REKLAMA

Sąd Najwyższy uznał za ważne wybory parlamentarne z 25 października 2015 r.

  • Autor: PAP/GP
  • 19 stycznia 2016 14:25
Sąd Najwyższy uznał za ważne wybory parlamentarne z 25 października 2015 r. 19 z tych 27 protestów wyborczych dotyczyło przypadków błędnego ustalenia wyniku głosowania w obwodowych komisjach wyborczych. (fot. wikipedia.org/CC BY-SA 3.0)

· Wybory do Sejmu i Senatu z 25 października 2015 r. są ważne.
· Taką decyzję podjęła we wtorek (19 stycznia) w pełnym składzie Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego.
· SN uznał, że brak rejestracji umowy koalicyjnej PiS z Polską Razem i Solidarną Polską nie miał wypływu na wynik.

O stwierdzenie ważności wyborów zgodnie wnosili we wtorek przed SN: przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński i zastępca prokuratora generalnego Robert Hernand. Obaj stwierdzili, że w procedurze wyborczej nie doszło do takiego naruszenia prawa, które skutkowałoby orzeczeniem nieważności wyborów.

Do SN zgłoszono 77 protestów wyborczych. W zakończonych już odrębnych postępowaniach przed mniejszymi składami SN 44 protesty pozostawiono bez dalszego biegu jako przedwczesne lub wniesione po terminie, albo bez podstawy z Kodeksu wyborczego. 27 protestów SN uznał za uzasadnione w całości lub w części.

Przeczytaj o proponowanych zmianach wyborczych.

19 z tych 27 protestów dotyczyło przypadków błędnego ustalenia wyniku głosowania w obwodowych komisjach (dotyczyło to od 1 do 77 błędnie podliczonych głosów, omyłkowo przypisanych innemu kandydatowi). Pozostałe 8 protestów SN uznał za zasadne, ale bez wpływu na ogólny wynik wyborów.

Podsumowując sprawozdanie wygłoszone jeszcze przed wyrokiem przez sędziego Józefa Iwulskiego, skala nieprawidłowości nie doprowadziła do błędu w podziale mandatów lub zmian decyzji co do uzyskania mandatu.

SN dodał, że zarzuty z 6 protestów nie potwierdziły się w toku ich rozpoznania. Za najważniejszy z nich SN uznał skargę wyborcy dotyczącą komitetu PiS, który - z racji wystawienia na swych listach kandydatów z partii Solidarna Polska, której liderem jest Zbigniew Ziobro oraz Zjednoczonej Prawicy Jarosława Gowina, powinien być komitetem koalicyjnym, a był partyjnym. Autor protestu uznał, że w ten sposób wprowadzono w błąd wyborców, co wpłynęło na wynik głosowania.

Na początku stycznia SN rozpatrujący ten protest w trzyosobowym składzie uznał, że wprawdzie należało zawiadomić PKW o utworzeniu koalicyjnego komitetu wyborczego i załączyć umowę o zawiązaniu koalicji w celu jej rejestracji, ale według SN nieprzedłożenie umowy do rejestracji nie wywołuje skutków prawnych w postaci unieważnienia komitetu. SN uznał, że porozumienie PiS, ZP i SP nie może być uznane za umowę koalicyjną, a partie nie utworzyły koalicyjnego komitetu wyborczego, ale praktyka taka nie jest niezgodna z przepisami Kodeksu wyborczego.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • wdzivny 2016-01-19 16:26:46
    Wspólna lista wyborcza trzech prawicowych patii spowodowała, że do palementu wślizgnęli się działacze skrachowanych odłamów PiS, w tym Ziobro i Gowin. Przy samodzielnym przystępowaniu do wyborów PiS w żadnym wypadku nie miał by większości w parlamencie bo partie Ziobry , ani Gowina nie weszły by do parlamentu. Sąd Najwyższy najwyraźniej jest stronniczy, co Polsce nie wróży nic dobrego



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA