REKLAMA

Miesięcznica smoleńska: 44 wnioski do sądu po manifestacjach

  • Autor: PAP/AT
  • 11 sierpnia 2017 11:10
Miesięcznica smoleńska: 44 wnioski do sądu po manifestacjach W obchodach miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, w kulminacyjnym momencie, wzięło udział ok. 2,5 tys. osób, a w kontrmanifestacji przed kolumną Zygmunta ok. 500 osób - poinformowałą policja (Zdjęcie ilustracyjne, fot.twitter.com/Platforma_org)

Po czwartkowych (10 sierpnia) manifestacjach policja skieruje 44 wnioski o ukaranie osób w związku z wykroczeniami.

• W obchodach miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, w kulminacyjnym momencie, wzięło udział ok. 2,5 tys. osób, a w kontrmanifestacji przed kolumną Zygmunta ok. 500 osób - powiedział rzecznik komendanta stołecznego policji kom. Sylwester Marczak

• 44 wnioski o ukaranie w związku z wykroczeniami skieruje do sądu policja po czwartkowych manifestacjach - poinformował.

• Policjanci wylegitymowali 150 osób. Nikogo nie zatrzymano - dodał.

Policjanci wystawili trzy mandaty, a wobec 44 osób zostaną skierowane wnioski do sądu o ukaranie w związku z wykroczeniami. "Chodzi m.in. o zakłócanie legalnego zgromadzenia, używanie słów wulgarnych oraz odmowę okazania dokumentu i podania danych osobowych" - powiedział rzecznik KSP.

Podkreślił, że nikogo nie zatrzymano. Jednej z osób zakłócających porządek policjanci zabrali kastet.

Pytany po liczbę uczestników manifestacji, Marczak podał, że w obchodach miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, w kulminacyjnym momencie, wzięło udział ok. 2,5 tys. osób, a w kontrmanifestacji przed kolumną Zygmunta ok. 500 osób.

Czytaj też: Jarosław Kaczyński zapowiada koniec miesięcznic smoleńskich?

Według policji, zarówno podczas Marszu Pamięci jak i kończącego go apelu pamięci było spokojnie.

Już po zakończeniu uroczystości stowarzyszenie "Obywatele RP" zamieściło na Twitterze wpis: "Policja właśnie bez żadnego powodu zaatakowała kilka osób siedzących na pl. Zamkowym". Potem w kolejny tweetach informowali o zatrzymanych. W mediach pojawiła się informacja, że do przepychanek doszło, gdy policjanci chcieli wylegitymować i sprawdzić plecaki manifestujących.

Pytany o te zarzuty rzecznik KSP powiedział, że dla policji najważniejsze jest bezpieczeństwo wszystkich osób uczestniczących z zgromadzeniach.

"Wobec jednej z osób policjanci podjęli czynności z podejrzeniem, że może mieć w plecaku niebezpieczne przedmioty. Mężczyzna odmówił pokazania co ma w plecaku i okazania dokumentów. Po chwili część osób zaczęła utrudniać czynności policjantom" - powiedział Marczak.

"Ostatecznie do komendy doprowadzono dwie osoby, które odmówiły podania danych. Po ich ustaleniu, opuściły komendę. Należy zadać pytanie: kto eskaluje napięcie - czy policja czy te osoby, które utrudniają jej pracę" - pytał rzecznik.

Jak poinformował, w działaniach związanych z zabezpieczeniem zgromadzeń brało udział prawie 2 tys. policjantów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • 01021939 2017-08-13 13:39:27
    Tak być powinno od samego początku,ten kto decyduje się na łamanie prawa musi wiedzieć że za ten czyn poniesie konsekwencje,wówczas nie będzie skory do fantazjowania publicznego.Demokracja jest wówczas gdy szanuje się prawa wszystkich,moje prawa zostały pogwałcone niejednokrotnie a najbardziej 10.04.2010r.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA