REKLAMA

Sejm: PiS za projektem zmian w służbie zagranicznej; opozycja chce jego odrzucenia

  • Autor: PAP/JS
  • 20 kwietnia 2017 21:13
Sejm: PiS za projektem zmian w służbie zagranicznej; opozycja chce jego odrzucenia Wiceszef MSZ Jan Dziedziczak prezentując projekt w Sejmie mówił, że dotychczas w polskiej dyplomacji funkcjonowali ludzie związani z systemem komunistycznym (fot. Sejm/twitter)

PiS uważa, że projekt zmian w ustawie o służbie zagranicznej kończy z PRL-em w MSZ. Opozycja ocenia, że proponowane rozwiązania wprowadzają chaos i służą wprowadzeniu do dyplomacji osób związanych z PiS.

• Ustawa przewiduje m.in. wygaśnięcie - po 6 miesiącach od dnia wejścia w życie ustawy - stosunków pracy nawiązanych z członkami służby zagranicznej.

• PO, Nowoczesna, PSL i Kukiz'15 chcą odrzucenia projektu w pierwszym czytaniu.

• W ocenie PO prawdziwym celem projektu jest wprowadzenie do polskiej dyplomacji współpracowników PiS.

• Według posła Nowoczesnej wygaszenie stosunków pracy z członkami służby zagranicznej to "bolszewicka czystka", która otwiera furtkę do zatrudniania w służbie zagranicznej "misiewiczów".

Sejm przeprowadził pierwsze czytanie przygotowanego przez MSZ projektu nowelizacji ustawy o służbie zagranicznej, który przewiduje m.in. wygaśnięcie - po 6 miesiącach od dnia wejścia w życie ustawy - stosunków pracy nawiązanych z członkami służby zagranicznej, chyba, że przed upływem tego terminu zostaną im zaproponowane nowe warunki pracy lub płacy. Stosunek pracy wygaśnie także, jeżeli członek służby zagranicznej nie przyjmie nowych warunków pracy lub płacy.

Ponadto projekt zakłada, że funkcjonariusze i współpracownicy komunistycznego aparatu bezpieczeństwa nie będą mogli pełnić służby zagranicznej - ma to dotyczyć osób, które do 31 lipca 1990 r. pracowały lub pełniły służbę, albo były współpracownikami organów bezpieczeństwa państwa w rozumieniu tzw. ustawy lustracyjnej. Stosunki pracy z tymi osobami wygasną w ciągu 30 dni.

Wiceszef MSZ Jan Dziedziczak prezentując projekt w Sejmie mówił, że dotychczas w polskiej dyplomacji funkcjonowali ludzie związani z systemem komunistycznym, a nawet zdarzały się osoby, które były tajnymi współpracownikami służb bezpieczeństwa. "To było coś szczególnie niestosownego, że zdarzało się tak, że osoby takie miały za zadanie np. opiekowanie się Polonią, opiekowanie się ludźmi, którzy zostali bardzo skrzywdzeni w wielu przypadkach przez władzę komunistyczną" - mówił Dziedziczak.

"My chcemy to zmienić, bo państwo polskie zasługuje na osoby, które chcą w pełni służyć Rzeczypospolitej, które nie mają w życiorysie uwikłania w kolaborację z systemem sowieckim, czy to formalną, czy to nieformalną" - powiedział wiceszef MSZ. Dodał, że dziś osoby związane z dawnym systemem są już w służbie zagranicznej niepotrzebne i "stanowią jedynie zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa i interesu Rzeczypospolitej".

Podkreślił, że aby uzupełnić kadry, MSZ "otwiera szeroko drzwi" dla kandydatów z Akademii Dyplomatycznej, która - jak zaznaczył - w tym roku ma rekordowo dużą liczbę słuchaczy, dwa razy więcej niż w roku ubiegłym. Podkreślił też, że trzeba zakończyć "biurokrację i doprowadzić do sytuacji, że procent dyplomacji w polskiej dyplomacji będzie procentem wysokim, tak jak wymagają tego europejskie standardy".

Według niego obecnie "niestety ten zbiurokratyzowany twór, jakim jest w tej chwili służba zagraniczna, jest targany patologiami w stylu klanowości i kolesiostwa". "To trzeba zmienić" - podkreślił wiceszef MSZ.

Posłanka PiS Małgorzata Gosiewska odnosząc się do proponowanych zmian powiedziała, że "po 28 latach doczekaliśmy się wreszcie momentu, kiedy możemy mówić o reformie w służbie zagranicznej, bo w międzyczasie powoływano nowe służby, reformowano instytucje państwa, a MSZ jaki był taki jest".

Posłanka PiS oceniła, że do dziś w resorcie pracują "oficerowie PRL-owskiej bezpieki". "Może to państwu nie przeszkadza, ale nam akurat tak i interesowi państwa polskiego również" - powiedziała, zwracając się do posłów opozycji: PO i Nowoczesnej.

Według Gosiewskiej w MSZ obecnie wciąż pracują osoby, które zaczynały karierę w latach 80. od "śledzenia emigracji, donoszenia na kolegów". "Byli współpracownicy PRL-owskiej bezpieki oraz absolwenci wybitnej rosyjskiej uczelni już w tym resorcie zatrudnienia mieć nie będą, doczekaliśmy tego momentu, koniec z PRL-em w MSZ" - powiedziała.

Gosiewska oceniła, że w resorcie pracują także osoby, które "nie tylko nie utożsamiają się ze służbą zagraniczną, ale też po prostu nic nie robią". Stwierdziła, że istniała ustawowa możliwość rozstania się z takimi pracownikami poprzez regularne oceny okresowe, ale w praktyce - jak dodała - "ograniczano się do przeniesienia źle ocenianego pracownika do innej komórki".

"Słyszymy, że to będzie chaos w służbie dyplomatycznej, demontaż czy wręcz paraliż, ale propozycje przedstawione przez rząd pani premier Beaty Szydło nie mają charakteru czystki jak państwo mówicie, jak przedstawia to tzw. totalna opozycja, a stanowi to próbę systemowego i dawno oczekiwanego uporządkowania wybranych zagadnień, w tym m.in. kwestii kadrowych" - mówiła Gosiewska.

Jak zaznaczyła, zadaniem MSZ jest aktywnie współuczestniczyć w tworzeniu polskiej polityki zagranicznej. "Jednak gdy przyjrzymy się bliżej samej strukturze organizacyjnej ministerstwa, proporcji pomiędzy komórkami organizacyjnymi zajmującymi się obsługą ministerstwa a komórkami zajmującymi się zagadnieniami politycznymi, to zrozumiemy, że ten resort nawet przy woli politycznej jego szefa nie był w stanie realizować swoich podstawowych założeń" - stwierdziła.

Z kolei Rafał Trzaskowski (PO) zwracając się do polityków PiS podkreślił, że PRL skończył się 27 lat temu. "Ci straszni ludzie, o których państwo mówicie wprowadzili nas do NATO, do Unii Europejskiej" - mówił.

"W momencie, kiedy decydują się losy Unii Europejskiej, w momencie kiedy Wielka Brytania wychodzi z Unii, przeredagowywany jest porządek globalny, kiedy decydują się najważniejsze kwestie bezpieczeństwa, wy chcecie wprowadzić największy chaos i niepewność w polskiej dyplomacji" - mówił polityk PO do polityków PiS.

W jego ocenie prawdziwym celem projektu jest wprowadzenie do polskiej dyplomacji współpracowników PiS. "Wy nie ufacie ludziom, którzy mówią wam prawdę i dlatego chcecie usunąć specjalistów i wprowadzić na ich miejsce swoich wiernych akolitów" - stwierdził Trzaskowski.

Klub PO złożył wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Odrzucenie projektu chce również klub Nowoczesnej. Jak mówił poseł Nowoczesnej Adam Szłapka, polityka zagraniczna rządu PiS i ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego jest książkowym zobrazowaniem powiedzenia "ryba psuje się od głowy".

"W ciągu półtora roku funkcjonowania ministra Waszczykowskiego na stanowisku szefa MSZ potrafiliście doprowadzić całkiem dobrze zorganizowaną dyplomację, która wprowadziła Polskę do UE i NATO, do takiego stanu, że nie jest w stanie żadnego projektu zrealizować" - powiedział zwracając się do polityków PiS.

Jak mówił, PiS doprowadził dyplomację do "całkowitej kompromitacji" na szczycie unijnym, podczas którego przy sprzeciwie polskiego rządu przedłużono mandat szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Szłapka stwierdził, że planowana "dezubekizacja" i "dekomunizacja" służby dyplomatycznej, to "skrajna hipokryzja".

"Bo to wy powołaliście na ambasadora w Berlinie TW Wolfganga" - powiedział zwracając się do posłów PiS i nawiązując do sprawy ambasadora Polski w Niemczech Andrzeja Przyłębskiego - na początku marca poznański oddział IPN udostępnił teczkę personalną tajnego współpracownika o pseudonimie "Wolfgang", dotyczącą Przyłębskiego.

Według posła Nowoczesnej wygaszenie stosunków pracy z członkami służby zagranicznej to "bolszewicka czystka", która otwiera furtkę do zatrudniania w służbie zagranicznej "misiewiczów".

"Mówcie rzeczy prawdziwe: zwalniamy ludzi, bo chcemy zatrudnić swoich" - powiedział z kolei poseł Kukiz'15 Grzegorz Długi w debacie nad projektem. Według niego projekt wyraża chęć wprowadzenia "złej ustawy, w złym, niecnym celu". "Jeżeli chcecie wprowadzić tę ustawę, to łamiecie przepisy prawa, łamiecie konstytucję przynajmniej w dwóch przepisach, łamiecie porozumienia międzynarodowe związane z międzynarodową organizacją pracy, łamiecie ustawę o związkach zawodowych" - mówił Długi zwracając się do posłów PiS.

Zdaniem Długiego tym projektem politycy PiS "łamią prawo posługując się mianem aniołów". "Nie jesteście aniołami, jesteście aniołami śmierci. Ta ustawa nie zasługuje na żadne poparcie. Ta ustawa nie jest żadną reformą" - dodał Długi. Poinformował, że również klub Kukiz'15 składa wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

Podobny wniosek złożył klub PSL. Jak mówił w debacie poseł Marek Sawicki (PSL) w czasie międzynarodowych zawirowań związanych m.in. z Brexitem "nasi dyplomaci żyją perspektywą wygaszenia stosunków pracy". W jego ocenie, rozwiązania zawarte w projekcie będą prowadzić do likwidacji polskiej służby zagranicznej. "Wam nie zależy na Polsce, na polskiej gospodarce, na dobrym imieniu Polski. Wam zależy na wewnętrznych rozgrywkach w kraju" - mówił pod adresem polityków PiS.

"Jeśli jeszcze nie tak dawno mieliśmy teorię budowania wielkiego Międzymorza, teraz Trójmorza, a za chwilę się okaże, że pojezierza, to pytanie, po co ładujecie się w tego typu rozwiązania. Jeżeli w dyplomacji potrzebne są osoby wolne, niezawisłe i nieuwikłane w poprzednim systemie, to pozbądźcie się Piotrowicza, Jasińskiego, Przyłębskiego, Kryże. Przecież do tego nie potrzeba żadnej ustawy, to można zrobić jednym ruchem kadrowym" - powiedział Sawicki.

Odpowiadając na pytania posłów ws projektu wiceminister Dziedziczak mówił m.in., że od 1944 roku do okresu po roku 1989 pracę w MSZ mogła dostać osoba, dlatego że należała do rodziny dygnitarza partyjnego albo wysokiego urzędnika MSZ-u, a nie dlatego, że miała kompetencje. "To była ta klanowość, to była ta patologia. Teraz tak nie będzie" - oświadczył.

"MSZ zaproponowało w tym roku pracę największej ilości absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej ze wszystkich organów administracji publicznej. To jest ta otwartość, ta szansa dla wszystkich ze względu na ich kompetencje" - mówił wiceszef MSZ.

Według Dziedziczaka, liczba zwolnionych osób ze służby dyplomatycznej będzie "mniejsza niż w latach koalicji PO-PSL". "Wtedy to było ok. 300 osób. Teraz to będzie nawet kilkakrotnie mniej" - zapowiedział.

Wiceszef MSZ zaznaczył, że w projekcie ustawy podkreślany jest etos urzędnika służby zagranicznej. "Służba zagraniczna, jak sama nazwa wskazuje, jest służbą dla Polski" - mówił. Zdaniem Dziedziczaka, służba zagraniczna to praca wtedy, kiedy wymaga tego interes Polski, także w święta, w dni wolne, wieczorami. "My chcemy to podejście, oczywiste w wielu krajach, wprowadzić" - oświadczył.

Zapowiedział, że podczas weryfikacji osób pełniących służbę zagraniczną mają być brane pod uwagę potrzeby służby zagranicznej, środki budżetowe i etatowe, a także ocena dotychczasowej służby.

"Reforma ma unowocześnić MSZ, chcemy doprowadzić do sytuacji, że Polska będzie miała profesjonalne, nieobarczone żadnymi elementami z przeszłości, które uniemożliwiałyby dyplomacie skuteczną pracę dla Polski. Zależy nam, by to nowoczesne podejście, obecne w innych krajach UE, było także widoczne w naszych służbach dyplomatycznych" - podsumował.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA