REKLAMA

Inwigilacja: Prokurator uwierzył, ale nie zweryfikował faktów

  • Autor: PAP/AT
  • 05 września 2017 08:05
Inwigilacja: Prokurator uwierzył, ale nie zweryfikował faktów Były poseł PiS Maks Kraczkowski, dziś wiceprezes banku PKO BP, złożył zażalenie na umorzenie głośnego śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie (Maks Kraczkowski, fot.PTWP)

Prokurator dał wiarę zapewnieniom policji, ale nie zweryfikował faktów - pokrzywdzeni wytykają błędy.

Były poseł PiS Maks Kraczkowski, dziś wiceprezes banku PKO BP, złożył zażalenie na umorzenie głośnego śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie - czytamy w dzienniku. Miało ono wyjaśnić, czy po wybuchu afery taśmowej inwigilowano szefów służb specjalnych CBA, ABW, SKW, rzecznika CBA i właśnie posła Kraczkowskiego. Powodem rzekomej inwigilacji miało być podejrzenie ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, że mogli oni stać za nagraniami VIP - ów w restauracji "Sowa & przyjaciele" - pisze "Rzeczpospolita"

Śledztwo wszczęto po artykułach w "Gazecie Wyborczej" "Służby tropią spisek" "Generałowie na podsłuchu" opublikowanych w lutym 2015 r.

Jak informuje gazeta, w ubiegłym tygodniu prokuratura umorzyła postępowanie, uznając, że nie ma dowodów inwigilacji, a tezy o nich oparto na plotkach. Wśród pokrzywdzonych, którzy w większości potwierdzili, że podejrzewali, że są śledzeni, decyzja prokuratora wywołała oburzenie, a Kraczkowski zdecydował się zaskarżyć do sądu to postanowienie.

Czytaj też: Inwigilacja opozycji. Poseł Misiło pyta, mnożą się wątpliwości

- Prokurator zbyt wąsko zbadał okoliczności tej sprawy, opierając się wyłącznie na oficjalnych wnioskach o kontrolę operacyjną kierowaną przez Biuro Spraw Wewnętrznych KGP do sądu. Nie zweryfikował rażących rozbieżności w zeznaniach policjantów, nie sprawdził nawet, czy konkretny samochód, który jeździł za pokrzywdzonymi (biała toyota yaris - red. "RP") była na stanie służb operacyjnych - mówi "Rzeczpospolitej" mec. Krzysztof Wąsowski, pełnomocnik Kraczkowskiego.

Łukasz Łapczyński, rzecznik prokuratury zapewnia: Prokurator w toku śledztwa wykonał wszystkie niezbędne czynności mające na celu pełne wyjaśnienie okoliczności sprawy.

Dlaczego poseł PiS miałby być w grupie inwigilowanych? Bo był znajomym Piotra Nisztora, dziennikarza "Wprost", który opisał aferę taśmową i z tego powodu mógł być operacyjnie rozpracowywany - informuje "RP".

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA