej generacji, które mają mniej skutków ubocznych. Istnieją rożnego rodzaju obostrzenia dotyczące refundacji tego samego leku, np. w zależności od wielkości opakowania. Zdarza się też, że w przypadku jednej choroby ten sam lek jest darmowy, a w przypadku innego schorzenia już nie.

Poza tym jeżeli zostanie przekroczony próg wydatków na ten cel w określonym czasie, to minister może zweryfikować listę leków w ramach programu. Pokazuje to, że i ten program jest niedopracowany i tak naprawdę nie służy właściwie osobom starszym.

PiS wprowadził też podwyżkę najniższej kwoty wynagrodzenia.

– Dzięki czemu można właśnie stracić 500 plus. A ponadto PiS zapomniał, że jeśli podwyższy tę kwotę, nie zmieniając przepisów dotyczących progu, to wiele dzieci tego świadczenia nie otrzyma. Nowoczesna zgłosiła projekt ustawy, który ma wyeliminować tę nieprawidłowość.

To wszystko pokazuje, że nad prawem trzeba pracować systemowo. Niefortunnie składane obietnice kosztują bardzo drogo i w konsekwencji nie prowadzą do dobrych systemowych rozwiązań.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA