REKLAMA

Amber Gold. Kierwiński nie wierzy Marcinowi P. "Może kłamać w obronie własnej"

  • Autor: GP
  • 29 czerwca 2017 08:20
Amber Gold. Kierwiński nie wierzy Marcinowi P. "Może kłamać w obronie własnej" Kierwiński (PO): - To, że Amber Gold miało szemraną reputacje było powszechnie wiadome. KNF na stronach ostrzegał o powierzaniu kapitału tej spółce. (fot.:youtube.com)

Marcin Kierwińśki (PO) poddawał w wątpliwość zeznania P. Dla niego fakt, że grozi mu 10 lat więzienia to dość, by z rezerwą podchodzić do jego słów.

• - Nie rozumiem, dlaczego środki przeznaczone na początek Amber Gold nie są dokładniej badane - mówił o środowych (28 czerwca) zeznaniach P. w sądzie przed komisją ds. Amber Gold poseł PO.

• Kierwińskiego irytuje, że jego kolega w składzie komisji Krzysztofa Brejza (PO)  ma najmniej czasu i szans na zadawanie pytań. 

• Nie podoba się Kierwińskiemu też to, z jak dużą ochotą politycy PiS mają się skupiać na elemencie postępowania wokół Marcina i Donalda Tuska.

 

Po środowych rewelacjach, które padły w sądzie na posiedzeniu Komisji ds. Amber Gold swoje oceny przesłuchania Marcina P. przedstawili posłowie. Z ramienia Platformy Obywatelskiej (PO) w czwartek (29 czerwca) zeznania Marcina P. m.in. komentował poseł Marcin Kierwiński.

Poseł po prostu nie wierzy w słowa P. Kierwiński zwracał uwagę, że P. jest oskarżony w sprawie Amber Gold, a to "pozwala" mu nawet kłamać w swojej obronie.

- Podał kilka informacji, które zostały zaraz zdementowane - podkreślał w Polskim Radiu, w audycji "Sygnały Dnia", poseł. Takim elementem środowych zeznań było rzekome dostarczenie P. informacji o śledztwie służb wobec jego spółek jakie prowadziła ABW przez dziennikarza Sylwestra Latkowskiego.

Więcej o obronie Latkowskiego przeczytasz tutaj

- Nie do końca wierzę w jego rewelacje, bo ktoś zagrożony, bodajże 10 latami pozbaw wolności, może kłamać w obronie - przypominał Kierwiński.

Członek komisji ds. Amber Gold mówi ostatni

Za bulwersujące Kierwiński uważa także, że w pracach komisji nie pozwala się dochodzić do głosu jego koledze klubowemu Krzysztofowi Brejzie. Faktem jest, że pytania opozycyjnego posła są poddawane w wątpliwość lub oddalane przez koordynujących komisję posłów PiS.

- Nie rozumiem, dlaczego środki przeznaczone na początek Amber Gold nie są dokładniej badane - zauważał Kierwiński. P. w środę odmówił udzielenia odpowiedzi na tak zadawane pytania. Posłów interesowało skąd pojawił się pierwotny kapitał na działanie spółki. - O to pytał poseł Brejza, którego nagle atakowali politycy PiS - dopowiedział Kierwiński.

Czytaj też: Kopacz: Nigdy nie lokowałam środków w Amber Gold

Odpowiadał, że "nie ma nic do oddania"

Najistotniejszym pytaniem, które zadawano P. w środę, było pytanie o stratę, którą wygenerowało Amber Gold. Na to pytanie także nie udało się uzyskać odpowiedzi. P. stwierdził tylko, że ze spółki Amber Gold wyniósł zysk wysokości 20 milionów złotych.

Dla polityka PO to bezczelna postawa złodzieja.

Środowe posiedzenie Komisji ds. Amber Gold w sądzie w Warszawie, chwilę przed rozpoczęciem przesłuchania P., źródło: twitter.com/KrzysztofBrejza

Kwestia Marcina Tuska

Nie mogło w rozmowie o Amber Gold zabraknąć tematu syna Donalda Tuska, który był premierem RP, gdy Amber Gold funkcjonowało i gdy oszukiwało Polaków. Dla PO nadal trwa polityczne polowanie na obecnego szefa Rady Europejskiej, a w dochodzeniu sejmowych ws. Amber Gold ostrzem wobec niego ma być zaangażowanie jego syna w przedsięwzięcia Marcina P. - dokładniej w linię OLT Express.

Kierwiński oceniał, że PiS stara się zbudować postrzeganie Tuska, jako premiera, który wiedział o podejrzanym wymiarze Amber Gold. Nie zrobił z tą wiedzą nic lub przynajmniej ostrzegł syna, co byłoby nieetyczne, jeśli nie nielegalne, wobec jego urzędu premiera.

- To nie do końca prawda - konkludował wypowiedzi o Amber Gold Kierwiński w Polskim Radiu. - To, że Amber Gold miało szemraną reputacje było powszechnie wiadome. KNF na stronach ostrzegał o powierzaniu kapitału tej spółce - dopowiedział poseł opozycji. W kwestii ewentualnej wiedzy Tuska mówił: - Trzeba rozdzielać, czy premier polskiego rządu ma prawo powiedzieć, to jest firma podejrzana, i niech służby wejdą i sprawdzą.

W konsekwencji to służby zamknęły interes finansowy Marcina P., a on usłyszał zarzuty. Dla PO to działanie ma też znaczenie i nie można tego bagatelizować.

Niezadowalające przesłuchanie 

Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) w środę po przesłuchaniach Marcina P. podkreślał, że nie jest zadowolony z tego co udało się usłyszeć i komisja na pewno wróci do pytania P.

- Problem polegał na tym, że mieliśmy ograniczenia czasowe. W przypadku Michała Tuska mieliśmy tego czasu znacznie więcej i wypowiedzi Tuska były znacznie bardziej lapidarne w stosunku do długich wypowiedzi Marcina P. - stwierdził poseł pracujący w komisji śledczej. Słowa padły na antenie TVN 24.

Z racji, że przesłuchania podejrzanych muszą się odbywać w sądzie w Warszawie muszą się kończyć kiedy jeszcze pracuje placówka, do godziny 16.

W czwartek przed komisją stanie byłą żona P. Więcej o jej przesłuchaniu tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA