REKLAMA

Katastrofa smoleńska, Nowaczyk: Najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy jest eksplozja

  • Autor: PAP/AT
  • 12 kwietnia 2017 07:55
Katastrofa smoleńska, Nowaczyk: Najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy jest eksplozja Katastrofa Smoleńska: Fragmenty samolotu TU-154 M, który rozbił się pod Smoleńskiem (fot.wikipedia.org/ Serge Serebro, Vitebsk Popular News)

Musiała być fala uderzeniowa, która wyrwała drzwi Tu-154M - powiedział wiceszef podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej dr Kazimierz Nowaczyk.

• Musiała być fala uderzeniowa, która wyrwała drzwi, bo samolot był wówczas w powietrzu - oświadczył Nowaczyk.

• Dodał, że wyrwana została także framuga nad drzwiami, więc zniszczenia są znacznie większe.

• Według niego, najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy jest eksplozja.

W poniedziałek(10 kwietnia), prezentując dotychczasowe ustalenia, podkomisja przytoczyła analizę dotyczącą drugich drzwi z lewej strony, które zostały wbite w ziemię dłuższą krawędzią na głębokość jednego metra. Według podkomisji wymagało to wielkiej energii, większej niż ta wynikająca z prędkości pionowej samolotu.

We wtorek (11 kwietnia) w TVP Info przewodniczący podkomisji dr Wacław Berczyński powtórzył, że drzwiom została dostarczona dodatkowa energia, impuls, który sprawił, że oderwały się od samolotu i zaczęły spadać z dodatkową prędkością. Przyznał, że to jedna z poszlak na to, że doszło do eksplozji. "Dlatego że to dowodzi, że poza tym, że drzwi się oderwały od samolotu, musiał być jakiś impuls, mówiąc kolokwialnie, czyli energia, która spowodowała, że prędkość drzwi wzrosła tak bardzo, dziesięciokrotnie" - powiedział Berczyński.

Czytaj też: Wybuch bomby na pokładzie Tupolewa? Astrofizyk: Dowody przeczą

Z kolei Nowaczyk podkreślił w tej samej rozmowie, że obliczenia dotyczące drzwi zajęły dużo czasu. "Skąd się wzięła ta energia? To jest nie tylko to, że drzwi uzyskały takie przyspieszenie, ale one zostały wyrwane z konstrukcji samolotu. Musiała być fala uderzeniowa, która wyrwała te drzwi, bo samolot był wówczas w powietrzu" - oświadczył Nowaczyk. Dodał, że wyrwana została także framuga nad drzwiami, więc zniszczenia są znacznie większe.

Rosyjscy funkcjonariusze na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj w dniu 10 kwietnia 2010 roku, (fot.wikipedia .org/CC)

Berczyński z kolei powiedział, że ładunek wybuchowy w Tu-154M miał około jednego kilograma.

Nowaczyk i Berczyński przekonywali, że byli świadkowie eksplozji. "Jest kilkudziesięciu świadków, którzy mówią nie tylko o tym, że słyszeli, nie tylko, że widzieli, ale mówią, że poczuli podmuch, uderzenie fali powietrza" - powiedział Nowaczyk.

Pytany, czy podkomisja nie ma wątpliwości, że to eksplozja była przyczyną katastrofy smoleńskiej, Nowaczyk odpowiedział, że to "jest najbardziej prawdopodobna hipoteza" i "dalej będzie badana".

W poniedziałek działająca od lutego 2016 r. podkomisja poinformowała, że doszła do wniosku, iż polski Tu-154M w Smoleńsku został rozerwany eksplozjami w kadłubie, centropłacie i skrzydłach, a destrukcja lewego skrzydła rozpoczęła się jeszcze przed przelotem nad brzozą. Według podkomisji "ostatnia faza tragedii spowodowana była eksplozją, do której doszło w kadłubie i która zniszczyła samolot, rozbijając go na fragmenty i dziesiątki tysięcy odłamków, równocześnie zabijając pasażerów".

W latach 2010-11 katastrofę smoleńską zbadała Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której przewodniczącym był ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie, komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka, parlamentarzyści i wojskowi dowódcy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Kłania się psychiatra 2017-04-12 09:23:13
    Eksplozja miała miejsce w głowie eksperta używającego parówek i puszek po napojach chłodzących. Mówiąc poważnie, jest jeden argument nie do obalenia. Pilot a później pasażerowie zaczęli krzyczeć na sekundę przed upadkiem samolotu czyli długo po domniemanej eksplozji termobarycznej. Dlaczego tak długo czekali? Czyżby eksplozja nic im nie zrobiła i w ogóle ich nie wystraszyła? Czy może raczej jest to następna próba po trotylu, sztucznej mgle i broni elektromagnetycznej, znalezienia na siłę wybielenia kogoś kto kazał lądować mimo skrajnie niekorzystnych warunków?



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA