REKLAMA

Elektrownie wiatrowe: 1000 stowarzyszeń i RPO z PiS, inwestorzy z Nowoczesną. Samorządy podzielone. Będzie kompromis?

  • Autor: Rafał Kerger, Zbigniew Wąsik, pt
  • 30 marca 2016 05:00
Elektrownie wiatrowe: 1000 stowarzyszeń i RPO z PiS, inwestorzy z Nowoczesną. Samorządy podzielone. Będzie kompromis? Energetyka wiatrowa dostarcza 6,21% energii elektrycznej rocznie. Posłowie zdecydują o przyszłości branży (fot. sejm.gov.pl)

• Mamy ostry spór o elektrownie wiatrowe w Polsce. Wywołał go projekt ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych posłów PiS, zmieniający zasady ich  budowania.
• Kto w tej sprawie ma rację, a kto jej nie ma? Czy posłowie PiS się podzielą, ugną się, pod naporem krytyki inwestorów z branży oraz gmin wiatrowych wspartych przez Nowoczesną? Decyzje będą zapadać na dniach. 
• Za zmianami, autorstwa koalicji wspierającej rząd Beaty Szydło, przemawia fakt, że przeciwko farmom protestują nie tylko mieszkańcy, którzy nie skorzystali na powstaniu wiatraków tak jak ich sąsiedzi, na wiele wad inwestycji zwracały uwagę także samorządy (np. wojewódzkie) i RPO.

Poselski projekt ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, który zakłada m.in., że wiatrak produkujący prąd ma znajdować się w odległości od najbliższych budynków mieszkalnych nie mniejszej niż 10-krotność jego wysokości wywołuje ostatnio duże polityczne zamieszanie.  I - od wczoraj, za sprawą Nowoczesnej - stał się kolejnym punktem zapalnym między PiS a opozycją. O co tak naprawdę chodzi?

6,21 proc. miksu energetycznego

Energetyka wiatrowa w ciągu ostatnich 10 lat stała się wiodąca gałęzią rynku OZE w Polsce. Produkuje obecnie 6,21% energii elektrycznej w skali roku i zatrudnia 8,5 tys. pracowników. To najlepiej świadczy o tym jak dynamicznie rozwija się ta branża. Z drugiej strony ekonomiczne znaczenie farm wiatrowych ciągle jest marginalne: w ubiegłym roku wyprodukowały w Polsce 10 tys. GWh energii. W tym samym czasie z elektrowni węglowych popłynęło 221 tys. GWh.

Ustawa będzie miała wpływ zarówno na istniejące już farmy wiatrowe jak i na te dopiero projektowane. Jej krytycy twierdzą, że wręcz może uniemożliwić prowadzenie dalszych inwestycji. Jej skutki, co z kolei podkreślają samorządowcy, mogą bardzo dotkliwie odczuć gminy na terenie których elektrownie wiatrowe są zlokalizowane.

Argumenty krytyków ustawy

Autorzy projektu kierując się licznymi głosami krytyki pod adresem energetyki wiatrowej chcieli ograniczyć negatywne skutki oddziaływania elektrowni wiatrowych na środowisko i na zdrowie człowieka. Zdaniem inwestorów z branży i gmin zarabiających na wiatrakach, poszli jednak zbyt daleko.

Nie chodzi tylko o to, że ustawa przewiduje, że elektrownia wiatrowa może być zlokalizowana od zabudowań mieszkalnych nie bliżej niż w odległości dziesięciokrotnej wysokości wiatraka. Jednocześnie ustawa zmienia także definicje tejże wysokości. Wysokość wiatraka jest bowiem według projektu mierzona jako wysokość masztu wraz z długością śmigieł. Przepis ten będzie działał w dwie strony. Nie można budować nowych wiatraków bliżej od zabudowań mieszkalnych niż to określa ustawa, ale też nie można w ich sąsiedztwie budować nowych mieszkań.

Oznacza to, że w sąsiedztwie elektrowni wiatrowej, na terenie zbliżonym do powierzchni Sopotu nie będzie można budować budynków mieszkalnych. Dodatkowym problemem jest to, że np. gmina na terenie, której nie na elektrowni wiatrowej, ale jest tuż za granicą w sąsiedniej gminie, będzie musiała zastosować się do narzuconych przez ustawę ograniczeń chociaż nie będzie partycypować w płaconych przez elektrownię podatkach.

Wójt gminy Kozielice podczas konferencji zorganizowanej na ten temat w sejmie przez Nowoczesną mówił, że wejście wżycie ustawy w przypadku jego gminy uniemożliwi całkowicie prowadzenie inwestycji. Z kolei burmistrz Białego Boru stwierdził, że konsekwencje projektowanej ustawy dla jego miasta to straty rzędy 97 mln zł.

Negatywne stanowisko wobec projektu ustawy wyraziło też Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energetyce Odnawialnej, które uważa, że jeśli ustawa wejdzie w życie, finanse wielu polskich gmin mogą zostać zagrożone i nie będzie ich stać na sfinansowanie niezbędnych inwestycji.

Dochód z podatku gruntowego jest dla wielu gmin bardzo często niezbędnym zastrzykiem finansowym, dzięki któremu realizowane są liczne inwestycje potrzebne miejscowym społecznościom do codziennej egzystencji. W gminach, które najbardziej rozwinęły u siebie energetykę wiatrową, udział dochodów z podatku gruntowego od elektrowni wiatrowych dochodzi nawet do 20 procent rocznego budżetu. Zahamowanie rozwoju energetyki wiatrowej może te gminy postawić w bardzo trudnej sytuacji.

Leszek Kuliński, przewodniczący Stowarzyszenia Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej, wójt Kobylnicy uważa, że obecne uregulowania prawne są dobre i nie wymagają nowelizacji.

- Obecne zasady lokowania elektrowni wiatrowych są przedstawiane jako modelowe – również za granicą, nie ma więc powodów by je zmieniać. Obecny projekt ustawy całkowicie zatrzyma rozwój energetyki ekologicznej, opartej m.in. na wiatrakach. Co więcej, ustalenia nowego prawa nie mają żadnego poparcia w faktach i rzetelnej wiedzy – twierdzi Leszek Kuliński.

Autorom projektu ustawy zarzuca się, że nie przeprowadzili żadnych konsultacji z zainteresowanymi podmiotami oraz nie oszacowali skutków projektowanej regulacji. Nie sprawdzili też jak projektowana ustawa ma się do zobowiązań międzynarodowych Polski oraz czy jest zgodna z prawem unijnym.

Polska zobowiązała się, że do 2020 roku 19,13% zużywanej energii elektrycznej będzie pochodziło z OZE. Z wszelkich analiz wynika, że nawet przy dotychczasowej dynamice wzrostu mocy OZE, cel ten nie będzie osiągnięty. Niedobór mocy z OZE wyniesie około 17 TWh, co będzie nas kosztowało co najmniej 7,5 mld zł.

Przedstawiciele branży energetyki wiatrowej ostrzegają, że wejście w życie ustawy nie tylko ograniczy nowe inwestycje ale także doprowadzi do zatrzymania realizowanych i upadku już działających farm wiatrowych. Wiązałoby się to z uszczupleniem wpływów podatkowych z tytułu PIT, CIT i podatku od nieruchomości dla sektora rządowego i samorządowego rzędu 620 mln zł rocznie.

Zwraca się też uwagę na skutki jakie ustawa będzie miała dla sektora bankowego. Inwestycje w sektorze energetyki wiatrowej mają charakter wieloletni i w znacznej części są finansowane z kredytów. Wprowadzenie rozwiązań proponowanych przez projekt doprowadzi do bankructwa wielu inwestorów a tym samym uniemożliwi im spłacenie zaciągniętych kredytów. Osłabi to w znaczący sposób system bankowy, obniży jego rentowność i skuteczność w zakresie akcji kredytowej, co w konsekwencji przełoży się na stan całej gospodarki.

Przewidywane są też konsekwencje dla stanu środowiska. Polska ma najbardziej zanieczyszczone powietrze w UE. Tylko w 2015 roku energetyka wiatrowa wyprodukowała 10 TWh energii elektrycznej. To pozwoliło zmniejszyć o 8 mln ton emisję dwutlenku węgla.

Nadzieja na rozłam w PiS

Projekt ustawy budzi wątpliwości nie tylko przedstawicieli branży i opozycyjnych parlamentarzystów. W konferencji zorganizowanej przez Nowoczesną uczestniczył senator Prawa i Sprawiedliwości Waldemar Bonkowski, który w zdecydowanej większości podzielił zdanie krytykujących projekt ustawy. Zaapelował jednak do zebranych by ograniczyli się do argumentów natury merytorycznej i nie wdawali się podczas dyskusji nad ustawą w polityczne przepychanki.

Aktualnie ustawa trafiła do drugiego czytania w komisjach. Jak nieoficjalnie mówi się w sejmowych kuluarach posłowie PiS są skłonni do kompromisu, chociaż podczas pierwszego czytania odrzucali wszystkie poprawki opozycji.

Nadzieją branży jest np. mała różnica zdań między np. posłem PiS Janem Krzysztofem Ardanowskim, przewodniczącym sejmowej podkomisji do spraw wykorzystania zasobów energetycznych obszarów wiejskich a ministerstwem energii - o której pisaliśmy tutaj.

Z drugiej strony poseł PiS jest bardzo stanowczy.

- W tej chwili największy problem buntu społecznego na obszarach wiejskich dotyczy zewnętrznych inwestorów, którzy - łamiąc prawo miejscowe, korumpując lokalnych polityków, korumpując samorządowców, mamiąc ich złudnymi nadziejami na dochody, na podatki - budują coraz większe instalacje, bo ponoć tylko takie się opłacają – analizuje Ardanowski.

Ardanowski jest zdania, że napotyka to na absolutny sprzeciw. – Prawo i Sprawiedliwość zablokuje to wszystko. Taki jest nasz cel. Niezależnie od tego, że inwestorom się to nie podoba; w tej chwili bowiem ożywili się inwestorzy zajmujący się wiatrakami, ponieważ jest ustawa, którzy twierdzą, że odległości będą takie, że w Polsce właściwie nie będzie gdzie stawiać wiatraków. I bardzo dobrze, że tak jest. Niezależnie, czy Ministerstwo Energii się martwi – uważa Ardanowski.

Argumenty krytyków wiatraków

I nie da się ukryć, że PiS w sprawie ustawy ma też swoje racje. W całej Polsce powstało ponad tysiąc stowarzyszeń i organizacji, których jedynym celem jest walka o zmianę prawa dotyczącego budowy farm wiatrowych.

Projekt ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych posłów PiS normujący zasady budowania elektrowni wiatrowych wpisuje się w oczekiwania protestujących.

Posłowie PiS chcą też, by cała elektrownia wiatrowa była traktowana jako budowla i by – w razie awarii – stosować do niej przepisy dotyczące katastrof budowlanych. Obecnie wiatrak składa się – według prawa – z części budowlanej i części technicznej.

– Ten projekt spełnia nasze oczekiwania – mówi Portalsamorzadowy.pl Aleksandra Kruszyna-Ksepko ze Stowarzyszenia Nasza Sprawa, które walczy z inwestycjami wiatrowymi na Mazowszu. . – Liczymy na to, że zostanie uchwalony do połowy roku, tak zapewniali nas parlamentarzyści z naszego regionu.

Kruszyna-Ksepko przypomina także, że inwestowanie w wiatraki jest opłacalne, bo w Polsce dopłaca się do energii odnawialnej. Do energii pochodzącej z turbin wiatrowych aż 112 euro za 1 MWh, w Niemczech ta dopłata wynosi tylko 19 euro.

Trzeba też dodać, że wbrew często padającym argumentom, że przeciwko farmom protestują głównie mieszkańcy, którzy nie skorzystali na powstaniu wiatraków tak jak ich sąsiedzi, na wiele wad tego typu inwestycji zwracały uwagę także samorządy i instytucje.

Już radni poprzedniej kadencji sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego apelowali o umiar w budowaniu farm: – Najważniejsze jest to, żeby nie zrobić niczego, co trwale szkodziłoby człowiekowi, środowisku czy krajobrazowi. Farmy wiatrowe stawia się przecież na dziesięciolecia – pisali w apelu do małych gmin ze swojego województwa.

Sposób realizowania inwestycji wiatrowych w Polsce kilkakrotnie krytykowała Najwyższa Izba Kontroli, a ostatnio w obronie mieszkańców skazanych na życie w cieciu wiatraków wystąpił także Rzecznik Praw Obywatelskich.

Skomentuj (4 komentarzy)

  • spragniony123 2016-03-31 15:18:17
    Ja tylko jedno wiem na pewno w sprawie wiatraków.Mają być tak budowane żeby nie miały wpływu na zdrowie mieszkańców Rząd nie powinien brać pod uwagę lamentów inwestorów i ma być podjęta taka decyzja aby nie szkodziła ludziom .Przypominam ,ludzie są najważniejsi .Raz podjętej decyzji nie da się cofnąć .Zdrowie i estetyka to najważniejsze
  • Zdecydowany 2016-03-31 08:01:47
    Do diament: Petru jego zaKODowaną sitwa w pasiakach z nadrukiem ,,ZK,, !
  • Zdecydowany 2016-03-31 07:55:41
    ,,Inwestorzy razem z Nowoczesną,, ??? No tak, banda kolesi z układu banksterskiego chce czerpać korzyści bez względu na zdrowie mieszkańców, Polaków ! A takiego wała jak Polska cała !
  • diament 2016-03-30 08:54:24
    Nie bardzo rozumiem apele branży wiatrakowej, o co apelują?
    Do tej pory było im wygodnie chociaż krzywdzili tysiące prostych ludzi - śmiechem nad łzami wybuchając.
    Ustawa jest prostym mechanizmem chroniącym mieszkańców przed manipulacją i skorumpowanymi urzędnikami a tych niby inwestorów przed ich własna głupotą i zachłannością.
    Ustalenie parametru odległościowego zapobiega manipulacjom danymi hałasowymi, ocenami środowiskowymi - pozwala łatwo i szybko zweryfikować czy jest możliwe inwestowanie w terenie czy nie. Pozorowanie badań środowiskowych w pseudoraportach stało sie normą i nikt do tej pory nie słuchał mieszkańców wsi, którzy się bardzo szybko edukowali. Nie powstał szum medialny gdy tysiące ludzi i setki stowarzyszeń pisało do byłego premiera i rządu o uregulowanie zasad bezpiecznej lokalizacji turbin wiatrowych.
    Właśnie to, że teraz dopiero rozpoczął się lament świadczy o zakłamaniu i braku zwykłej przyzwoitości zawodowej.
    Strach przed utrata pieniędzy które i tak otrzymują jako dotacje od rządu i obywateli. Nikt z wypowiadających się samorządowców nie zająknął się nawet że gdy mała wiejska gmina zarobi na wiatrakach np 500 tys t straci część subwencji wyrównawczej i zostanie jej około 70-90 tys zł, więc nie jest to żaden interes dla gmin, więc dla kogo???
    Wysłuchałem z uwagą wypowiedzi branży wiatrowej i wiem, że niczego sie nie nauczyli i że nadal gdy im sie na to pozwoli bedą lekceważyć zarówno człowieka, jego zdrowie i przyszłość pokoleń, wartość nieruchomości, jak też wartości społecznych i kulturowych.
    Znam setki ludzi którym farmy wiatrowe zdewastowały życie i nikt im nie pomógł, żaden wójt, inwestor czy Rdoś albo Sanepid czy nawet sąd. Brak prawa powszechnego skutkuje deptaniem praw konstytucyjnych obywateli, dlatego taka ustawa i regulacje jest niezwykle ważna i potrzebna.
    Pozwalam sobie zaapelować do wszystkich rządzących o nieuleganie lobbystycznej presji i ochronę obywateli.
    Z wiatraków nie ma ani stabilnej energii ani redukcji CO2 jest to zwykły polityczny mechanizm wyprowadzania pieniędzy z kieszeni obywateli i państwa pod przykrywką wymyślonych ideologii. Dodam, że regulacja 10 x wysokość turbiny jest rozwiązaniem zaledwie minimalnym w odniesieniu do dzisiejszego stanu wiedzy w zakresie oddziaływania środowiskowego turbin wiatrowych, rzeczywista ochrona powinna obejmować obszar od 3 do 4 km a więc ustawa reguluje punkt wyjścia. Tej ustawy oczekują setki tysięcy ludzi, instytucji państwowych i samorządowych oraz sądowniczych. Pytanie otwarte kto posprząta dotychczasowe osiągnięcia branży wiatrowej???



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA