REKLAMA

Lepiej zatrzymać uchodźców w Libanie, Jordanii i Turcji, niż mieć jeszcze większą grupę desperacko forsującą UE

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 01 grudnia 2015 00:01
Lepiej zatrzymać uchodźców w Libanie, Jordanii i Turcji, niż mieć jeszcze większą grupę desperacko forsującą UE Straszenie uchodźcami, które trwa od dawna, to gra na emocjach, mających potęgować strach i obawy przed nieznanym - mówi Jacek Protasiewicz (fot.:jacekprotasiewicz.pl)

- Turcja powinna wywiązywać się z obowiązków, jakie nakłada na nich Konwencja ds. Uchodźców. Oczywiście doskonale rozumiem, iż Turcy oczekują pomocy materialnej dla utrzymania milionowej rzeszy uchodźców. Dlatego pomoc ma sens, jak również jasne określenie państw bezpiecznych, abyśmy mieli jasność czy to uchodźcy czy emigranci zarobkowi – mówi Jacek Protasiewicz w rozmowie z Parlamentarny.pl.

Czy to możliwe, by premier Beata Szydło zdecydowała się zradykalizować swoje stanowisko wobec UE w sprawie uchodźców przedstawione przed wylotem do Brukseli na szczyt Unia – Turcji, zgodnie z którym Polska chce angażować się w pomoc humanitarną dla emigrantów i współpracę UE w tym zakresie z Turcją, ale jest krytyczna wobec przyjmowania uchodźców  w Polsce?

Jacek Protasiewicz, poseł Platformy Obywatelskiej, były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego: Renegocjować liczbę uchodźców, którzy mają trafić do Polski, będzie bardzo trudno. Przy jednoznacznej decyzji o niewykonaniu przyjętych ustaleń sprawa stanęłaby ostatecznie przed Trybunałem w Strasburgu, który nałożyłby na nas kary finansowe i to wcale niemałe. Natomiast niewykonanie wyroku Trybunału w Strasburgu mogłoby być odebrane przez UE jako sygnał gotowości do opuszczenia jej struktur. To zaś nikomu i niczemu dobremu nie służy.

Ludzie jednak wciąż boją się uchodźców. Ataki w Paryżu tylko te obawy powiększyły.

- Straszenie uchodźcami, które trwa od dawna, to gra na emocjach, mających potęgować strach i obawy przed nieznanym. Wątpię by któryś z terrorystów próbował przechodzić przez gęste sito weryfikacji. A już specjalnie, aby się dostać do Polski.

Zamachowcami nie są nowi emigranci, tylko najczęściej obywatele państw UE, emigranci w drugim, trzecim pokoleniu. Zagrożeniem dla nas nie jest związane z napływem do naszego kraju kilku tysięcy uciekinierów, tylko tkwi w radykalnym islamie, który rekrutuje swoich bojowników spośród obywateli UE pochodzenia arabskiego.

Co zatem zrobić z uchodźcami, których wciąż przybywa na naszym kontynencie?

M.in. dofinansować działania obozów dla uchodźców poza UE, w szczególności w Turcji, ale też w Libanie i Jordanii.

Skąd na to pieniądze?

Na ten cel wkład finansowy mają wnieść, wspólnie w KE, która zarządza nowo utworzonym funduszem o wartości 3 mld euro, wszystkie państwa członkowskie. Podczas ostatniego posiedzenia Komisji ds. UE zaopiniowaliśmy wniosek dotyczący decyzji Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie natychmiastowego uruchomienia dodatkowych środków budżetowych w ramach europejskiego programu w zakresie migracji.

Komisja Europejska reagując na kryzys emigracyjny w UE zaproponowała bowiem zwiększenie wydatków w działach polityki wewnętrznej UE i polityki UE wobec świata zewnętrznego powyżej limitu wieloletnich ram finansowych na lata 2014-2020. Ostatecznie wnioskowana kwota to 1 mld 530 mln euro, która ma być wydatkowana w latach 2016-2019.

Komisja nie precyzuje, na jakie konkretnie cele kwoty te zostaną przeznaczone, niemniej są to wydatki związane przede wszystkim z kryzysem migracyjnym. Już budżet UE na 2016 r. znacząco zwiększa wydatki na kryzys migracyjny i na wsparcie Syrii, Turcji i innych państw.

Z informacji Marka Krząkały, posła sprawozdawcy nt. wniosku o uwzględnienie elementu elastyczności w budżecie UE wynika, że polska składka, jaką wniesiemy do unijnej kasy na ten cel przez najbliższe cztery lata, oznacza dodatkowe wydatki w wysokości 54 mln euro, czyli 214 mln zł. Rząd sfinansuje polską część ze składki wpłaconej do budżetu ogólnego UE.

W weekend dowiedzieliśmy się, że w zamian za zgodę tureckich władz na rozwiązanie tej kwestii, Turcja otrzyma od Unii w ciągu najbliższych dwóch lat ok. 3 miliardów euro z unijnego budżetu. Około 70 milionów euro będzie musiała dołożyć się do tej kwoty Polska. To dobra inwestycja?

Bardzo dobra, choć pozyskanie środków na kryzys uchodźczy nie będzie łatwe. Może nastąpić przesunięcie środków. W ramach negocjacji dotyczących wieloletnich ram finansowych 2014-2020 popieraliśmy jednak największy budżet, ponieważ jesteśmy jego największym beneficjentem.

Natomiast limity wieloletnich ram finansowych z podziałem na zobowiązania i płatności na poszczególne lata zostały przyjęte na poziomie bardzo niskim. W trakcie negocjacji uzgodniono, że wprowadzone zostanie kilka różnych instrumentów pozwalających na reagowanie w nadzwyczajnych, nieprzewidzianych okolicznościach. Rząd premier Szydło popiera wykorzystanie elementu elastyczności i będzie go finansował.

Uważam, że lepiej ponieść dodatkowe koszty finansowe, ale zatrzymać uchodźców w krajach, do których uciekli w pierwszej kolejności, czyli w krajach Bliskiego Wschodu czy Turcji, niż zrezygnować ze współfinansowania obozów i pomocy humanitarnej w Libanie, Jordanii czy Turcji i za kilka miesięcy mieć jeszcze większą grupę uchodźców forsującą południową granicę UE w desperackim poszukiwaniu lepszych warunków bytowania.

Mamy też wspólnie w UE współpracować w przygotowaniu aktualnego wykazu tzw. państw bezpiecznych. Zmniejszyłoby to napływ emigrantów zarobkowych do Europy?

Konwencja w sprawie uchodźców mówi o tym, że obowiązkiem państwa, które nie jest objęte wojną, przed którą uchodźcy uciekają, jest udzielenie im opieki zarówno materialnej, jak i prawnej czyli nadanie statusu uchodźcy i wszystkich praw z tym związanych, zarówno finansowych, jak i dotyczących mieszkania, edukacji, pracy, jak i ochrony przed ewentualnymi prześladowaniami.

Problem w tym, że część krajów, m.in. Turcja, tego zobowiązania nie realizuje. Dlatego uchodźcy syryjscy znajdujący się na terenie Turcji nie rejestrują się w tamtejszym urzędzie ds. uchodźców i nie występują tam o taki status, tylko traktują te obozy, jako etap przejściowy w drodze do Europy.

To też jest kwestia, która poza sprawami finansowymi musi być rozwiązana na szczycie UE – Turcja, zwołanym przez przewodniczącego UE Donalda Tuska, bo to jest sprawa dla uchodźców w Europie kluczowa.

Turcja powinna wywiązywać się z obowiązków, jakie nakłada na nich Konwencja ds. Uchodźców. Oczywiście doskonale rozumiem, iż Turcy oczekują pomocy materialnej dla utrzymania milionowej rzeszy uchodźców. Dlatego pomoc ma sens, jak również jasne określenie państw bezpiecznych, abyśmy mieli jasność czy to uchodźcy czy emigranci zarobkowi.

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Jean 2015-12-01 11:03:11
    Tak Jacku, strach przed nieznanym. Bo za granicą nie ma teraz 2 mln Polaków i my tutaj z własnego doświadczenia lub z pierwszej ręki nie wiemy nic o ludziach z krajów islamskich. Oczywiście najwięcej wie Jacek, który mieszka w bogatej dzielnicy i wszędzie porusza się super furą, a lata pierwszą klasą lufthansy. Uspokoiło mnie również, że dopiero to wnuki "uchodźców", będą strzelać do naszych wnuków.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA