REKLAMA

Nowoczesna wypowiada się krytycznie o podatku od marketów

  • Autor: PAP/GP
  • 26 stycznia 2016 15:04
Nowoczesna wypowiada się krytycznie o podatku od marketów Zdaniem Nowoczesnej po wprowadzeniu podatku markety mogą pójść jedną z trzech dróg, aby pokryć koszty nowego podatku. (fot.twitter.com)

· Nowoczesna krytykuje propozycję ministerstwa finansów dotyczącą podatku od marketów.
· Według polityków Nowoczesnej sieci handlowe prawdopodobnie przeniosą koszty związane z tym podatkiem na dostawców. Wątpliwości prawne budzi także progresywna stawka podatkowa.
· Stracić mogą klienci i weekendowi sprzedawcy, podkreślają posłowie formacji opozycyjnej.

Markety będą płacić trzy stawki podatku od obrotów; stawka podstawowa będzie wynosić 0,7 proc., a pozostałe - 1,3 proc. i 1,9 proc. Podatek będzie też zawierać kwotę wolną, wynoszącą 18 mln zł rocznego obrotu - wynika z poniedziałkowego komunikatu Ministerstwa Finansów. Podatek, jak wynika z komunikatu, będzie miał charakter progresywny.

Zdaniem Nowoczesnej po wprowadzeniu podatku markety mogą pójść jedną z trzech dróg, aby pokryć koszty nowego podatku. Pierwsza to przeniesienie kosztów tego podatku na dostawców, druga to przełożenie kosztów na klientów, a trzecia, najmniej prawdopodobna to wliczenie przez markety tego podatku w koszty własne.

Przeczytaj o obradach wspólnych rządu i samorządu.

- To, co naszym zdaniem jest najbardziej prawdopodobne, to przełożenie tego podatku na dostawców. Historia już wielokrotnie pokazywała, jak duże sieci handlowe potrafią wymagać, wymuszać wręcz na dostawcach poszczególnych towarów - producentów mleka, producentów mięsa, chemii - bardzo niskie marże i niskie ceny. Obawiamy się, że tak naprawdę takim kozłem ofiarnym tego podatku będą dostawcy, którzy dostarczają produkty do tych największych sieci handlowych - mówiła we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie posłanka Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska.

Dodała, że obawia się, iż wprowadzenie podatku może doprowadzić do podobnej sytuacji, jaka miała miejsce na rynku budowlanym po kryzysie ekonomicznym w 2008 r. Wtedy przedsiębiorcy, mówiła Hennig-Kloska, zabiegając o jakikolwiek kontrakty zawierali umowy, które nawet nie pokrywały ich własnych kosztów. Efektem było ogłoszenie upadłości przez wiele firm i niedokończone kontrakty.

Druga możliwość, na którą zdaniem Nowoczesnej mogą zdecydować się markety po wprowadzeniu nowego podatku, to przeniesienie kosztów z nim związanych na klientów; może dotknąć to zwłaszcza tzw. klientów weekendowych, czyli osoby robiące zakupy w sobotę i niedzielę.

Najmniej prawdopodobnym scenariuszem jest wliczenie przez markety podatków w koszty własne.

- Musimy mieć świadomość, że według danych za 2014 r. na 20 największych sieci handlowych w Polsce, pięć notowało straty, reszta pracowała na marży od jednego do trzech procent - podkreśliła Hennig-Kloska.

Jak zaznaczyła nie wiadomo, czy nowym podatkiem zostaną objęte sklepy internetowe. Jeżeli nie zostaną nim objęte zwiększy się ich przewaga nad tradycyjnym sklepami, a jeśli będą objęte, istnieje ryzyko, że znaczna część z nich przerejestruje się poza granice Polski, by uniknąć tego podatku.

Posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz przekonywała, że projekt zaproponowany przez Ministerstwo Finansów budzi także wątpliwości prawne przede wszystkim związane ze swobodą działalności gospodarczej, która, jak mówiła, jest jednym z fundamentów Unii Europejskiej.

- Widzimy tutaj uderzenie, ze względu na progresywną stawkę podatkową, której wyższa stawka obejmuje głównie sieci zagraniczne z wyjątkiem jednej polskiej sieci, widzimy tutaj podstawę, która może oznaczać, że będą dyskryminowane podmioty zagraniczne i może to stanowić naruszenie prawa unijnego i może budzić wątpliwości Komisji Europejskiej - powiedziała Gasiuk-Pihowicz.

Drugą wątpliwością prawną jest, według niej, naruszenie zasady dozwolonej pomocy publicznej. "Także ta stawka progresywna, zgodnie z deklaracjami rządu PiS, będzie uderzała przede wszystkim w duże podmioty, a w jakiś sposób tworzyła bardziej preferencyjne warunki prowadzenia działalności gospodarczej małym podmiotom" - przekonywała posłanka Nowoczesnej.

Dodała, że analogiczne rozwiązane zastosowane na Węgrzech było krytykowane przez Komisję Europejską i w efekcie rząd węgierski był zmuszony do wprowadzenie podatku liniowego, a nie progresywnego. Dlatego, zdaniem Nowoczesnej, zaproponowany przez polskie MF podatek ze stawką progresywną nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, ani wpływów budżetowych. W efekcie końcowym uderzy zarówno w małe, jak i duże podmioty gospodarcze, ponieważ stawka progresywna najprawdopodobniej nie będzie mogła być utrzymana - uważa Gasiuk-Pihowicz.

Hennig-Kloska dodała, że przedsiębiorcy są zaskoczeni podatkiem w wysokości 1,9 proc., który ma obowiązywać od przychodów ze sprzedaży detalicznej prowadzonej w soboty, niedziele i inne dni ustawowo wolne od pracy. Posłanka mówiła, że handlowcy nie kryją rozczarowania, ponieważ to rozwiązanie pojawiło się w ostatniej chwili.

- To może kończyć się horrendalnymi kolejkami w sklepach handlowych w piątek na koniec dnia, po pracy. Polacy będą chcieli chronić się przed zwyżką cen weekendowych, ten podatek również w ten sposób może być przez sieci skonsumowany - przekonywała Hennig-Kloska.

Według niej weekendowa i świąteczna stawka podatkowa niesie także szereg konsekwencji fiskalnych, ponieważ sieci handlowe zostaną objęte kosztami sprawozdawczości, możliwa będzie konieczność wymiany kas fiskalnych, które nie są przystosowane do raportowania różnych stawek podatkowych w dni powszednie i w weekend. A także dodatkowe koszty będą związane z kontrolami, czy przestrzegane są wprowadzone stawki.

Przeczytaj o wyborach uzupełniających do Senatu RP.

Według MF markety mają płacić trzy stawki podatku od obrotów; stawka podstawowa będzie wynosić 0,7 proc., a pozostałe - 1,3 proc. i 1,9 proc. Podatek będzie też zawierać kwotę wolną wynoszącą 18 mln zł rocznego obrotu.

Podatek będzie miał charakter progresywny. Stawka 0,7 proc. ma obciążać przychód nieprzekraczający w danym miesiącu kwoty 300 mln złotych. Stawka 1,3 proc. ma być płacona od nadwyżki przychodu ponad 300 mln złotych w tym miesiącu.

Stawka 1,9 proc. ma obowiązywać od przychodów ze sprzedaży detalicznej prowadzonej w soboty, niedziele i inne dni ustawowo wolne od pracy (to ostatnie kryterium odnosić się będzie do tych sprzedawców detalicznych, którzy na mocy przepisów będą prowadzili sprzedaż w takie dni).

Projekt został skierowany przez MF do kancelarii premiera. Miałby wejść w życie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Podatek od marketów ma być jednym z dodatkowych źródeł dochodów, z których sfinansowany ma być, według programu PiS, m.in. program 500+. W myśl projektu budżetu na 2016 rok dochody z podatku od marketów powinny wynieść ok. 2 mld zł rocznie.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA