REKLAMA

Nie pozwalam! - czyli rzecz o powyborczych protestach

  • Autor: parlamentarny.pl (Adam Sofuł)
  • 14 sierpnia 2015 09:12
Nie pozwalam! - czyli rzecz o powyborczych protestach Często protesty wyborcze są wynikiem nieznajomości lub niezrozumienia prawa czy też, po prostu, zwykłego pieniactwa. Fot. Shutterstock

Po każdych wyborach zawsze jest wielu niezadowolonych z wyników głosowania. To jednak cecha demokracji i na to praktycznie rady nie ma. Co innego, jeśli chodzi o zastrzeżenia co do przebiegu głosowania. Przeciwko temu można protestować. Tylko jak?

W wolnej Polsce nie było chyba jeszcze głosowań na kandydatów do parlamentu czy na prezydencki fotel, po których nie odnotowano wyborczych protestów; najwięcej wpłynęło ich po prezydenckiej elekcji w 1995 roku - ponad tysiąc skarg indywidualnych i grubo ponad pół miliona zbiorowych (chodziło wówczas przede wszystkim o zatajenie przez Aleksandra Kwaśniewskiego braku tytułu magistra).

Po ostatnich wyborach samorządowych, które budziły spore kontrowersje, mieliśmy do czynienia z ponad 2 tys. Protestów - za zasadne uznano 60. Bilans ostatnich wyborów prezydenckich to zaś 58 protestów: 6 uznanych za zasadne, nie miały jednak wpływu na ostateczny wynik wyborów. Zapewne także po październikowych wyborach będziemy mieli do czynienia z kolejną falą (a może tylko strumyczkiem?) protestów.

Można dodać, że w sporadycznych tylko wypadkach, dochodzi do unieważnienia głosowania na szczeblu danej komisji wyborczej czy okręgu. Nigdy jednak skala nieprawidłowości nie była tak wielka, by anulować wybory w całym kraju.

Co i gdzie oprotestowywać

Kto i dlaczego może podjąć takie działania? Zacznijmy od początku... Protest wyborczy to skierowany do sądu wniosek, w którym wskazuje się na nieprawidłowości formalne, związane z przeprowadzeniem wyborów, domagając się ich unieważnienia. I tu uwaga: jedynie sąd jest właściwym adresatem protestów - Państwowa Komisja Wyborcza "tylko" organizuje i przeprowadza głosowanie, zaś o jego ważności decyduje sąd właśnie.

W przypadku wyborów parlamentarnych protesty można składać w Sądzie Najwyższym - w terminie 7 dni od dnia ogłoszenia przez Państwową Komisję Wyborczą wyników wyborów w Dzienniku Ustaw. Przekroczenie terminu skutkuje utratą prawa do wniesienia protestu.

Co ciekawe: nie są też rozpatrywane wnioski złożone przed ogłoszeniem wyników przez PKW. Protest wyborczy można wnieść albo przeciwko ważności wyborów, albo ważności wyborów w danym okręgu, albo przeciwko wyborowi określonej osoby.

Dla kogo to prawo

Kto może złożyć protest wyborczy? Każdy wyborca figurujący w spisie wyborców w dniu wyborów, ponadto prawo takie przysługuje też przewodniczącym komisji wyborczych i pełnomocników. Osoby przebywające na statku przekazują protest kapitanowi, ci zaś, którzy są za granicą - konsulowi.

Protesty można składać również za pośrednictwem poczty - decyduje wówczas data nadania przesyłki; jest jednak jeden warunek musi być ona nadana w polskiej placówce pocztowej.

Powodem wniesienia protestu może się stać podejrzenie popełnienia przestępstwa przeciwko wyborom lub naruszenia przepisów, dotyczących głosowania - zawartych w Kodeksie Wyborczym, stąd w ewentualnym proteście należy wskazać, jakie zapisy owego kodeksu zostały złamane lub jakie przestępstwo przeciw wyborom popełniono.

Do przestępstw można zaliczyć zdarzający się w ubiegłych latach handel głosami, przeszkadzanie w swobodnym głosowaniu lub liczeniu głosów. Naruszenia mogą być różne - częste wnioski traktują o zakłóceniu ciszy wyborczej.

Zdarzają się również protesty dotyczące zachowania tajności wyborów - np. po ostatnich wyborach prezydenckich jeden z głosujących korespondencyjnie wyborców zwrócił uwagę, że użyte w podczas głosowania koperty nie gwarantują tajności: pod światło można zobaczyć, na kogo oddał głos. Dodajmy, że Sąd Najwyższy uznał protest za zasadny, stwierdził jednak, że nie miał on wpływu na wynik głosowania.

Niekiedy nawet drobne na pozór uchybienia wywołują poważniejsze konsekwencje - w przypadku ostatnich wyborów samorządowych w pewnej komisji wyjęto z urny o jedną kartę do głosowania więcej niż - jak wynikało z protokołu - wydano wyborcom. Ponieważ w tamtym okręgu   zwycięzca wyborów wygrał akurat jednym głosem, sąd nakazał powtórzenie głosowania...

Droga rozstrzygania

Co się dalej dzieje z protestami? Sąd Najwyższy rozpatruje je w składzie trzech sędziów w postępowaniu nieprocesowym, stosując przepisy Kodeksu postępowania cywilnego. Opinia sądu powinna zawierać ustalenia co do zasadności zarzutów protestu, a w razie potwierdzenia tejże zasadności - ocenę, czy przestępstwo przeciwko wyborom lub naruszenie przepisów ordynacji miało wpływ na wynik elekcji.

Na podstawie sprawozdania z wyborów przedstawionego przez PKW oraz po rozpoznaniu protestów Sąd Najwyższy (w składzie całej Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych) rozstrzyga o ważności wyborów.

Uchwała w tej sprawie jest podejmowana nie później niż w 90 dniu po podaniu wyników wyborów do wiadomości publicznej przez PKW. W przypadku sądowej decyzji unieważniającej wybory, przeprowadza się nowe głosowanie - w ciągu 2,5 miesięcy.

Bywa często, że protesty wyborcze są wynikiem nieznajomości lub niezrozumienia prawa czy też, po prostu, zwykłego pieniactwa. Ale w sumie znakomicie, że są. Bo w demokracji lepiej dmuchać na zimne.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA