REKLAMA

Niemiecki polityk "przeszmuglował" migranta. Może stracić immunitet

  • Autor: GP/PAP
  • 26 września 2016 11:43
Niemiecki polityk "przeszmuglował" migranta. Może stracić immunitet Diether Dehm jest gotowy poddać się śledztwu niemieckich prokuratorów. Nie ma sobie nic do zarzucenia. (fot.:wikipedia.org/CC BY-SA 3.0 DE)

• Diether Dehm (niemiecki polityk lewicowej "Die Linke") przyznał, że sprowadził do Niemiec nielegalnie migranta. Był nim afrykański chłopiec, który starał się odnaleźć ojca w RFN.
• Niemieccy śledczy badają sprawę, a jej konsekwencją może być nawet wystąpienie do Bundestagu o uchylenie immunitetu Dehmowi.
• W Niemczech zmieniają się nastroje wobec migrantów, a przekłada się to na poparcie głównych niemieckich graczy politycznych.

Niemieckie media, za Tageszeitung, donoszą o precedensowym w RFN przypadku. Polityk niemieckiej "Die Linke" (lewicowej partii powstałej w 2007 roku) Diether Dehm może stracić immunitet deputowanego do Bundestagu, bo przyznał się do nielegalnego przerzucenia do Niemiec uchodźcy.

Dehm przyznał się do pomocy w dotarciu do Niemiec młodemu Afrykańczykowi. Ów próbował dostać się RFN z Włoch. Dehm zastrzega, że ojciec młodego migranta był już w Niemczech i właśnie chęć połączenia ojca i syna popchnęły go do działania.

- To co zrobiłem nie powoduje u mnie wyrzutów sumienia - mówił Dehm w wypowiedzi dla Tageszeitung.

Czytaj: Polacy i Niemcy rozmawiali na forum OBWE w Warszawie

Sprawą interesuje się niemiecka prokuratura, bo działanie polityka jest oczywiście sprzeczne z niemieckim prawem.

Niemiecki polityk mówił w weekend dziennikarzom, że podda się dochodzeniu, nawet odebraniu immunitetu jeśli sprawa pozwoli komuś dostać się nielegalnie do Niemiec.

O tym, czy immunitet niemieckiego polityka zostanie mu odebrany będzie musiał zdecydować Bundestag, o ile śledczy zdecydują się wystąpić o uchylenie mu immunitetu.

Młodym niepełnoletni Afrykanin ma pochodzić z kraju ogarniętego wojną domową. Podróż do Europy odbył przez Morze Śródziemne po śmierci matki. Dehm natrafił na jego historię przez kontakt z opiekującą się migrantami we Włoszech działaczką pozarządową. Ona też poprosiła go o pomoc.

Niemcy nie chcą migrantów

W Niemczech zmieniają się nastroje dotyczące migrantów. Ostatnim dowodem na tę tezę były wybory w połowie września do Izby Deputowanych w Berlinie.

Niemcy są jednym z krajów docelowych fali migracji, która nawiedza Europę od 2015 roku, źródło: pixabay.com/domena publiczna

Według ostatecznych wyników, podanych w nocy z niedzieli na poniedziałek (18 i 19 września) SPD zdobyła 21,6 proc. głosów, a CDU - 17,6 proc. W porównaniu z poprzednimi wyborami w 2011 roku socjaldemokraci stracili niemal siedem punktów procentowych, a chrześcijańscy demokraci prawie sześć punktów procentowych. Dla obu partii jest to najgorszy wynik w powojennej historii RFN.

SPD i CDU nie będą mogły ze względu na niewystarczającą ilość mandatów w Izbie Deputowanych kontynuować istniejącego od pięciu lat koalicyjnego rządu.

Za najbardziej prawdopodobny wariant uważany jest wspólny rząd SPD z Lewicą i Zielonymi. Taka czerwono-czerwono-zielona koalicja dysponowałaby w liczącym 149 miejsc parlamencie wygodną większością 86 głosów. Możliwe są też inne trójpartyjne koalicje.

Urzędujący burmistrz Berlina Michael Mueller (SPD), który pozostanie na stanowisku, zapowiedział konsultacje ze wszystkimi demokratycznymi partiami. Podczas kampanii wyborczej 51-letni socjaldemokrata nie ukrywał, że preferuje koalicję z Zielonymi i Lewicą.

Rośnie poparcie dla partii antyislamskich

Po ogłoszeniu wyników powiedział, że SPD zrealizowała podstawowy cel, jakim było obronienie pozycji najsilniejszej partii. - Dostaliśmy mandat do rządzenia - oświadczył Mueller.

CDU uniknęła takiej kompromitacji jak dwa tygodnie temu w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie przegrała z prawicową antyislamską Alternatywą dla Niemiec (AfD). Jednak kolejny słaby wynik partii kanclerz Angeli Merkel świadczy o tym, że duża część społeczeństwa odrzuca jej politykę migracyjną. Analizy zachowań wyborców zaprezentowane przez stacje telewizji publicznej ARD i ZDF pokazują, że głównym motywem przerzucenia głosów z CDU na AfD był właśnie sprzeciw wobec polityki uchodźczej rządu.

Szef CDU w Berlinie Frank Henkel przyznał, że wyborcy pokazali chadekom czerwoną kartkę.

Skomentuj (1 komentarzy)

  • pani_w_okularach 2016-09-26 14:56:47
    a kogo to obchodzi? dopóki wwozi do Niemiec to ma moje błogosławieństwo



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA