REKLAMA

Kempa ws. lotu delegacji rządowej z Londynu: Z pilotem samolotu się nie dyskutuje

  • Autor: PAP/AT
  • 06 grudnia 2016 09:48
Kempa ws. lotu delegacji rządowej z Londynu: Z pilotem samolotu się nie dyskutuje Skoro mieliśmy informację od LOT-u, że możemy skierować do samolotu taką a nie inną ilość pasażerów, taką również skierowaliśmy - powiedziała Beata Kempa (Beata Kempa, fot.facebook.com/beatakempapl)

• Przed odlotem rządowej delegacji z Londynu okazało się, że na pokładzie samolotu znalazło się więcej osób niż było miejsc
• Jeśli pilot uważa, że liczbę pasażerów należałoby skorygować, z tą decyzją się nie dyskutuje, tylko dokonuje korekty - powiedziała szefowa kancelarii premiera Beata Kempa, pytana o kulisy powrotu.

Przed odlotem z Londynu okazało się, że na pokładzie samolotu znalazło się więcej osób niż było miejsc, samolot był źle wyważony. Kapitan embraera oświadczył, że samolot nie poleci, dopóki problem nie zostanie rozwiązany; ostatecznie po opuszczeniu pokładu przez grupę osób, samolot odleciał do Polski.

Pytana o tę sytuację w radiowej Jedynce szefowa kancelarii premiera powiedziała, że zawsze mogą wystąpić sytuacje, na które trzeba reagować. "Przypomnę, że jeżeli na przykład na lotniskach opadnie mgła, wtedy bardzo często pasażerowie też poddenerwowani czekają na godzinę odlotu. W tej sytuacji, skoro mieliśmy informację od LOT-u, że możemy skierować do samolotu taką a nie inną ilość pasażerów, taką również skierowaliśmy. Natomiast jeśli ostatecznie pilot uważa, że jeszcze należałoby tę liczbę skorygować, z decyzją pilota się nie dyskutuje, tylko dokonuje się korekty. I to zrobiliśmy" - dodała Kempa.

Według niej inną kwestią jest, że niektórym, którzy nie chcieli opuścić miejsc w samolocie, to się nie podobało. "Ja z tym dyskutować nie będę. Dla mnie świętą wolą, i dla koordynatora lotu, była decyzja pilota, mimo iż wcześniej zgodnie z prawem i zgodnie oczywiście z instrukcją HEAD dla lotów cywilnych wszystko zostało wykonane prawidłowo" - powiedziała Kempa.

Zaznaczyła, że są dwie instrukcje: jawna i z klauzulą zastrzeżoną, o której nie może mówić publicznie. "Za każdym razem, gdy jest zapotrzebowanie na lot, muszą być układane te kwestie zgodnie z instrukcjami, to jest oczywiste, tak się stało teraz" - zaznaczyła. "Natomiast jeśli czytam, że ktoś miał lecieć na stojąco, albo ktoś się buntował, bo nie chce wykonać polecenia pilota (...), my tej sytuacji tolerować nie będziemy i te gorzkie żale pozostawimy na boku" - powiedziała minister.

W poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna" opublikował artykuł dotyczącego powrotu w ubiegłym tygodniu polskiej delegacji rządowej z wizyty w Londynie, gdzie odbyły się polsko-brytyjskie konsultacje pod przewodnictwem premierów: Beaty Szydło i Theresy May.

Jak napisał "DGP" wojskowa casa, którą do Londynu przylecieli dziennikarze, miała odlecieć do kraju sześć godzin później niż rządowy embraer, którym podróżowała delegacja. Dziennik pisze, iż okazało się, że dziennikarze mają wracać embraerem i wówczas na pokładzie tego samolotu znalazło się najpierw więcej osób niż było miejsc, samolot był źle wyważony.

Według "DGP", odbywały się wówczas rozmowy, kto zostaje w samolocie, a kto wysiada, by polecieć kilka godzin później casą, a kapitan embraera oświadczył, że samolot nie poleci dopóki problem nie zostanie rozwiązany; ostatecznie po opuszczeniu pokładu przez grupę osób, embraer odleciał do Polski.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (2 komentarzy)

  • Za 2016-12-06 10:15:20
    Na szczęścicie tym razem pilot wykazał dużo odwagi cywilnej. Na szczęście zabrakło tego który by powiedział "spokojnie się zmieścisz".
  • tantus 2016-12-06 10:00:36
    "Z pilotem samolotu się nie dyskutuje." No chyba, że się jest Błasikiem albo Kaczyńskim...



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA