REKLAMA

Wybory parlamentarne. Trwa przedwyborczy festiwal podatkowy

  • Autor: parlamentarny.pl (Adam Sofuł)
  • 20 lipca 2015 13:03
Wybory parlamentarne. Trwa przedwyborczy festiwal podatkowy Fot. Fotolia

Kampania wyborcza przynosi zawsze wysyp najrozmaitszych propozycji podatkowych. Politycy, którzy je składają, najczęściej zapominają o nich dzień po głosowaniu. Może się jednak zdarzyć, że niektóre z nich wejdą w życie. Co by przyniosły?

Okres przedwyborczy to - na pierwszy rzut oka - dobry czas do podatnika. To właśnie wtedy politycy jak nigdy zgadzają się z podatnikami, że system podatkowy jest zły, podatki za wysokie i zapominają - przynajmniej na okres kampanii wyborczej - o złożonych, jak twierdzili, uwarunkowaniach, które uniemożliwiały wcześniejszą zmianę systemu podatkowego. To wtedy wybucha dyskusja np. o wysokości kwoty wolnej od podatku - mimo że jak twierdzili ci sami politycy - stan finansów publicznych sprawiał, że była ona nienaruszalna.

Kampania dopiero się rozkręca, a już pojawiły się propozycje podatkowe, których skutki można liczyć w dziesiątkach miliardów złotych. Najdalej - przynajmniej jak na razie, bo przypomnijmy, że formalnie kampania się jeszcze nie zaczęła idą propozycje PiS. W centrum uwagi znalazła się kwota wolna od podatku, którą to ugrupowanie chce podwyższyć do 8 tys. zł. I w tej licytacji zdecydowanie wygrywa - zgłoszona wiosną i jeszcze nie podbita propozycja SLD opiewała na 6,7 tys. zł. Na tym tle oferta PO - podniesienie kwoty wolnej z obecnych 3091 zł do 3575 zł wypada blado.

Proponowana przez PiS podwyżka kwoty wolnej oznaczała według szacunków ministerstwa finansów podwojenie liczby osób z dochodem wolnym od opodatkowania i ubytek wpływów budżetowych ok. 17,6 mld zł. Partia Jarosława Kaczyńskiego zapowiada, że ten ubytek uda się zrekompensować nowymi podatkami - od banków i sieci handlowych (o czym niżej), nie wnikając w realność tych kalkulacji warto zwrócić uwagę na kilka problemów technicznych. Po pierwsze należałoby zastanowić się nad mechanizmem, który zrekompensowałby niższe wpływy do budżetów samorządowych - PIT stanowi bowiem jedno z głównych źródeł dochodów samorządów. Resort finansów szacuje, że samorządy stracą na tym 8,7 mld zł. Drugą techniczną kwestią są składki zdrowotne - odliczane od podatku - tymczasem w myśl propozycji PiS znacznie większe będzie grono podatników, którzy nie będą jej mieli od czego odliczyć. To nie jest problem nie do rozwiązania, ale trzeba go brać pod uwagę przy ewentualnej realizacji tej obietnicy.

Najważniejszą kwestią są jednak pieniądze, a mianowicie łatwy do rozwiązania w okresie kampanii wyborczej, natomiast nierozwiązywalny po wyborach problem: jak obniżyć podatki, by mieć więcej pieniędzy w budżecie. PiS proponuje opodatkowanie bogatych czyli banków - które miałyby płacić podatek rzędu 0,15-0,25 proc. wartości aktywów (miałoby to dać 7-8 mld zł) i od dużych sieci handlowych, które zapłaciłyby podatek obrotowy w wysokości 0,5-2 proc. Zdaniem większości ekonomistów te przychody nie zrekompensują ubytków w wyniku niższej kwoty wolnej od podatku, jednak PiS, także niebezpodstawnie, zwraca uwagę, że część „oddanych” w ten sposób obywatelom pieniędzy wróci do budżetu np. w postaci VAT (bo zostaną wydane na konsumpcje). PiS zapowiada (skądinąd jak każda partia w minionym ćwierćwieczu) uszczelnienie systemu podatkowego.

Postawiona wobec takiej licytacji Platforma Obywatelska odpowiedziała wartym kilka miliardów złotych pomysłem zerowej stawki podatkowej dla osób poniżej 30 lat. Zerową stawkę – z tym, że dla 3 mln najuboższych – proponuje również SLD. Platforma zapowiedziała również obniżkę od przyszłego roku stawki VAT z 23 do 22 proc. co jednak należy potraktować jako obietnicę realizacji wcześniejszej obietnicy, bo według pierwotnych zapowiedzi VAT podwyższano jedynie na trzy lata. Było to w 2011 roku.

 Zmiany w VAT zaproponuje również Nowoczesna.pl, która zapowiada wprowadzenie jednolitej 18 proc. stawki VAT. To pomysł odpowiedzialny budżetowo - bo przychody z VAT najprawdopodobniej nie spadną, ale karkołomny politycznie, bo oznacza likwidację ulgowych stawek VAT np. na żywność. Na plus można jednak zapisać uproszczenie systemu i koniec sporów w rodzaju tego sprzed kilku lat czy kawa z mlekiem jest bardziej kawą (23 proc. VAT) czy napojem mlecznym (8 proc. )

 Kampania wyborcza może rozbudzić również spore nadzieje u przedsiębiorców, zwłaszcza tych mniejszych, którym właśnie wtedy politycy chcieliby przychylić nieba. Podczas niedawnego konwencji programowej PiS w Katowicach była też mowa o wprowadzeniu ulg dla małych firm - np. opodatkowanie preferencyjną stawką 15 proc. ale też ulg inwestycyjnych i za tworzenie nowych miejsc pracy. Pojawiły sią tam również propozycje - i to chyba ucieszyłoby przedsiębiorców bardziej niż obniżki stawek - znacznego uproszczenia procedur podatkowych (np. możliwość opłacania zryczałtowanych zaliczek na podatek dochodowy). 15 proc. podatek w zamian za zatrudnianie pracowników na etatach proponuje również Platforma Obywatelska. Z kolei Nowoczesna.pl chce dwuletniego zwolnienia z podatków dla firm, które mają poniżej 100 tys. zł rocznie. Większość partii jest również wyjątkowo zgodna co do konieczności wprowadzenia ulg na innowacje (projekt ustawy jest w Sejmie, więc ta obietnica ma szanse być zrealizowana przed wyborami)

Rząd zastanowią się również nad zwiększeniem limitu kosztów uzyskania przychodów. Według zapowiedzi premier Ewy Kopacz szczegóły tych propozycji (podobnie jak innych) poznamy we wrześniu. Na temat podatków konsekwentnie milczy natomiast PSL - które zapowiada, że swoje propozycje przedstawi po oficjalnym ogłoszeniu kampanii wyborczej. Ruch Kukiza napomyka o zniesieniu podatku dochodowego i zastąpienia go obrotowym (pomysł Centrum im. Adama Smitha), chociaż zarówno struktura jak i program tej formacji pozostają wciąż wielką niewiadomą.

Jak na rozgrzewkę przed kampanią - to wcale pokaźny zestaw postulatów. Łączy je w zasadzie jedno - wyrywkowość i często luźny związek z ekonomicznymi realiami. W kampanii problemy systemu podatkowego są sprowadzone do kilku haseł (kwota wolna, stawki podatkowe, ulgi) i to zrozumiałe- trudno przekonać do siebie wyborców przedstawiając np. szczegółowy (choć skuteczny) projekt upraszczający VAT. Stąd mowa o stawkach a nie o systemie podatkowym. I można by przymknąć na to oko - wszak taka jest specyfika kampanii - gdyby nie to, że dyskusja o podatkach się najczęściej również tylko na hasłach kończy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA