REKLAMA

Sejm rozpoczął debatę o trzech projektach frankowych

  • Autor: PAP/JS
  • 20 października 2016 18:37
Sejm rozpoczął debatę o trzech projektach frankowych Wspólnie omawiane mają być trzy dokumenty - projekt złożony przez prezydenta Andrzeja Dudę, a także projekty złożone przez kluby PO i Kukiz'15. (Sejm, fot.wikipedia.org/Kpalion)

Zwrot frankowiczom spreadów oraz dwa różne mechanizmy przewalutowania kredytów frankowych zakładają trzy projekty ustaw, nad którymi Sejm rozpoczął po południu debatę.

Sejm debatuje nad trzema projektami ustaw dotyczącymi kredytów walutowych - głównie udzielanych we frankach szwajcarskich. Chodzi o projekt złożony przez prezydenta Andrzeja Dudę, a także projekty klubów PO i Kukiz'15.

Projekt prezydencki, zakładający zwrot frankowiczom nienależnie pobranych spreadów, przedstawił posłom sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Maciej Łopiński.

"To pierwszy krok, który musi być wykonany przez państwo w kierunku przywrócenia równości stron niektórych umów kredytowych. Równość ta - w naszej ocenie - została zachwiana w przypadku umów o kredyty w walutach obcych" - mówił Łopiński.

Banki, jak dodał, tak formułowały umowy kredytowe, by "z jednej strony ponosić korzyści, z drugiej zwalniać się z ponoszenia ryzyka".

Podkreślał, że prezydent musiał zająć się tym problemem, bo "nieprawidłowości w zakresie udzielania tych kredytów były podnoszone od wielu lat", ale "właściwie instytucje państwowe były bierne w ich rozwiązaniu". "Dzisiaj znajdujemy się w sytuacji, że skala tych nieprawidłowości zagraża systemowi finansowemu w Polsce" - powiedział Łopiński. "Przesłanka ta zobowiązuje ustawodawcę do interwencji" - dodał.

Maciejewski z Kukiz'15: Nasz projekt to koło ratunkowe dla banków

"Projekt Kukiz'15 przywraca godność obywatelom, ale jest także kołem ratunkowym dla banków zagrożonych pozwami kancelarii prawnych" - mówił poseł Andrzej Maciejewski, przedstawiając w czwartek w Sejmie projekt ustawy o restrukturyzacji kredytów walutowych.

Projekt ustawy o "restrukturyzacji kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty innej niż waluta polska oraz o wprowadzeniu zakazu udzielania takich kredytów" zakłada, że kredyty w złotych i kredyty denominowane w obcych walutach zostaną zrównane, co ma oznaczać potraktowanie kredytów frankowych tak, jakby od początku były kredytami w złotych.

Maciejewski podkreślił, że projekt jest dziełem środowisk obywateli, nie tylko posłów. "Byliśmy tym klubem, który wsłuchał się w głos obywateli i pochyliliśmy się nad problemem, który dotyczy ok. 500 tys. polskich rodzin" - wyjaśnił.

Według niego przede wszystkim trzeba "odkłamać" kilka pojawiających się kłamstw. Wskazał na nazywanie kredytów frankowych - kredytami walutowymi. Maciejewski pokazał banknot o nominale 100 zł i powiedział, że tak właśnie wyglądał frank, który dostali kredytobiorcy kredytów indeksowanych i denominowanych. "Tak, to jest ten frank. Pytanie (...) do ekonomistów, do finansjery, jak przewalutować słowiańskiego franka na złotówki (...). Bo jeżeli tak wygląda frank, którego widzieli na oczy kredytobiorcy, i ten frank - złoty polski - był wpisany w umowy i tym złotym były spłacane raty, to ja się pytam, jak go przewalutować" - pytał poseł.

Maciejewski mówił w swoim wystąpieniu m.in. o przekręcie fiskalnym, aby złupić obywateli za zgodą państwa polskiego; aferze Amber Gold do kwadratu; banksterach bez zasad; zyskach banków.

Według niego nie można mówić o "frankowiczach", ale o "oszukanych kredytobiorcach z wadliwą umową instrumentu pochodnego".

"Kredyty udzielone w tzw. frankach są kredytami złotówkowymi indeksowanymi lub denominowanymi do waluty obcej" - ocenił Maciejewski.

Powołał się na liczne opinie, które potwierdzają tę tezę oraz korzystne dla kredytobiorców wyroki sądów. Wskazał na raport Rzecznika Finansowego, który ocenił, że problem powinien zostać rozwiązany systemowo - po to, żeby nie zablokować sądów procesami.

Podkreślił, że przygotowany przez Kukiz'15 projekt jest nie tylko regulacją, w której obywatele domagają się poszanowania prawa, przywracającą im godność, ale także kołem ratunkowym dla banków. "Ten projekt ratuje skórę banków przed totalnym złojeniem jej przez kancelarie, które jeszcze dodatkowo mogą na tym zarobić. Furtki zostały otwarte; rzecz w tym, żeby tym projektem przywrócić wiarę obywateli w państwo" - powiedział.

Dodał, że projekt pokaże też instytucjom finansowym, że Polska przestała być kolonią finansową, której rynek jest drenowany. Według niego bankom nie zagraża projekt Kukiz'15, ale chciwość banków.

Maciejewski wyjaśnił ponadto, że projekt jest banalnie prosty. "Czas, aby banki z klientami usiadły i spojrzały w dokumenty, ile konkretnie poszło złotówek, ile zostało wziętych (...). Nikt nie mówi w tym projekcie, że trzeba zerwać kredyty" - tłumaczył. Dodał, że chodzi o restrukturyzację, która nie zrujnuje banków, ale pozwoli im utrzymać klientów.

Nasz projekt ustawy frankowej jest korzystny dla obywateli, ale niekorzystny dla złodziei - mówił Jarosław Sachajko z Kukiz'15.

Sachajko mówił, że projekt przygotowany przez Kukiz'15 jest korzystny dla Polaków, ale jest "niekorzystny tylko dla złodziei". Zaznaczył, że problem frankowiczów był szeroko poruszany w kampanii wyborczej, podczas której wszyscy słyszeli deklaracje, że problem powinien zostać rozwiązany. Tymczasem - jak mówił - złożony w kwietniu br. projekt Kukiz'15 czekał na pierwsze czytanie niemal pół roku.

"Rodzi się więc pytanie, co ostudziło zapał i chęć szybkiego uregulowania problemu osób, które zaciągnęły kredyty w tzw. frankach szwajcarskich. Na czyją korzyść działa przedłużanie procedowania tej oraz innych dotyczących tej samej kwestii ustaw" - pytał Sachajko.

Dodał, że kilka lak temu banki bardzo chętnie i masowo udzielały kredytów denominowanych lub indeksowanych do walut obcych - przede wszystkim do franków. Były one - ze względu na niższe oprocentowanie - bardziej atrakcyjne i bardziej dostępne dla kredytobiorców, niż kredyty w złotych.

Zaznaczył, że kredyty te napędzały koniunkturę w gospodarce, ale osoby, które wskutek manipulacji banków dostawały kredyty, nie miały zdolności kredytowej w złotych. "Co za tym idzie nie otrzymywałyby kredytów (w złotych - PAP) i nie budowałyby mieszkań" - powiedział.

Podkreślił, że w związku z tymi budowami wzbogacił się Skarb Państwa, natomiast frankowicze tracili i dalej tracą. Według Sachajko projekt Kukiz'15 nie przypada do gustu lobby bankowemu, "ponieważ zrywa z uprzywilejowaną pozycją banków".

"W projekcie chodzi przede wszystkim o uczciwe traktowanie kredytobiorcy, bo nie może być tak, że całą odpowiedzialność i wszystkie koszty związane z kredytem, wszystkie niebezpieczeństwa przerzucane są tylko na jedną, słabszą stronę, czyli obywatela" - mówił.

Poseł uspokajał, że w uzasadnieniu projektu oszacowano, iż wpływy banków zmaleją tylko o ok. 1,2 mld zł rocznie. Wskazał dla porównania, że w 2014 r. przychody banków wyniosły blisko 58 mld zł, z zysk ponad 16 mld zł.

"Projekt Kukiz'15 wpłynie pozytywnie i spowoduje znaczące korzyści społeczno-ekonomiczne. Przyczyni się do uwolnienia nieruchomości, które będą mogły być sprzedawane bez problemu" - mówił.

Według niego na rynku będzie więcej transakcji i więcej środków na konsumpcję, a nie "na nienależne zyski banków", zwiększą się też wpływy do Skarbu Państwa z PIT, CIT i VAT, zwiększy się PKB.

Według projektu za bezskuteczne wobec kredytobiorcy uznaje się wszystkie postanowienia umowne zawarte zarówno w umowie kredytowej lub sporządzanych do niej aneksach, które wyrażają m.in.: kwotę kredytu, wysokość rat odsetkowych, kapitałowych lub kapitałowo-odsetkowych, w walucie innej niż polska, lub są indeksowane do waluty innej niż waluta polska. Projekt wprowadza też na przyszłość zakaz udzielania kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty innej niż waluta polska.

Zgodnie z projektem dla przeliczenia zawartych w umowach kredytowych wartości na złote polskie należy stosować kursy z dnia dokonywania wpłaty. Jak podkreślono w uzasadnieniu projektu, w ten sposób wszystkie parametry kredytu zostaną wyrażone wyłącznie w walucie polskiej; zostanie wówczas usunięte z umów kredytowych ryzyko kursowe, na jakie aktualnie wystawiony jest kredytobiorca.

"Oprocentowanie kredytu będzie wyznaczone poprzez odniesienie się do stopy bazowej, którą jest stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego, powiększone o marżę banku. Oprocentowanie jest zmienne i ustalane dla każdego okresu odsetkowego" - głosi uzasadnienie.

Restrukturyzacja kredytu - zgodnie z projektem - dokonywana jest z mocą wsteczną, od dnia udzielenia kredytu. Oznacza to, że bank musi dokonać przeliczenia kredytu obliczając, jak kształtowałyby się należne spłaty raty kredytu, gdyby został on od początku udzielony w złotych polskich, przy zachowaniu pozostałych warunków kredytu niezmienionych, a więc przy takim samym okresie kredytowania, karencji w spłacie kapitału i innych warunkach umownych.

Przepisy projektu mają zastosowanie do kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty innej niż waluta polska, zawartych po 1 stycznia 2000 r., o ile okres, na który udzielono kredytu, przekracza 60 miesięcy. Oznacza to, że ustawa obejmuje kredyty długoterminowe, z reguły kredyty hipoteczne, natomiast nie dotyczy kredytów krótko- i średnioterminowych.

PO: Chcemy zdjąć ryzyko kursowe z kredytobiorców

"Projekt PO ma zdjąć ryzyko kursowe z kredytobiorców, a koszty przewalutowania mają być dzielone pół na pół, na kredytobiorców i banki - przekonywała Krystyna Skowrońska (PO).

Skowrońska przedstawiając poselski projekt ustawy o szczególnych zasadach restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych w związku ze zmianą kursu walut obcych do waluty polskiej podkreśliła, że ten projekt to "początek dyskusji".

"Złożyliśmy ten projekt, żeby rozpocząć dyskusje, żeby spotkały się różne filozofie i żeby można było ocenić w komisji finansów wszystkie (trzy - PAP) projekty. Będziemy za tym, aby te projekty się spotkały, aby o tym rozmawiano rzetelnie, nie tylko o wycinkach, które zawierają poszczególne projekty, ale o problemie. Nasz projekt to podana dłoń do rozmowy o określonym problemie" - powiedziała posłanka.

Skowrońska przedstawiając propozycję Platformy oceniła, że projekt traktuje tak samo kredytobiorców, którzy wzięli pożyczki w obcych walutach, jak i tych, którzy zaciągnęli zobowiązania w złotych.

"Nasz projekt zasadza się na zniesieniu ryzyka kursowego" - zaznaczyła.

Z propozycji miałyby skorzystać osoby, których wartość kredytu do wartości zabezpieczenia jest wyższa niż 80 proc. Jednym z warunków jest też kryterium powierzchni nieruchomości - w przypadku mieszkania nie może przekraczać 100 m kw., a w przypadku domu 150 m kw. Kryterium powierzchni nie dotyczyłoby rodzin z trójką i więcej dzieci. Aby móc korzystać z przewalutowania, kredytobiorca nie może posiadać innego mieszkania ani innego domu, chyba że ma inny lokal mieszkalny lub jego część, nabyte w drodze spadku już po zaciągnięciu restrukturyzowanego kredytu.

Zgodnie z propozycją PO, kredytobiorca mógłby ubiegać się w swoim banku o przewalutowanie kredytu hipotecznego w walucie obcej. Przewalutowanie miałoby następować po kursie z dnia sporządzenia umowy restrukturyzacyjnej i polegać na wyliczeniu różnicy między wartością kredytu po przewalutowaniu a kwotą zadłużenia, jaką posiadałby w tym momencie kredytobiorca, gdyby w przeszłości zawarł z bankiem umowę o kredyt w polskich złotych. Bank miałby umarzać część tej kwoty. Jeżeli natomiast różnica byłaby wartością ujemną, to nie podlegałaby umorzeniu, ale stanowiła zobowiązanie kredytobiorcy w całości.

Koszt przewalutowania miałby być dzielony pół na pół - na kredytobiorców i banki. W takiej sytuacji bank byłby też zwolniony z CIT, a kredytobiorca z PIT.

Skowrońska oceniła, że propozycja Platformy wychodzi naprzeciw ewentualnym przyszłym zawirowaniom na rynku walutowym. Zwróciła uwagę, że amerykański FED zapowiada podwyższenie kursu dolara. "Jeśli tak by się stało, kolejne zawirowanie w walutach i frank kosztowałby znacznie więcej, to jest dodatkowy problem do dzisiejszej sytuacji" - zaznaczyła.

"Jesteśmy otwarci na poważną rozmowę, nie na populizm. Jesteśmy gotowi na poważne argumenty, poważne uwagi UOKiK, KNF, Rzecznika Finansowego, na stanowisko rządu. Chcemy ze wszystkimi rozmawiać, żeby problem był rzetelnie rozwiązany" - podsumowała Skowrońska.

Występujący w imieniu klubu PO Killion Munyama zwracał uwagę, że problem frankowiczów jest dziś omawiany w Sejmie, ale minął już ponad rok od rozpoczęcia urzędowania przez prezydenta Andrzeja Dudę, który obiecywał rozwiązać ten problem, a także prawie rok od objęcia władzy przez PiS. "Co zostało z kursu sprawiedliwego? Wielkie nic. Tylko rozczarowanie i wściekłość" - nawiązał do poprzedniego, prezydenckiego projektu ze stycznia br.

Dodał, że wadą obecnego projektu prezydenckiego jest to, że nie rozwiązuje podstawowego problemu frankowiczów - nie zdejmuje z nich "ryzyka kursowego" i "nie sprawia, że raty staną się niższe". Z kolei problem spreadów, dodał, został już częściowo rozwiązany ustawą z 2011 roku, uchwaloną za rządów PO.

"Nie mówimy, że odrzucamy całkiem, warto wziąć dobre elementy z tej ustawy" - powiedział.

Z kolei projekt klubu Kukiz'15 to, według Munyamy, projekt przygotowany przez środowisko frankowiczów, najbardziej dla nich korzystny. Tymczasem "najistotniejsze jest to, by sytuacja frankowiczów nie stała sie korzystniejsza od sytuacji osób zadłużonych w złotych polskich" - przekonywał.

Wadą projektu klubu Kukiz'15 jest też, zdaniem Munyamy, całkowity zakaz udzielania kredytów w obcych walutach, co jest sprzeczne z unijną zasadą swobodnego przepływu kapitału.

Najlepszy, w opinii posła PO, jest oczywiście projekt jego klubu, który "niweluje ryzyko kursowe", rozkładając koszty zarówno na kredytobiorców, jak i na banki.

"Klub Platformy rekomenduje przesłanie wszystkich projektów do komisji, byśmy w toku prac znaleźli najkorzystniejsze rozwiązanie dla wszystkich dotkniętych tym problemem" - zakończył Munyama.

PiS: Trzy projekty dot. kredytów walutowych mają inną filozofię

"Wszystkie trzy projekty dotyczące kredytów walutowych zmierzają do rozwiązania tego „palącego problemu”, ale mają zupełnie inną filozofię" – oświadczyła w Sejmie Gabriela Masłowska (PiS) podczas debaty nad projektami ustaw o restrukturyzacji kredytów walutowych.

"Jesteśmy skłonni skierować te projekty do Komisji Finansów Publicznych - wszystkie trzy projekty, żeby nad nimi pracować" - powiedziała Masłowska. Wskazała, że wszystkie trzy projekty zmierzają do rozwiązania tego "palącego problemu". "Ale przedstawiają zupełnie inną filozofię" - zaznaczyła.

"O ile projekt prezydencki mówi o złagodzeniu tych negatywnych skutków pobieranych przez banki tych świadczeń poprzez zwrot części korzyści, które one osiągnęły ze stosowania spreadów walutowych, o tyle dwa pozostałe projekty zmierzają do przewalutowania zaciągniętych kredytów" - powiedziała Masłowska.

Posłanka w swoim wystąpieniu najwięcej uwagi poświęciła projektowi prezydenckiemu. Przypomniała, że celem tego projektu jest podjęcie działań mających na celu zrekompensowanie skutków pobieranych przez banki spreadów walutowych przy udzielaniu kredytów, które były zaciągane na zakup m.in. mieszkań, domów.

"Istota problemu polega na tym, że przy udzielaniu kredytu bank przeliczał kwoty kredytu po kursie mniej korzystnym dla kredytobiorcy, niż wynikałoby to z kupna tej waluty po kursie ogłoszonym przez Narodowy Bank Polski w dniu, w którym dokonano przeliczenia kwoty kredytu na walutę polską" - wskazał Masłowska.

Jak powiedziała, takie praktyki banków były "jednostronnie narzucane kredytobiorcom".

Masłowska wskazał, że projekt przedłożony przez prezydenta jest rozwiązaniem, które wychodzi naprzeciw problemom kredytobiorców, a jednocześnie bierze pod uwagę skutki dla systemu państwa. "My tych rzeczy nie możemy oddzielać" - powiedziała.

Jak wskazała, prezydencki projekt wzbudza także wątpliwości. "Jeżeli uważamy, że podstawą przedłożenia takiego projektu jest łamanie prawa przez banki, to jest pytanie, dlaczego stosujemy te rozwiązania tylko do części kredytobiorców" - pytała.

Masłowska wskazała, że problemem są także kredyty tzw. starego portfela udzielane w latach 90. ubiegłego wieku, "gdzie również zastosowano jednostronnie zarówno zmianę stóp procentowych (…), jak też inne rozwiązania, które spowodowały, że Polacy zaciągnęli 5 mld kredytów na cele mieszkaniowe; spłacili już 7 mld zł, a budżet państwa dołożył 28 mld zł. Czyli spłacono 35 mld zł i oczywiście te spłaty dalej trwają" - powiedział Masłowska.

Zaznaczyła, że klub PiS w ubiegłej kadencji Sejmu składał dwukrotnie projekty ustaw, które miały rozwiązać ten problem. "Niestety ze strony koalicji rządzącej, która teraz się przedstawia jako strona niezwykle wyrozumiała i wrażliwa na te krzywdy, te projekty nie zyskały poparcia i do dzisiaj problem jest nierozwiązany" - powiedział Masłowska.

"Ten rząd podejmie się tego problemu" - zadeklarowała.

PSL: Należy pomóc oszukanym kredytobiorcom

"Nie można rozwiązać problemu kredytów walutowych bez konsekwencji dla banków, które wyspecjalizowały się w szkodliwej ofercie dla kredytobiorców - mówiła Genowefa Tokarska (PSL). Zaznaczyła, że trzeba pomóc oszukanym kredytobiorcom.

Tokarska przypomniała, że w latach 2000-2013 r. udzielono ponad 713 tys. kredytów indeksowanych bądź denominowanych w obcych walutach na ponad 173 mld zł. Z tego - jak konturowała - ponad 562 tys. było udzielonych we frankach szwajcarskich (wartość 142 mld zł), były to też głównie kredyty mieszkaniowe.

Przedstawicielka Ludowców zwróciła uwagę, że problem, jaki później wyniknął z udzielania kredytów w walutach obcych, wynikał m.in. z tego, że były one udzielane osobom, które nie miały dochodów w walucie obcej, często nie miały też zdolności kredytowej w złotych. Osoby te kuszone były też bardziej atrakcyjnym oprocentowaniem. Dodała, że pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się wraz z kryzysem gospodarczym (2008 r.), którego konsekwencją był wzrost kursu franka. Kulminacją problemu była natomiast decyzja Szwajcarskiego Banku Centralnego o uwolnieniu stóp procentowych.

"Okazało się że kredyty indeksowane bądź denominowane pomimo regularnej spłaty kredytu osiągały niejednokrotnie wyższy poziom zadłużenia niż początkowo pożyczone kwoty. Naturalnym jest, że kredytobiorcy czują się oszukani i złapani przez banki w pułapkę. Faktycznie kredyty te nie były wypłacane ani spłacane w obcej walucie" - dodała Tokarska.

Jej zdaniem zawiodły przede wszystkim banki. "Nie można tego problemu rozwiązać bez konsekwencji dla banków, które przecież wyspecjalizowały się w tej szkodliwej ofercie dla kredytobiorców (...) Na szczęście nie dotyczy to całej sieci bankowej w Polsce, dotyczy tylko kilku banków. Należy zdecydowanie udzielić pomocy oszukanym kredytobiorcom" - zaznaczyła przedstawicielka Ludowców.

Zdaniem posłanki "najdalej idącym i najkorzystniejszym dla oszukanych kredytobiorców" jest projekt Kukiz'15. Przypomniała, że dotyczy on pożyczek udzielonych na ponad 60 miesięcy, a zasadą restrukturyzacji miałoby być przekształcenie kredytu na pożyczkę w złotych. Przewalutowanie miałoby nastąpić przy zastosowaniu tzw. stopy bazowej - stopa referencyjna NBP powiększona o marżę banku. Projekt Kukiz'15 zakłada też zakaz oferowania kredytów w innych walutach niż złoty.

Tokarska odnosząc się do prezydenckiego projektu podkreśliła, że został on negatywnie oceniony przez Związek Banków Polskich i samych frankowiczów. "Frankowicze podkreślają, że projekt jest całkowicie sprzeczny z zapowiedziami wyborczymi prezydenta Andrzeja Dudy i jego jako prezydenta" - dodała.

Przypomniała, że według propozycji prezydenckiej zwracane miałyby być spready, które były pobierane przez banki w wysokości wyższej niż dopuszczalne. Spready zwracane miałyby być od kredytu udzielonego maksymalnie do 350 tys. zł na jedną osobę.

Posłanka konkludując oceniła jednak, że Sejm powinien zająć się wszystkim trzema projektami: prezydenta Dudy, Kukiz'15 oraz PO.

Nowoczesna za skierowaniem do komisji prezydenckiego projektu ws. kredytów walutowych

"Nowoczesna będzie głosować za skierowaniem do komisji tylko prezydenckiego, a dwa inne proponuje zakończyć na pierwszym czytaniu" – oświadczył Piotr Misiło z Nowoczesnej.

Misiło wskazał, że należy przy analizie tych projektów zachować względny umiar i kompromis uwzględniający jednocześnie dobro gospodarki narodowej, zadłużonych gospodarstw domowych, ale i banków.

"Po lekturze wszystkich trzech projektów należy zwrócić uwagę, że restrukturyzacja może oznaczać bardzo wysokie koszty zamknięcia pozycji walutowej banków, wynikającej z przewalutowania wraz z silną presją na osłabienie złotego, ze znacznym ryzykiem zwiększenia kosztów obsługi długu publicznego" - podkreślił Misiło.

Podkreślił, że projekt Kukiz '15 jest nacechowana brakiem ekonomicznej i prawnej logiki. "Gdybym miał określić go jednym zdaniem, to posiłkowałbym się słowami Herberta: ignorancja ma oczy orła i wzrok sowy" - powiedział Misiło.

W jego ocenie projekt PO jest powtórzeniem uchwalonej przez Sejm poprzedniej ustawy z sierpnia 2015 r. Misiło wskazał, że zapisana w projekcie możliwość restrukturyzacji kredytów powinna być rozszerzona na wszystkich konsumentów i kredytobiorców. "Wasz projekt pod względem technicznym jest o niebo lepszy od projektu Kukiz'15. Nie narusza regulacji wewnętrznych, ale otrzymał także negatywne oceny" - powiedział poseł Nowoczesnej.

Misiło wskazał, że "najbardziej w kontekście sytuacji polskiej gospodarki racjonalny jest projekt prezydencki". Mimo to "ta ustawa nie rozwiązuje problemu".

 

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA