REKLAMA

Problem z samolotem z Londynu, Soloch: Nie było zagrożenia dla rządowej delegacji

  • Autor: PAP/AT
  • 07 grudnia 2016 09:32
Problem z samolotem z Londynu, Soloch: Nie było zagrożenia dla rządowej delegacji Nie było żadnego nacisku, jeśli chodzi o wylot samolotu z Londynu - powiedział szef BBN (Paweł Soloch, fot.bbn.gov.pl)

• Problem, który pojawił się w czasie powrotu delegacji rządowej z Londynu był "czysto organizacyjny" - powiedział szef BBN Paweł Soloch.
• Nie było zagrożenia fizycznego dla członków delegacji - wyjaśnił.
• Jak dodał, był moment dezorganizacji, ale nie zagrażał on bezpieczeństwu delegacji.

Soloch podkreślił w środę w TVP Info, że problemy, które pojawiły się w czasie powrotu delegacji rządowej z Londynu, "to był problem czysto organizacyjny". "Chodziło o to, że ten samolot był niedociążony, wsiadły (do samolotu) osoby bez bagaży i trzeba było zrównoważyć, to spowodowało pewien moment ustalania, kto ma tam wysiąść. Ale zagrożenia fizycznego dla delegacji nie było" - zaznaczył szef BBN. Podkreślił też, że jest jedna instrukcja HEAD.

Jak zastrzegł, kapitan w takich sytuacjach jest zawsze osobą decydującą. "Trwały po prostu ustalenia, kto ma zostać, a kto ma lecieć tym drugim samolotem. Nie było żadnego nacisku, jeśli chodzi o wylot tego samolotu. Nie można powiedzieć, że było zagrożenie fizyczne, był moment, powiedzmy wprost, dezorganizacji, ale dezorganizacji nie zagrażającej bezpieczeństwu członków delegacji" - powiedział Soloch.

Czytaj też: Powrót polskiej delegacji z Londynu: Opozycja grozi prokuraturą, MON zabiera głos

W poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna" opublikował artykuł dotyczący powrotu polskiej delegacji rządowej z wizyty w Londynie, gdzie odbyły się polsko-brytyjskie konsultacje pod przewodnictwem premierów. "DGP" napisał, że wojskowa casa, którą do Londynu przylecieli dziennikarze, miała odlecieć do kraju sześć godzin później niż rządowy embraer, którym podróżowała rządowa delegacja. Według dziennika okazało się, iż dziennikarze mają wracać embraerem i wówczas na pokładzie tego samolotu znalazło się najpierw więcej osób niż było miejsc, samolot był źle wyważony.

Według "DGP", odbywały się wówczas rozmowy, kto zostaje w samolocie, a kto wysiada, by polecieć kilka godzin później casą, a kapitan embraera oświadczył, że samolot nie poleci, dopóki problem nie zostanie rozwiązany; ostatecznie po opuszczeniu pokładu przez grupę osób, embraer odleciał do Polski.

Szefowa kancelarii premiera Beata Kempa powiedziała, że "cywilna instrukcja HEAD nie została w żaden sposób złamana". "Jest to dokument niejawny. W sytuacji braku samolotów mogą zdarzać się sytuacje, kiedy są decyzje, czy to lotniska, czy przewoźników, na które trzeba reagować w trakcie" - dodała.

W radiowej Jedynce, Kempa tłumaczyła, że są dwie instrukcje: jawna i z klauzulą zastrzeżoną, o której nie może mówić publicznie. "Za każdym razem, gdy jest zapotrzebowanie na lot, muszą być układane te kwestie zgodnie z instrukcjami, to jest oczywiste, tak się stało teraz" - zaznaczyła. "Natomiast, jeśli czytam, że ktoś miał lecieć na stojąco, albo ktoś się buntował, bo nie chce wykonać polecenia pilota (...), my tej sytuacji tolerować nie będziemy i te gorzkie żale pozostawimy na boku" - powiedziała minister.

Również we wtorek kancelaria premiera oświadczyła, że decyzje związane z organizacją zeszłotygodniowego lotu polskiej delegacji rządowej z Londynu były wykonywane zgodnie z procedurami; w żadnym momencie nie było narażone bezpieczeństwo lotu - oświadczyła we wtorek kancelaria premiera. Zapewniono jednocześnie, że wszystkie czynności mają swoje potwierdzenie w dokumentach.

Politycy Nowoczesnej zapowiedzieli, że złożą zawiadomienie do prokuratury ws. podejrzenia popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków służbowych przez szefową KPRM Beatę Kempę przy organizacji lotu delegacji rządowej z Londynu. Według Platformy, sprawę powinna zbadać Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych i prokuratura.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (3 komentarzy)

  • Analityk Lotniczy 2016-12-07 15:57:14
    Problem z lotem do Smoleńska też był czysto organizacyjny ale pilot dał się przekonać że spokojnie się zmieści. Bał się postawić jak się stało tym razem bo poprzednik który to zrobił o mało nie wyleciał z roboty.
  • wdzivny 2016-12-07 15:50:01
    Myślałem dotąd, że pusty samolot może polecieć, ale skoro ekspert Soloch twierdzi, że nie, to może te nowszwe samoloty muszą doładowywać choćby worki z piaskiem, żeby dociążyć.
  • wdzivny 2016-12-07 15:45:46
    Skoro samolot był nie dociążony, to należało by chyba doładować, a nie kazać wysiąść. Pilot był kapitanem suwerennym, więc nic się nie stało. Tego jednak nie można powiedzieć o pilocie samolotu smoleńskiego, bo buczał nad nim generał.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA