REKLAMA

Wyrok wobec b. wiceszefa BOR: VIP-y nie powinny były lądować w Smoleńsku

  • Autor: PAP/JS
  • 21 czerwca 2016 11:38
Wyrok wobec b. wiceszefa BOR: VIP-y nie powinny były lądować w Smoleńsku Sędzia Paweł Dobosz w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że Bielawny nie dopełnił obowiązków, nie zlecając rekonesansu lotniska w Smoleńsku (fot. Twitter)

Podmioty współorganizujące wizyty z 7 i 10 kwietnia nie powinny w ogóle rozważać lotniska Smoleńsk-Siewiernyj jako miejsca lądowania VIP-ów - uznał sąd w uzasadnieniu wyroku wobec b. wiceszefa BOR gen. Pawła Bielawnego.

Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Bielawnego za oba stawiane mu zarzuty na karę łączną 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata, 10 tys. zł grzywny i 5-letni zakaz zajmowania stanowisk w państwowych służbach ochrony. Wyrok jest nieprawomocny.

Sędzia Paweł Dobosz w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że Bielawny nie dopełnił obowiązków, nie zlecając rekonesansu lotniska w Smoleńsku.

Sędzia zaznaczył, że powszechną wiedzą podmiotów współorganizujących obie wizyty - w tym kancelarii premiera, jak i kancelarii prezydenta - było, że Smoleńsk-Siewiernyj było "lotniskiem zamkniętym". Tymczasem, według instrukcji HEAD, lądowanie samolotów z VIP-ami mogło następować tylko na lotniskach czynnych - dodał sędzia. Z przytoczonych przezeń zeznań świadków wynikało, że Rosjanie zapewniali stronę polską, iż lotnisko będzie czynne na wizyty premiera Donalda Tuska i prezydenta Lecha Kaczyńskiego - 7 i 10 kwietnia 2010 r.

Czytaj też: MRPiPS chce unowocześnić system wsparcia dla osób z niepełnosprawnością

Sąd uznał, że w tej sytuacji podmioty współorganizujące obie wizyty nie powinny w ogóle rozważać tego lotniska jako miejsca lądowania VIP-w. Sędzia Dobosz podkreślił, że nie jest rolą sądu w tej sprawie badanie odpowiedzialności podmiotów państwowych w tej sprawie.

Według sądu, w związku z taką sytuacją na BOR spoczywały dodatkowe obowiązki co do rekonesansu lotniska - którego nie przeprowadzono. "To bardzo poważny błąd przy planowaniu zabezpieczeń obu wizyt" - mówił sędzia. "To było nieodpowiedzialne, za co odpowiada oskarżony" - dodał sędzia. Jego zdaniem Bielawny mógł to uczynić poprzez interwencję u Federalnej Służby Ochrony Rosji.

Ponadto, według sądu, nie było sprawnego przepływu informacji między osobami zaangażowanymi w zabezpieczenie obu wizyt. Wynikało to z braku odprawy koordynacyjnej, którą powinien był zorganizować właśnie Bielawny - uznał sąd. "Część funkcjonariuszy nie wiedziała, kto jest dowódcą zabezpieczeń" - powiedział sędzia Dobosz. Zdaniem sądu stwarzało to zagrożenie dla bezpieczeństwa ochranianych osób, bo np. "funkcjonariusze mogli nie wiedzieć, kogo się słuchać".

Sędzia Dobosz zaznaczył zarazem, że BOR nie mogło ingerować w czynności kontrolerów lotów. "Funkcjonariusz BOR nie miał też prawa zakazać lądowania w Smoleńsku ze względu na trudne warunki atmosferyczne" - oświadczył sędzia.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA