REKLAMA

Sejm o CETA: PO i N - za; PiS stawia warunki; Kukiz'15 i PSL widzą zagrożenia

  • Autor: PAP/JS
  • 05 października 2016 14:57
Sejm o CETA: PO i N - za; PiS stawia warunki; Kukiz'15 i PSL widzą zagrożenia Sejm debatuje o poselskich projektach uchwał w sprawie umów międzynarodowych TTIP i CETA (fot. Sejm/twitter)

• Warunkiem ratyfikowania umowy o wolnym handlu z Kanadą (CETA) jest obecność Polaka w międzynarodowym sądzie arbitrażowym - wskazał w Sejmie Dominik Tarczyński (PiS).
• Platforma Obywatelska będzie opowiadała się za podpisaniem umowy o wolnym handlu z Kanadą (CETA) - powiedział poseł Marcin Święcicki (PO).

Sejm debatuje o poselskich projektach uchwał w sprawie umów międzynarodowych TTIP i CETA, w tym sprzeciwu wobec zaproponowanego przez Komisję Europejską trybu ratyfikacji umowy między Unią Europejską a Kanadą bez akceptacji państw członkowskich.

Tarczyński występował zarówno jako poseł-sprawozdawca komisji, jak i przedstawiciel klubu Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślił, że dla PiS najważniejsze jest bezpieczeństwo rolników - kwoty sprzedażowe, o których mówi CETA, muszą być przestrzegane, ewentualnie 3-proc. stawki celne muszą powrócić.

Zaznaczył również, że absolutnym priorytetem jest obecność Polaka pośród pięciu sędziów UE w sądzie arbitrażowym.

Czytaj też: Domagalski-Łabędzki: Stanowisko ws. CETA zapewne na przyszłym posiedzeniu rządu

Bilans handlowy po okresie próbnym powinien potwierdzić, że ta liberalizacja dla Polski jest dobra - dodał.

- Jeżeli ta umowa w jakikolwiek sposób nie będzie spełniać naszych oczekiwań, ratyfikowana i podpisana być nie może - oświadczył poseł. Zaproponował też poprawkę. - W związku z tym, że jest to umowa mieszana zgodnie z art. 90, ust. 2 Konstytucji RP powinna być ona ratyfikowana przez większość kwalifikowaną, 2/3 posłów przy ustawowej obecności połowy posłów, a w przypadku Senatu 2/3 głosów senatorów, aby ta ewentualna ratyfikacja miała mandat społeczny i aby nie było dyskusji nt. tego, że została przyjęta małą ilością reprezentacji - wyjaśnił.

Zauważył też, że do czasu ratyfikacji porozumienie będzie stosowane w sposób przejściowy w części handlowej. - Nasz bilans wymiany handlowej (z Kanadą - red.) jest in plus, jeżeli chodzi o eksport z Polski do Kanady w 2015 roku osiągnął on poziom 1,2 mld dolarów. Import zaś to 372,8 mln USD. Nadwyżka wyniosła 865,7 mln dolarów. A więc w tej pierwszej części handlowej (...) jest szansą na to, żeby zobaczyć, jak ona funkcjonuje - powiedział.

Platforma "za"

- Platforma Obywatelska będzie opowiadała się za podpisaniem tej umowy i jej tymczasowym stosowaniem, do przyjęcia jej w trybie wymaganym dla umów mieszanych - powiedział Święcicki.

Przypomniał też, że ratyfikacja umów mieszanych (a więc dotyczących kompetencji państw narodowych) wymaga w UE rozpatrzenia przez 36 parlamentów krajowych i regionalnych. A to - jak podkreślił - wymaga bardzo dużo czasu.

- Dlatego w części handlowej, która jest w kompetencji Komisji, powinniśmy dać zgodę na to na Radzie Europejskiej, aby jak najszybciej weszła w życie - przekonywał.

Święcicki wyraził przekonanie, że tak jak polskie rolnictwo poradziło sobie z konkurencją w UE, poradzi sobie na rynku kanadyjskim. Przypomniał, że w ramach CETA będą obowiązywały kwoty, a więc nie niesie ona zagrożenia dla polskich rolników. Ponadto - jak podkreślił - wszystkie kanadyjskie produkty spożywcze wysyłane do Europy będą musiały spełniać unijne normy. - Zachowujemy w pełni nasze europejskie regulacje dotyczące GMO - zaznaczył. - Tutaj też nie będzie zagrożenia - zapewnił.

Mówił również, że w handlu obowiązywać będą reguły pochodzenia, zgodne z zasadami Międzynarodowej Organizacji Handlu (WTO). Nie trafią więc do UE przez Kanadę produkty z innych krajów - wyjaśnił.

Zwrócił uwagę na zastrzeżenia dotyczące rozstrzygania sporów inwestycyjnych. Przypomniał, że Polska ma podpisaną z Kanadą umowę dwustronną z wpisaną klauzulą rozwiązywania sporów handlowo-inwestycyjnych. - To, co przewiduje się w CETA jest znacznie bardziej cywilizowane i rozwinięte. Obecnie arbitra wyznacza firma, która weszła w spór. Tam nie będzie sądu ad-hoc, w którym firma wyznaczy arbitra, tylko będą stali arbitrzy, wyznaczani przez państwa: pięciu przez Kanadę, pięciu przez Unię Europejską, pięciu wspólnie wyznaczonych z krajów trzecich. Będzie procedura odwoławcza. A ponadto będzie transparentność pracy członków tego sądu - tłumaczył.

Ten nowy tryb nie stwarza zagrożeń dla suwerenności państwa - ocenił.

- Warto też zwrócić uwagę na aspekt strategiczny. Kanada jest członkiem NATO, tak jak i my, ale wzmożenie współpracy gospodarczej również wpływa na wzmocnienie strategicznego bezpieczeństwa, strategicznej współpracy, strategicznej solidarności - powiedział Święcicki.

- Dla nas utrzymanie zaangażowania Kanady i współpracy gospodarczej Kanady z Europą jest ważne również z tego względu strategicznego, żeby ten partner czuł się blisko związany z Europą swoimi interesami ekonomicznymi. Jest tam też duża mniejszość polska, jest tam Polonia kanadyjska, i dla niej jest to też jakaś szansa na łatwiejsze nawiązywanie współpracy gospodarczej z Polską - konkludował.

Kukiz'15: Wspieranie tymczasowego stosowania umowy CETA, to zdrada stanu

- Mamy teraz bardzo ciekawy sojusz: PiS, Platforma, która wspiera gorąco PiS, zobaczymy, jak będzie Nowoczesna - komentował przebieg debaty poseł Grzegorz Długi z klubu Kukiz'15. Uznał, że zwolennicy CETA, są "bardzo daleko posunięci w popieraniu czegoś, czego nie znamy". - Nasz rząd kluczy i to jest niestety bardzo przykre, bo ja chciałbym wiedzieć, jakie jest stanowisko rządu, a tu niestety to stanowisko jest tajne - zaznaczył.

 - Tutaj przed chwilą poseł Tarczyński mówił: "no jak to dobrze, bo w Trybunale będzie Polak". Jak on już tam będzie, to on nie będzie Polakiem. Jeśli on będzie jakiekolwiek decyzje podejmował, biorąc pod uwagę, że jest Polakiem, to powinien być momentalnie wyrzucony, bo sama umowa mówi, że tak mu nie wolno. Więc nie ma znaczenia, czy tam będzie Polak, czy nie. Na czele UE też stoi Polak i co, mamy z tego jakąś korzyść? Ja nie widzę - powiedział poseł Długi.

- Bądźmy Europejczykami i starajmy się zachowywać tak jak inteligentni Europejczycy się zachowują, natomiast nie idźmy na rzeź bez świadomości tego - mówił.

Jego klubowy kolega Piotr Apel oświadczył natomiast: - Apeluję, by opamiętać się, przestać wspierać tymczasowe stosowanie umowy, bo to jest zdrada stanu, to jest zdrada stanu, nie boję się tego powiedzieć, zdrada stanu to jest działanie wbrew interesowi Rzeczypospolitej. Jaki interes mamy w tym, żeby doprowadzić nasze rolnictwo i przemysł do bankructwa?.

- Jaki mamy interes w tym, by nasi obywatele karmieni byli niezdrowym jedzeniem, a może opłaca nam się to, żeby płacić olbrzymie odszkodowania dla korporacji ponadnarodowych za każdym razem, gdy będziemy chcieli zmienić prawo w zakresie rynku pracy? - dociekał.

Apel podobnie jak inni uczestnicy debaty zwrócił uwagę na to, że nie ma stanowiska rządu w sprawie CETA. - Pytanie w związku z tym do pana posła Tarczyńskiego, czyje stanowisko (...) rząd przedstawił w Bratysławie? (We wrześniu w Bratysławie odbyło się nieformalne posiedzenie ministrów ds. handlu UE dot. tymczasowego stosowania CETA; rozmawiano też o TTIP, czyli umowie z USA-PAP) - mówił polityk.

- Dlaczego w Bratysławie wszystko odbyło się po cichu? Dlaczego nie ma cały czas stanowiska rządu, dlaczego wszystko odbywa się w tajemnicy przed polskim społeczeństwem? Może dlatego, że nie wiemy, jaka część z tych rzekomo korzystnych regulacji wpłynie na polski rynek, a może dlatego, że chcemy przemilczeć zagrożenia, takie jak pogorszenie jakości żywności, a w konsekwencji naszego zdrowia, osłabienie konkurencyjności polskich rolników, przedsiębiorców, możliwość inwigilacji obywateli - zaznaczył Apel.

Według niego eksperci nie mają wątpliwości, że konstrukcja tymczasowego stosowania umowy CETA de facto umożliwi wejście jej w życie na stałe, po przyjęciu przez Radę UE, a potem PE. Jak przekonywał, nie ma bowiem żadnej możliwości, żeby CETA przestała obowiązywać, mimo braku ratyfikacji przez poszczególne kraje.

Nowoczesna: CETA to olbrzymia szansa na rozwój dobrobytu mieszkańców Polski

- Z przyjemnością będziemy w koalicji z Prawem i Sprawiedliwością, jeśli sprawa tego wymaga, a sprawa CETA i stanowisko PiS-u, które dzisiaj usłyszeliśmy, jest dla nas dobre - powiedziała Marta Golbik z Nowoczesnej.

Posłanka oceniła, że przyjęcie umowy "da szansę na pobudzenie wzrostu gospodarczego i zwiększenie zatrudnienia w całej Europie". - Każdy miliard euro z eksportu z UE utrzymuje średnio 14 tys. dobrze płatnych miejsc pracy - powiedziała.

Jak przekonywała, "CETA jest umową, która zabezpiecza interesy obywateli". - Daje nam korzyści płynące z wolnego handlu, pobudzi gospodarkę UE, w tym gospodarkę Polski. Jest olbrzymią szansą dla Polski na dalszy rozwój dobrobytu jej mieszkańców - mówiła.

Posłanka N pytała też, dlaczego klub Kukiz'15 uważa, że poprzez umowę CETA będą wspierane korporacje, a z kolei małe i średnie przedsiębiorstwa będą niszczone.

Jak przekonywała, jest "zupełnie odwrotnie".

- Duże korporacje są w stanie poradzić sobie na takim rynku jak Kanada, duże korporacje stać na prawników, duże korporacje stać na to, żeby zakładać kolejne oddziały w takim dużym kraju, jakim jest Kanada" - mówiła. Małych i średnich przedsiębiorstw - kontynuowała - nie stać na to. "W tym momencie, kiedy wejdzie w życie umowa CETA, będą równe zasady dla wszystkich, będzie równa obrona dla wszystkich - zapewniła. - Jesteśmy członkiem UE. Jeśli podpiszemy, pomiędzy UE a Kanadą, umowę, małe przedsiębiorstwa, średnie przedsiębiorstwa, które dotychczas nie mogły sobie pozwolić na wejście na rynek kanadyjski (...) będą miały jednolite zasady traktowania i będzie im dużo łatwiej - dodała Golbik.

Ponadto - według niej - z umowy również wynika, że "cała żywność, która będzie sprowadzana z Kanady do UE będzie musiała spełniać bardzo wyśrubowane normy unijne". - Nie można informować o tym, że będzie sprowadzana żywność z Kanady, ponieważ będzie musiała spełniać dokładnie te same wymagania - mówiła posłanka.

- CETA nie naruszy prawa rządów do wprowadzania regulacji w interesie publicznym, kanadyjscy producenci mogą eksportować do Unii produkty i sprzedawać je na rynku unijnym pod warunkiem, że są w pełni zgodne z odpowiednimi przepisami europejskimi, bez żadnych wyjątków - podkreśliła Golbik.

Posłanka N dodała, że w umowie CETA obie strony "wynegocjowały dla swoich newralgicznych produktów ochronę". Po stronie Unii - jak mówiła - jest to wołowina, wieprzowina i kukurydza cukrowa, a w przypadku Kanady - produkty mleczne. - Widzimy tutaj, że w umowie zostały wynegocjowane produkty istotne dla obu stron, ale UE jest tutaj również chroniona - oceniła.

- Nowoczesna zachęca rząd do przyjęcia umowy CETA - podsumowała posłanka N.

PSL: CETA zagraża polskiemu rolnictwu i jakości żywności

- Dziwi mnie brak ministra rolnictwa podczas tej debaty, bo najbardziej na tym (wejściu w życie umowy CETA - PAP) ucierpi polskie rolnictwo. Małe gospodarstwa zostaną zlikwidowane. Nie będzie można już w Polsce mówić o gospodarstwach rodzinnych, tylko o gospodarstwach wysokotowarowych, bo nikt z wielkimi amerykańskimi i kanadyjskimi farmerami nie wygra - podkreślał lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz z sejmowej mównicy.

Jak przekonywał, umowa zagraża ponadto jakości żywności dostępnej w Polsce. - Dzisiaj ona jest najwyższej jakości, wolna jest Polska od GMO; jeżeli przyjdą produkty kanadyjskie, kanadyjska żywność, Polska będzie zalana tańszymi produktami, dużo tańszymi, ale z użyciem GMO. Na to nie ma naszej zgody - mówił.

Z kolei Marek Sawicki w imieniu klubu PSL opowiedział się przeciwko tymczasowemu obowiązywaniu umowy CETA. Według PSL parlament powinien wypowiedzieć się w sprawie całości umowy.

- Nasza uchwała zmierza do tego, żeby najpierw parlament narodowy ratyfikował umowę, a później ona wchodziła w życie. Ta umowa i tak będzie ratyfikowana; trzeba przywrócić racjonalną kolejność i o to się zwracamy, szczególnie do większości parlamentarnej - tłumaczył prezes PSL.

Kosiniak-Kamysz ocenił ponadto, że w sprawie CETA funkcjonuje "nowoczesna koalicja PO i PiS-u".

Rząd uważa umowę CETA za niezwykle ważną, ale widzi zagrożenia

- Polski rząd uważa tę umowę, jako niezwykle ważną, stwarzającą olbrzymie szanse dla polskich przedsiębiorstw, ale dostrzegamy również szereg zagrożeń. To nie jest tak, polski rząd przyjmuje bezkrytycznie kwestie związane z CETA. Bardzo uważnie analizujemy, nie tylko w Ministerstwie Rozwoju, ale także we wszystkich innych ministerstwach skutki, potencjalne zagrożenia wynikające z przyjęcia CETA. Zdajemy sobie sprawę z tych zagrożeń. To jest właśnie jeden z powodów, dla których nie ma stanowiska polskiego rządu na dziś - powiedział wiceminister MR Radosław Domagalski-Łabędzki podczas sejmowej debaty.

Przekazał, że polski rząd już dyskutował o kwestii CETA. - Wszystkie uwagi, które były ze strony ministrów - bardzo uważnie analizujemy - dodał.

- Zapewniam, że interes i bezpieczeństwo państwa polskiego, również w tym aspekcie ekonomicznym, bezpieczeństwa i standardów żywności - jest dla polskiego rządu absolutnie priorytetowe. I nie wyobrażam sobie, i nie będzie takiej sytuacji, w której te zagrożenia zostaną zlekceważone. Mamy jeszcze czas na wypracowanie ostatecznego stanowiska" - powiedział Domagalski-Łabędzki. Dodał, że nie wszystkie państwa członkowskie mają już ostateczne stanowisko ws. CETA. "Chcemy dać sobie czas, żeby te wszystkie możliwe analizy, opinie również te krytyczne, przeanalizować i podjąć ostateczną decyzję, która będzie uwzględniała wszelki interes państwa polskiego - zapewnił wiceminister.

- Chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, że mamy bardzo dużo sceptycyzmu, co do mechanizmu sądów inwestycyjnych. Dostrzegamy tutaj istotne zagrożenia i analizujemy bardzo dokładnie konsekwencje" - powiedział. Wyjaśnił, że wątpliwości te wynikają z tego, że chodzi o instytucję, której jeszcze nie ma. "Nie jesteśmy w stanie się odnieść do bieżącego funkcjonowania, tylko musimy ocenić skutki sądu inwestycyjnego, którego nie ma, którego praktyka nie jest znana, jest zaledwie kwestią naszych interpretacji. (...) Dlatego polski rząd będzie zabiegać na wszystkich możliwych forach unijnych, po to, aby w sądzie inwestycyjnym znalazło się miejsce dla polskiego przedstawiciela, dla polskiego arbitra, który miałby mieć wpływ na kształtowanie się praktyki, która wytworzy się w ramach orzecznictwa sądu inwestycyjnego - powiedział wiceminister.

Wskazał, że główne korzyści dla polskiej gospodarki płynące z tej umowy, to przede wszystkim otwarcie bardzo konkurencyjnego rynku i zwiększenie możliwości eksportu. Jak zaznaczył, eksport jest jednym z filarów Planu na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, autorstwa wicepremiera, ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA