REKLAMA

W czwartek przed komisją śledczą b. szef prokuratury Andrzej Seremet

  • Autor: PAP/JS
  • 07 grudnia 2016 18:07
W czwartek przed komisją śledczą b. szef prokuratury Andrzej Seremet Seremet - pierwszy i jak dotąd ostatni prokurator generalny poza rządem - funkcję szefa prokuratury objął 31 marca 2010 r. i sprawował ją przez sześć lat (fot.:youtube.com)

Były prokurator generalny Andrzej Seremet ma w czwartek (8 grudnia) złożyć zeznania przed sejmową komisją śledczą do sprawy Amber Gold; według zapowiedzi jej przewodniczącej Małgorzaty Wassermann (PiS) ma on być pytany m.in. o to "co zrobił celem ustalenia winnych".

Rozpoczęcie posiedzenia komisji zaplanowano na godz. 10. O konieczności wezwania Seremeta - w charakterze świadka - Wassermann mówiła już we wrześniu, w początkach prac komisji.

"Chcemy spytać pana Seremeta o to, jaki miał wpływ na pracę prokuratury gdańskiej w latach 2009-12, ale też dużą część pytań poświęcimy temu, co zrobił celem ustalenia winnych po tym, jak miał już pełną wiedzę, że Amber Gold to pasmo nieszczęśliwych decyzji prokuratury" - powiedziała Wassermann.

Seremet - pierwszy i jak dotąd ostatni prokurator generalny poza rządem - funkcję szefa prokuratury objął 31 marca 2010 r. i sprawował ją przez sześć lat - do momentu, gdy przeszedł w stan spoczynku, a 4 marca tego roku w życie weszło przywrócenie unii personalnej między prokuraturą a resortem sprawiedliwości.

O uchybieniach prokuratury w sprawie Amber Gold i swych działaniach Seremet - jako wówczas urzędujący prokurator generalny - mówił szczegółowo dwukrotnie w końcu sierpnia 2012 r. Po raz pierwszy 27 sierpnia na specjalnej konferencji prasowej przedstawił raport PG na temat działalności organów ścigania w sprawie spółki i jej prezesa Marcina P., następnie zaś 30 sierpnia, kiedy w Sejmie przedstawiał informacje na temat sprawy Amber Gold.

Już wówczas ówczesny szef prokuratury wyliczał błędy popełnione w tej sprawie przez śledczych. Jak wymieniał - po pierwsze - prokurator prowadzący to postępowanie pochopnie odmówił jego wszczęcia po doniesieniu KNF, nie dokonał żadnych czynności sprawdzających, oparł się jedynie na przedstawionych przez Marcina P. dokumentach.

Po drugie, po tym jak sąd uchylił decyzję o odmowie wszczęcia postępowania, prokurator zlecił jedynie przesłuchanie Marcina P. w charakterze świadka i odebranie od niego kolejnej dokumentacji; nie zrealizował wytycznych sądu, chociaż były one dla niego wiążące. Nie powstał plan czynności procesowych, a prokurator nie wziął w nich osobistego udziału, lecz zlecał czynności policji. W postępowaniu nie przesłuchano żadnego z klientów Amber Gold, ani nie poczyniono ustaleń w bankach i firmach ubezpieczeniowych i pomimo tych braków postępowanie umorzono w sierpniu 2010 r.

"Prokurator nie uczestniczył w posiedzeniu sądu w przedmiocie zażalenia na to postanowienie, choć charakter i waga sprawy wymagały jego udziału" - oceniał Seremet.

Po trzecie, prokurator - mówił Seremet - "niekonsekwentnie i bez determinacji niezbędnej w tej sprawie" gromadził dokumenty spółki Amber Gold, polegając w dużym stopniu na dobrej woli jej prezesa. "W sposób opieszały prokurator próbował wyegzekwować wykonanie opinii przez biegłego rewidenta" - oceniał. Dodawał, że postępowanie zawieszono bezzasadnie i z naruszeniem procedury karnej. Śledczy nie wykorzystali też informacji o niezłożeniu przez Amber Gold sprawozdania finansowego za lata 2010-2011, za co grozi kara grzywny lub ograniczenia wolności.

Po czwarte, kolejni szefowie Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz nie reagowali na opieszałość prowadzenia postępowania oraz akceptowali kolejne nietrafne merytorycznie decyzje: o odmowie wszczęcia śledztwa, jego umorzeniu, a w końcu zawieszeniu.

Czytaj też: Wassermann: Chcemy przesłuchać szefów KNF

Po piąte, prokurator z wydziału nadzoru Prokuratury Okręgowej w Gdańsku przez prawie trzy miesiące zaniechał przesłania stosownego polecenia podjęcia zawieszonego postępowania i przyczynił się do dalszej zwłoki w postępowaniu.

Jednocześnie Seremet wskazywał wtedy, że błąd ludzki jest wkalkulowany w działalność prokuratury, zaś w sprawie Amber Gold "w większym lub mniejszym stopniu" zawiniło wiele instytucji.

"Słyszałem, że sprawa Amber Gold dowodzi, iż prokuratura ponownie powinna zostać poddana bezpośredniemu nadzorowi ze strony rządu (...). Warto więc zauważyć, że błędne w sposób oczywisty postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia w tej sprawie zapadło w czasie, kiedy prokuratorem generalnym był minister sprawiedliwości" - przypominał Seremet w swym sejmowym wystąpieniu 30 sierpnia 2012 r.

Zapewniał wtedy, że z błędów prokuratury wyciągnięto odpowiednie wnioski. "Prokuratura dla sprawnego działania potrzebuje odpowiedniego wsparcia także innych organów państwowych - Policji, ABW, CBA, służb finansowych. Konieczna jest też pomoc poprzez tworzenie odpowiedniego prawa, czy stworzenie zaplecza biegłych, których prokurator mógłby powoływać do wydania ekspertyz. Zbędne natomiast jest sięganie po +ręczne sterowanie+ prokuraturą czy prokuratorami" - mówił do posłów.

Wassermann powiedziała, że b. szef prokuratury zostanie w czwartek m.in. zapytany, czy "wyjaśnienia prokuratora Wesołowskiego były dla niego satysfakcjonujące". W końcu listopada komisja przesłuchała prok. Piotra Wesołowskiego, który w 2011 r. był zastępcą szefa biura prezydialnego PG. Głównym tematem tamtego przesłuchania była kwestia losów pisma z końca listopada 2011 r., które przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak wysłał do Seremeta.

Zawierało ono krytyczne uwagi na temat postępowania ws. Amber Gold. Pismo to nie trafiło jednak do Seremeta - zostało przekazane do departamentu postępowania przygotowawczego PG, który skierował je do zastępcy prokuratora apelacyjnego w Gdańsku. Prok. Wesołowski zeznawał przed komisją, że w sprawie tego pisma postąpił zgodnie z praktyką i zasadami obowiązującymi w PG.

Ponadto - zdaniem Wassermann - odpowiedź dla szefa KNF winna być podpisana przez prokuratora generalnego, gdyż ranga wymagała podpisu Seremeta lub jego zastępcy. "Zapytamy też o prokuratora, który nie dał mu do podpisu dokumentu" - zaznaczyła przewodnicząca.

Seremet informował w końcu sierpnia 2012 r., że złożył wniosek o dymisję ówczesnej szefowej Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz prok. Marzanny Majstrowicz (została odwołana w drugiej połowie września 2012 r.) oraz wnioski o "dyscyplinarki" dla śledczych opieszale prowadzących i nadzorujących to postępowanie.

Ówczesny rzecznik dyscyplinarny PG prok. Jacek Radoniewicz zeznał we wtorek przed komisją, że na temat zarzutów dyscyplinarnych stawianych tym prokuratorom rozmawiał raz lub dwa razy z Seremetem. "Seremet uważał, że sprawy dyscyplinarne powinny znaleźć finał przed sądem dyscyplinarnym. Chciał, aby każdą z tych spraw rozpoznał sąd" - mówił Radoniewicz.

Ostatecznie doszło do postępowań przed sądem dyscyplinarnym wobec czworga prokuratorów, zostali oni uwolnieni od zarzutów.

Wassermann uznała w środę za "przedwczesne" pytanie, czy już dziś można mówić o jakichkolwiek zaniedbaniach byłego prokuratora generalnego. "Dajmy szanse panu prokuratorowi Seremetowi, żeby powiedział, jakie jest jego spojrzenie na sprawę, jakie miał możliwości i jak z nich skorzystał" - podkreśliła.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • BOLO 2016-12-08 09:23:33
    Rzepliński z tymi swoimi sędziami w Polsce jest tyle samo co Seremet ze swoimi prokuratorami, których na żywo widzi się teraz przed Komisją AMBER GOLD. Wszyscy nic nie pamiętają, wszyscy uważają, że prokuratorzy spisali się na szóstkę ! Pewnie ta skleroza u nich od nadmiaru gorzały w organizmie.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA