REKLAMA

Projekt dot. preparatów z konopi do drugiego czytania

  • Autor: PAP/JS
  • 07 lutego 2017 21:27
Projekt dot. preparatów z konopi do drugiego czytania Sejmowa komisja rozpatrywała sprawozdanie podkomisji ws. projektu, który zakłada, że preparaty z konopi byłyby wytwarzane w aptekach na receptę z surowca sprowadzonego z zagranicy. (fot. Sejm/twitter)

• Projekt, który ma zagwarantować chorym dostęp do preparatów z konopi, trafi do drugiego czytania – zdecydowali posłowie z sejmowej komisji zdrowia.
• Na posiedzeniu po raz kolejny wróciła dyskusja o m.in. celowości prowadzenia krajowych upraw.

Sejmowa komisja rozpatrywała sprawozdanie podkomisji ws. projektu, który zakłada, że preparaty z konopi byłyby wytwarzane w aptekach na receptę z surowca sprowadzonego z zagranicy.

"Dobrym wyjściem jest, by cofnąć to do podkomisji i zacząć pracować nad pewnymi zapisami. (...) Jeżeli to przejdzie w takiej formie, to ja bardzo poważnie zastanawiam się nad wycofaniem się z projektu ustawy" - powiedział Piotr Liroy-Marzec (Kukiz'15), który jest jednym z wnioskodawców projektu. Propozycja powrotu projektu do prac w podkomisji nie zyskała akceptacji większości komisji.

Przewodniczący podkomisji poseł Grzegorz Raczak (PiS) wskazywał, że "w życiu należy kierować się pewnym pragmatyzmem", a "jeśli chce się coś osiągnąć, nie zawsze jest to spektakularne zwycięstwo". Projekt to - jak mówił - "krok we właściwą stronę", a wycofanie go oznaczałoby powrót do obecnej sytuacji, w której możliwa jest jedynie, wydawana na wniosek pacjenta, zgoda na refundację leku sprowadzanego w ramach tzw. importu docelowego.

Wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda ocenił, że projekt ustawy otwiera nowe możliwości i poszerza dostęp do produktów z konopi. Ministerstwo zdrowia zapowiada, że będzie się przyglądało, jakie jest zapotrzebowanie na susz - bo jak ocenia - obecnie trudno to oszacować.

Jeśli nie będzie możliwości sprowadzenia wystarczającej jego ilości, rozpatrywany może być wariant krajowych upraw. "Jeśli popyt byłby bardzo duży, zapotrzebowanie byłoby bardzo duże i import nie byłby w stanie zapewnić odpowiedniej podaży pochodnych kanabinoidów na rynku to wtedy oczywiście rozważymy uprawę odpowiednich roślin w Polsce, pod kontrolą" - powiedział wiceminister. Łanda podkreślił, że nie można uruchomić uprawy bez sprawdzenia jakie jest zapotrzebowanie ponieważ koszty nadzoru nad tą uprawą mogłyby być wyższe niż koszty wynikające z importu.

Wiceminister podał, że obecnie 70 proc. aptek - czyli ok. 13 tys. - zajmuje się obrotem środkami odurzającymi i ma pomieszczenia do wytwarzania leków recepturowych.

Początkowo projekt noweli ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii przygotowany przez Kukiz'15 przewidywał, że pacjent będzie mógł sam, po uzyskaniu zezwolenia, uprawiać konopie i sporządzać przetwory na potrzeby terapii. Uprawa oraz zbiór ziela i żywicy konopi innych niż włókniste na potrzeby terapii miały być dozwolone po uzyskaniu zezwolenia. Planowano, że otrzymywaliby je pacjenci lub ich opiekunowie prawni, a także np. organizacje społeczne.

Po zgłoszonych podczas prac w podkomisji zmianach projekt przewiduje obecnie, że konopie będą mogły być wykorzystywane do wytwarzania preparatów farmaceutycznych, tak by lekarze mogli ordynować sporządzenie leku recepturowego w aptece. Surowiec ma być sprowadzany z zagranicy np. Czech, Holandii i Włoch. Preparaty, przynajmniej początkowo, nie będą refundowane.

Przewodniczący podkomisji Grzegorz Raczak (PiS) podkreślał we wtorek, że rozwiązanie by ziele konopi innych niż włókniste oraz wyciągi, nalewki farmaceutyczne oraz żywica mogły stanowić surowiec farmaceutyczny jest istotne i celowe.

"Uznanie tego za surowiec farmaceutyczny umożliwia przeznaczenie go do sporządzania leków recepturowych, po uzyskaniu pozwolenia na dopuszczenie do obrotu" - wyjaśnił. Rozwiązanie to sprawi, że środek dostępny w aptekach będzie podlegał nadzorowi inspekcji farmaceutycznej i będzie bezpieczny dla pacjentów, a w związku z uproszczoną rejestracją zapewni dostępność w szybkim tempie.

Poseł Raczak poinformował, że komisja wystąpiła do Biura Analiz Sejmowych o opinię w przedmiocie konieczności notyfikacji Komisji Europejskiej zgodności projektu z prawem UE. "Opinia BAS jest taka, że ta notyfikacja byłaby wskazana" - dodał.

Legislatorzy komisji zdrowia wskazali, że komisja może skierować projekt do opinii resortu właściwego do spraw członkostwa w UE. Ostatecznie komisja nie zdecydowała się na wystąpienie do MSZ.

Podczas wtorkowego posiedzenia komisji zdrowia, podobnie jak na wcześniejszych posiedzeniach dot. dostępu do produktów z konopi nie zabrakło ożywionych dyskusji.

"W pierwotnym zapisie napisaliśmy, że polski instytut naukowy uprawia, polski instytut naukowy produkuje, państwo nad tym sprawuje kontrolę i dostarcza pacjentom, a dziś mówimy, że ktoś może sobie sprowadzić susz jak złoży odpowiedni wniosek a aptekarz sobie zrobi lek. To nie jest dobra intencja" - przekonywał przewodniczący komisji zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO).

Poseł Liroy-Marzec (Kukiz'15) uznał, że "były świetne pomysły; wydawało się, że wypracowano kompromis ale komuś ten kompromis się nie spodobał". Jego zdaniem, z resortu zdrowia płynie mocny sygnał by lekarze nie stosowali preparatów z marihuany.

Ewa Kopacz (PO) oceniła, że czytając sprawozdanie komisji po czterech miesiącach prac podkomisji ma wrażenie, że "góra urodziła mysz". "Czy będziecie mieli odwagę powiedzieć, że ten projekt niczego nie wnosi, że nie pomaga ludziom, którym pomoc zadeklarowano?"- pytała.

Wiceminister Łanda odpowiadając na pytania wskazywał, że artykuł, którego zasadność kwestionowała część posłów musi obejmować pochodne kanabinoidów bo nawet rumianek jako surowiec farmaceutyczny podlega prawu farmaceutycznemu. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA