REKLAMA

Rząd będzie musiał ustąpić Cameronowi w sprawie zasiłków dla Polaków?

  • Autor: PAP/GP
  • 02 lutego 2016 19:00
Rząd będzie musiał ustąpić Cameronowi w sprawie zasiłków dla Polaków? Zaproponowany przez przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska projekt porozumienia między UE a Wielką Brytania wymaga doprecyzowania. (fot.twitter.com/PremierRP)

• Projekt porozumienia między UE a Londynem ws. renegocjacji członkostwa W. Brytanii w Unii nie dyskryminuje żadnego państwa członkowskiego, oceniają eksperci.
• Rząd w Warszawie może ustąpić ws. zasiłków dla Polaków w zamian za współpracę w innych kwestiach, kluczowych dla władz w Warszawie.

Dr Michał Kuź z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego zaznaczył we wtorek (2 lutego), że z punktu widzenia polskich władz sprawa zasiłków socjalnych dla Polaków w Wielkiej Brytanii absolutnie nie jest rzeczą fundamentalną; ona ma znaczenie polityczne.

- Polscy politycy nie mogą wprost powiedzieć, że zasiłki, które otrzymują Polacy pracujący w Wielkiej Brytanii, nie są dla nich palącą kwestią, bo Polacy tam jednak głosują - zaznaczył. Według niego krajowi politycy mogą handlować z Wielką Brytanią kwestią zasiłków.

- Nie bez powodu mówiło się - i wydaje się, że do takiego cichego porozumienia faktycznie doszło - że Warszawa może spojrzeć przychylniej na brytyjskie propozycje ograniczenia świadczeń dla Polaków w zamian za poparcie Londynu dla baz NATO w Polsce przynajmniej za polityczne i militarne wsparcie Polski, również za współdziałanie w stworzeniu koalicji państw sceptycznych wobec kierunku, w którym rozwija się Europa pod niemieckim przywództwem - ocenił Kuź.

Premier Wielkiej Brytanii David Cameron, źródło: flickr.com/CC BY-NC-ND 2.0

Dodał, że w zamian za ustępstwa Londyn może wiele Warszawie wiele zaoferować również wizerunkowo.

- Współpraca z Wielką Brytanią nadaje wiarygodność projektom rządu wybijania się na większą podmiotowość na forum europejskim - ocenił.

Przeczytaj jakie priorytety stawia sobie Beata Szydło na podróż do Londynu.

- Możemy się porozumieć, nasze interesy są zbieżne. Nie jest prawdą, że istnieje jakaś fundamentalna niezgoda pomiędzy Polską a Wielką Brytanią, jeśli chodzi o transfery socjalne. My chcemy, aby mniej ludzi wyjeżdżało z kraju, a Londyn chce, by ludzie, którzy nie mają konkretnej oferty, konkretnego pomysłu na siebie nie przyjeżdżali do Wielkiej Brytanii - powiedział ekspert. - Polska zdaje sobie pomału sprawę, że ma problem z demografią, że następuje drenaż umysłów, których potrzebuje nasza gospodarka.

- Sprzyjają temu wysokie świadczenia socjalne w Wielkiej Brytanii. Obniżenie tych świadczeń może oznaczać, że mniej ludzi będzie chciało wyjechać a niektórzy będą chcieli wrócić - ocenił Kuź.

Zaznaczył, że zaproponowany przez przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska projekt porozumienia między UE a Wielką Brytania wymaga doprecyzowania. Jak mówił, jest miejsce dla jeszcze głębszego kompromisu, ale polski rząd musi to zrobić tak, żeby minimalizować koszty polityczne.

- PiS nie może wprost odwrócić się od interesów Polaków w Wielkiej Brytanii, ale nie jest to też kwestia, o którą polscy polityce będą kruszyć kopie - dodał.

Przeczytaj: Premier Beata Szydło w Oslo.

Karolina Borońska-Hryniewiecka z PISM oceniła, że zaproponowane w projekcie porozumienia zapisy nie wpłyną na obniżenie migracji do Wielkiej Brytanii, bo to nie zasiłki socjalne były magnesem m.in. dla Polaków, by tam emigrować. Podkreśliła, że większość polskich obywateli mieszkających w Wielkiej Brytanii nie pobiera świadczeń socjalnych. Dodała, że wbrew twierdzeniem niektórych brytyjskich polityków zasiłki socjalne w tym kraju wcale nie są tak wysokie; wyższe są m.in. w Niemczech czy Norwegii.

- Jeśli polski rząd ubierze to w takie słowa, że oto nowa propozycja nie dyskryminuje obywateli żadnego państwa w stosunku do Brytyjczyków, ponieważ "mechanizm zabezpieczający" będzie mógł zostać wprowadzony przez każde państwo, które uzna, że jego system socjalny jest przeciążony, to będzie miał rację - mówiła Borońska-Hryniewiecka.

Podkreśliła, że w przeciwieństwie do wcześniejszych pomysłów premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona, propozycja szefa Rady Europejskiej nie jest dyskryminująca; jest symetryczna, bo zakłada, że każde państwo będzie mogło taki hamulec bezpieczeństwa zaciągnąć, jeżeli udowodni, że jego system jest przeciążony.

Zaznaczyła, że taki hamulec bezpieczeństwa będzie mógł być zaciągnięty tylko na określony czas, maksymalnie cztery lata, przy czym państwo korzystające z tego mechanizmu będzie zobligowane do poluzowywania świadczeń, gdy nowo przybyli imigranci będą integrować się z miejscowym rynkiem pracy.

Ostateczne porozumienie z Londynem spróbują wypracować przywódcy państw Unii na szczycie, który odbędzie się 18 i 19 lutego w Brukseli. Następnie na temat porozumienia wypowiedzą się Brytyjczycy w planowanym referendum, które - zdaniem polityków - może odbyć się już latem br.

David Cameron i Donald Tusk, źródło: flickr.com/CC BY-NC-ND 2.0

We wtorek przywódcy dostali od Tuska wypracowany w drodze negocjacji z Londynem projekt dokumentu końcowego lutowego szczytu, który zawiera propozycje uzgodnień w czterech dziedzinach, wskazanych przez brytyjskiego premiera Davida Camerona.

W liście do przywódców Tusk napisał, że w jego opinii projekt porozumienia idzie naprawdę daleko, jeśli chodzi o uwzględnienie postulatów Camerona.

- Jednakże nie została przekroczona granica zasad, na których oparty jest projekt europejski - podkreślił Tusk. - Jestem przekonany, że ta propozycja jest dobrą podstawą do kompromisu - ocenił.

W negocjacjach z Londynem najtrudniejsze były brytyjskie żądania dotyczące możliwości ograniczenia dostępu do świadczeń socjalnych dla imigrantów zarobkowych z innych państw UE. Wiele krajów unijnych, w tym Polska, obawia się, że te żądania doprowadzą do ograniczenia swobody przepływu osób w Unii.

Zaproponowane we wtorek rozwiązanie przewiduje ustanowienie mechanizmu zabezpieczającego, który pozwoli krajom UE na ograniczenie w wyjątkowej sytuacji dostępu do niektórych świadczeń socjalnych dla nowo przybyłych imigrantów z innego państwa unijnego maksymalnie na cztery lata. Wyjątkowa sytuacja to taka, w której napływ migrantów zarobkowych przez dłuższy czas obciąża system zabezpieczeń społecznych albo prowadzi do poważnych trudności na rynku pracy czy zakłóceń w funkcjonowaniu służb publicznych.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA