REKLAMA

Seria konferencji PO i Nowoczesnej w całej Polsce

  • Autor: PAP/JS
  • 19 grudnia 2016 18:22
Seria konferencji PO i Nowoczesnej w całej Polsce Politycy Platformy zabierali głos m.in. w Warszawie, Łodzi, Kielcach, Bielsku-Białej, Rzeszowie, Białymstoku, Szczecinie, Poznaniu, Kaliszu i Wrocławiu. (fot. PO Śląsk/twitter)

• Politycy PO i Nowoczesnej, oprócz kontynuacji protestu na sali plenarnej Sejmu, zorganizowali w całej Polsce briefingi i konferencje prasowe.
• Wśród zarzutów pod adresem PiS padały m.in. te o "pełzającej dyktaturze", cenzurze, łamaniu konstytucji i wojnie z mediami.

Politycy Platformy zabierali głos m.in. w Warszawie, Łodzi, Kielcach, Bielsku-Białej, Rzeszowie, Białymstoku, Szczecinie, Poznaniu, Kaliszu i Wrocławiu. W większości z tych miast wypowiadała się też Nowoczesna (w Warszawie, Łodzi, Opolu, Toruniu, Katowicach, Poznaniu i we Wrocławiu). W Olsztynie z mediami wspólnie spotkali się przedstawiciele PO, Nowoczesnej i PSL.

W Warszawie posłowie PO i Nowoczesnej złożyli dwa podobnej treści zawiadomienia do prokuratury w związku z piątkową decyzją marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o przeniesieniu głosowań m.in. nad przyszłoroczną ustawą budżetową do Sali Kolumnowej Sejmu. Stało się tak w związku z blokadą mównicy sejmowej przez opozycję. Protest opozycji był reakcją na planowane przez marszałka zmiany dotyczące pracy mediów w Sejmie oraz wykluczenie z piątkowych obrad posła PO Michała Szczerby.

Zawiadomienie Platformy dotyczy możliwości przekroczenia uprawnień przez marszałka Kuchcińskiego (art. 231 kodeksu karnego); w doniesieniu Nowoczesnej wskazano też na możliwość popełnienia przestępstwa przez ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę oraz wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego, a także "nieustaloną liczebnie grupę posłów" określonego w art. 270 par. 1 Kodeksu Karnego, "polegającego na wprowadzeniu do dokumentu (listy obecności) niezgodnych z rzeczywistością elementów (podpisu)".

Troje posłów PO: Agnieszka Pomaska, Cezary Tomczyk i Sławomir Nitras zażądało na konferencji prasowej w Warszawie dymisji marszałka Kuchcińskiego.

Krytycznie na temat piątkowych wydarzeń w Sejmie wypowiadali się też w poniedziałek inni politycy Platformy. "Nie godzimy się z tą pełzającą dyktaturą, która zniewala nasz kraj" - oświadczył na konferencji w Rzeszowie lider podkarpackiej PO Krzysztof Kłak. Pochodzącego z Przemyśla marszałka Kuchcińskiego nazwał "hańbą naszego Podkarpacia, hańbą naszego województwa, i bez wątpienia hańbą polskiego parlamentaryzmu".

Posłanka Krystyna Skowrońska oceniła z kolei, że piątkowe działania większości parlamentarnej mogą skutkować, tym, iż przyszłoroczny budżet został uchwalony z naruszeniem konstytucji. "To może doprowadzić również do zablokowania środków z UE na wsparcie dla polskiego budżetu. Bo przecież i Polacy, ale i Unia Europejska będzie pytać w jaki sposób uchwalono budżet" - wskazywała Skowrońska.

W podobnym tonie wypowiadała się w Katowicach b. wiceminister finansów Izabela Leszczyna (PO). "Dr Ryszard Piotrowski - bardzo ważny głos konstytucjonalisty - wypowiedział się jednoznacznie, że budżet nie został przez Sejm przegłosowany, bo nie chodzi tylko o to, żeby była większość głosów za, chodzi o to, żeby budżet był głosowany w Sejmie, a Sejm to jest partia rządząca i partie opozycyjne. Jeśli partiom opozycyjnym i posłom uniemożliwiło się udział w obradach to znaczy, że to nie był Sejm. Dla mnie jest strasznie niebezpieczne to, że moglibyśmy funkcjonować w 2017 r. na podstawie budżetu przyjętego nielegalnie" - mówiła była wiceszefowa MF.

Lider podlaskiej PO Robert Tyszkiewicz nazwał obecną sytuację polityczną "najpoważniejszym kryzysem państwowym w Polsce po 1989 roku". "Jeżeli w sercu demokracji, w parlamencie nie będzie przestrzegania litery prawa, zasad demokracji, to nie będzie też demokracji w państwie" - przestrzegał polityk na konferencji prasowej w Białymstoku. Politykom PiS zarzucił używanie "języka PRL". "To język PRL, język komuny, który słyszałem jako młody działacz Solidarności w grudniu 1981 roku, kiedy rozklejaliśmy ulotki na ulicach Białegostoku" - powiedział szef podlaskiej PO nawiązując do zarzutów posłów PiS, że opozycja wprowadza anarchię i destabilizuje kraj.

"Trudno mi aż wręcz zrozumieć, co popchnęło Jarosława Kaczyńskiego i kierownictwo PiS do tego, by wydać jednocześnie wojnę wolnym mediom i debacie parlamentarnej. To jest działanie na granicy samobójstwa politycznego. Uważam, że mają jeszcze szansę się cofnąć, ale musi to być - ze strony rządzących - krok do tyłu i powiedzenie: to był błąd, musimy wrócić do zasad i reguł demokratycznego państwa prawa" - mówił Tyszkiewicz.

Posłanka PO Mirosława Nykiel wzywała w Bielsku-Białej, by "zatrzymać PiS". "Czara goryczy się przelała. Musimy zatrzymać PiS. Jeśli społeczeństwo uzna, że ma być dalszy opór, to pewnie tak będzie. (...) Słuchamy obywateli, w przeciwieństwie do tego, co mówią rządzący, którzy słuchają tylko Jarosława Kaczyńskiego" - powiedziała Nykiel podczas poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami.

Jej zdaniem, plany marszałka Sejmu dotyczące zmian zasad funkcjonowania mediów w Sejmie potwierdzają, iż "PiS od początku wykazuje arogancję, butę i brak poszanowania zasad demokracji". "Czasami było irytujące, gdy kamery podążały za kimś ważnym. To nie ułatwiało nam życia, ale (…) po chwili rozumieliśmy, dlaczego jest tak ważne, by media były blisko polityków. Od roku rozumiemy to jeszcze bardziej. PiS krok po kroku posuwa się w ograniczaniu demokracji" - mówiła Nykiel. Według niej, "odgrodzenie mediów" od polityków spowodowałoby, że do ludzi trafiłby "kontrolowany przekaz informacji". "Im o to chodziło" - uważa posłanka PO.

Szef wielkopolskiej PO Rafał Grupiński wyraził z kolei w Poznaniu oczekiwanie mediacji ze strony prezydenta Andrzeja Dudy. "Jesteśmy w sytuacji, w której być może nastąpi ważne przesilenie polityczne. To zależy oczywiście od tego na ile rządzący potrafią przyznać się do błędów, cofnąć się jeśli chodzi o łamanie konstytucji i o ile prezydent Andrzej Duda potrafi stanąć na wysokości zadania i zostać rzeczywistym, realnym mediatorem. W sytuacji, w której doszło do bardzo poważnego złamania prawa i konstytucji w parlamencie, w sercu polskiej demokracji" - mówił Grupiński na konferencji w Poznaniu.

Zażądał, by prezes PiS Jarosław Kaczyński "usunął się z polskiej polityki i pozwolił parlamentarzystom PiS działać w sposób zgodny z przepisami prawa". "Albo usunął znad polskiej polityki cień człowieka, który skłóca wszystkich ze wszystkimi i później cieszy się z tego, wyjeżdżając limuzyną z Sejmu. Zdaje się, że jego głównym żywiołem jest w tej chwili podsycanie konfliktu w Polsce. Gdyby Jarosław Kaczyński wycofał się z polskiej polityki, gdyby jego ego przestało nad działaniami PiS ciążyć, bylibyśmy w zupełnie innym miejscu" - uważa Grupiński.

W Kaliszu z kolei Mariusz Witczak (PO) ocenił, że "PiS dokonał przesunięcia kolejnej granicy w ograniczaniu praw i wolności i zamachnął się na media". "Protestujemy przeciwko ograniczaniu dostępu mediów do centralnego punktu informacyjnego dotyczącego życia politycznego w Polsce, czyli do Sejmu" - mówił polityk na konferencji prasowej. Powtórzył, że najważniejsza ustawa w roku, czyli ustawa budżetowa została przegłosowana w sposób nielegalny. "PiS zorganizował nielegalne, alternatywne posiedzenie Sejmu, które tak naprawdę było posiedzeniem klubu parlamentarnego w Sali Kolumnowej" - dodał poseł Platformy.

Były minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk (PO) na konferencji prasowej w Łodzi odniósł się m.in. do wykluczenia z piątkowych obrad posła Szczerby. Wyraził pogląd, że marszałek Sejmu złamał w ten sposób konstytucję, ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora oraz regulamin Sejmu. Głos na konferencji zabierali też posłowie PO: Włodzimierz Nykiel i Iwona Śledzińska-Katarasińska.

W Kielcach konferencję prasową zorganizowała szefowa świętokrzyskiej Platformy Marzena Okła-Drewnowicz, w Szczecinie - posłowie Norbert Obrycki i Arkadiusz Marchewka, w Opolu - posłowie Tomasz Kostuś i Ryszard Wilczyński, w Lublinie - posłowie Wojciech Wilk i Grzegorz Raniewicz, a we Wrocławiu - posłanka Joanna Augustynowska. Część polityków Platformy prezentowało na swych konferencjach prasowych kartki z hasłami: "Wolne media", "Wolni Polacy", "Wolny Sejm".

W Olsztynie wspólną konferencję prasową zorganizowali posłowie: Urszula Pasławska (PSL), Anna Wasilewska (PO) i Mirosław Pampuch (Nowoczesna). Jak podkreślali, domagają się zapewnienia mediom pełnej dostępności do Sejmu, kontynuacji przerwanego, według nich, w piątek posiedzenia Sejmu i reasumpcji głosowań przeprowadzonych na sali kolumnowej. Wszyscy stwierdzili, że dostają wiele sygnałów - maili, smsów, i telefonów - od wyborców, którzy wspierają ich w działaniu. "To bardzo dla nas ważne i mobilizujące" - mówiła Wasilewska.

Poseł i były dyrektor wrocławskiego Teatru Polskiego Krzysztof Mieszkowski na konferencji we Wrocławiu nazwał marszałka Kuchcińskiego "cenzorem". "Krok po kroku eliminuje wypowiedzi posłów opozycji. Jest przy tym marionetką Jarosław Kaczyńskiego, który prowadzi Polskę do przelewu krwi. Poseł Kaczyński jest człowiekiem, który nienawidzi społeczeństwa obywatelskiego" - mówił poseł Nowoczesnej. Mieszkowski apelował również do działaczy PiS o odsunięcie Kaczyńskiego do władzy.

Wiceszefowa Nowoczesnej Joanna Schmidt oceniła na konferencji w Poznaniu, że przebieg wydarzeń, jakie miały miejsce od piątku w Sejmie, pozwala sądzić, że "poseł Kaczyński od początku zakładał, że idzie tym razem na stracie z opozycją".

Zdaniem posłanki Nowoczesnej, ustawa budżetowa została przegłosowana w sposób "nielegalny i skandaliczny". "Przecież PiS i tak przegłosowałby ustawę budżetową, przegłosowaliby wszystko co chcieli. Moje pytanie brzmi: czego się obawiali? jakiej debaty się obawiali? jakich niewygodnych pytań ze strony opozycji co do budżetu, że aż tak skutecznie zablokowali debatę, która miała mieć miejsce. Sama byłam świadkiem, kiedy Straż Marszałkowska nie dopuszczała do Sali Kolumnowej posłów RP" - mówiła Schmidt.

"Gdyby czuli się silni (posłowie PiS -red) to podeszliby do rozmów, próbowaliby rozwiązać ten konflikt. Ta ucieczka, chowanie się oznacza nic więcej niż słabość. (…) przy tak bezczelnej władzy dla nas jest kluczowe, dla opozycji, i dla wszystkich Polaków, aby patrzeć im na ręce" - przekonywała wiceszefowa Nowoczesnej.

Szefowa śląskich struktur Nowoczesnej Anetta Ujma ostatnie wydarzenia w Sejmie nazwała "najpoważniejszym kryzysem parlamentarnym w Polsce od 1989 r.". "Nowoczesna nie wyraża zgody na łamanie praw w Polsce, nie wyrażamy zgody na to, żeby media zostały wyprowadzone z Sejmu, jesteśmy za tym, żebyście państwo, dziennikarze, patrzyli nam, politykom na ręce, bardzo chcemy z wami współpracować" - mówiła podczas briefingu w Katowicach. Podkreśliła też sprzeciw wobec wykluczenia posła Szczerby z obrad Sejmu.

"Ponadto przeciwni jesteśmy uchwaleniu ustawy budżetowej, która tak naprawdę jest ustawą budżetową PiS-u, nie jest ustawą budżetową uchwaloną przez cały parlament. Opozycyjni parlamentarzyści nie zostali dopuszczeni do głosu" - dodała. Jej zdaniem cała procedura uchwalenia tej ustawy była prowadzona "w sposób negatywny i niezgodny z prawem". "Cały szereg tych nieprawidłowości powoduje to, że nie może być zgody Nowoczesnej na takie tworzenie prawa" - zaznaczyła. Jednocześnie określiła ponowne głosowanie nad tą ustawą za konieczne.

Ujma zapewniła także o wsparciu protestujących posłów opozycji ze strony śląskich struktur Nowoczesnej, a także o uczestnictwie jej przedstawicieli w kolejnych protestach w regionie.

W Opolu w imieniu Nowoczesnej wypowiadał się tamtejszy poseł Witold Zembaczyński, a w Toruniu - przewodniczący regionu kujawsko-pomorskiego Nowoczesnej Jacek Warczygłowa.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA