REKLAMA

Bogdan Borusewicz przygotowuje poprawkę do ustawy o inwigilacji

  • Autor: PAP/GP
  • 26 stycznia 2016 12:57
Bogdan Borusewicz przygotowuje poprawkę do ustawy o inwigilacji W poprzedniej kadencji, z inicjatywy Senatu przygotowano projekt, który nie został jednak uchwalony przed wyborami. (fot. wikipedia.org/CC)

· Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz oświadczył, że rozważa zgłoszenie nieuchwalonego w poprzedniej kadencji senackiego projektu ustawy ws. inwigilacji jako poprawki do ustawy uchwalonej przez Sejm obecnej kadencji.
· Widzimy, że lepsze jest wrogiem dobrego - mówił marszałek sejmu ostatniej kadencji, który obecnie jest senatorem PO.

We wtorek senatorowie PO zorganizowali wysłuchanie obywatelskie ws. ustawy autorstwa rządu PiS, który ma wykonywać wyrok Trybunału Konstytucyjnego o sprzeczności z konstytucją dotychczasowych zasad inwigilowania oraz pobierania billingów obywateli przez policję i inne służby. Wyrok TK wchodzi w życie 7 lutego i do tego czasu prawo powinno zostać zmienione, aby służby mogły legalnie korzystać z tych narzędzi.

W poprzedniej kadencji, z inicjatywy Senatu przygotowano projekt, który nie został jednak uchwalony przed wyborami i po nich rząd przedłożył projekt wprowadzający zasady stosowania kontroli operacyjnej (podsłuchy, kontrola korespondencji itp.), pobierania billingów, a także - co jest nowością wobec projektu z poprzedniej kadencji - danych internetowych. Do pobierania tych ostatnich służby mają mieć sztywne łącza z dostawcami takich usług dla ludności. Opozycja i organizacje pozarządowe krytykują, że dostęp do billingów i danych internetowych będzie zbyt szeroki i poza kontrolą sądu. Politycy z rządu i PiS zapewniają, że na mocy tej ustawy służby nie dostaną żadnego narzędzia, którym dotąd by nie dysponowały.

W czasie wysłuchania obywatelskiego z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, przedstawicieli samorządów zawodów prawniczych oraz organizacji pozarządowych (m.in. fundacji Panoptykon) wyrażano poglądy, że projekt z zeszłej kadencji był zły, ale mniej zły niż obecna ustawa. "To bardzo trudna ustawa, musi ważyć wiele racji. Trzeba pamiętać, że chodzi o to, by policja mogła funkcjonować.

- Rozważam, czy może w czasie debaty senackiej zaproponować jako poprawkę tamtą ustawę? Jest tu pewne ryzyko polityczne, ale ta sprawa to doskonały przykład, że lepsze jest wrogiem dobrego. Będziemy się starali ten projekt polepszyć - zapewnił Borusewicz podsumowując wysłuchanie.

- Jesteśmy świadkami złej praktyki parlamentarnej, gdzie uniemożliwia się wysłuchania osób i organizacji, które rutynowo brały aktywny udział w procesie legislacyjnym - i ich uwagi oraz opinie pozwalały właściwie kształtować treść aktów prawnych w ważnych sprawach m.in. praw obywatelskich - tak organizację wysłuchania uzasadniał senator PO Piotr Zientarski.

W opinii Wojciecha Klickiego z Panoptykonu losy projektu są już niemal przesądzone, dlatego trzeba myśleć raczej o nowelizacji ustawy po jej uchwaleniu.

- Projekt jest niewykorzystaną szansą na dobrą zmianę. Są tu stare problemy, których ustawa nie rozwiązuje i nowe, które tworzy - ocenił.

Jak podkreślił, dostęp do danych internetowych służby już miały - na mocy ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

- ABW korzystała z tego około 2 tys. razy rocznie, policja 60 tys. razy rocznie. Nowością jest to, że z danych będzie można skorzystać nawet nie prowadząc konkretnego postępowania - bo ustawa stanowi, że będzie można to robić także dla zwalczania i zapobiegania przestępczości. Gdy funkcjonariusz potrzebował takich danych, dotąd pisał do firmy. Teraz mają powstać tzw. bezpieczne łącza, które będą mogły zasysać dane nawet bez wiedzy i zgody firmy. Problem polega nie na tych łączach, tylko na braku realnej kontroli nad pobieraniem danych i nikt nie skontroluje, czy pobrano je w sposób uprawniony - mówił.

Ekspert wskazał też na brak mechanizmu gwarantującego, że osoba, która była podsłuchiwana, będzie o tym poinformowana.

- Sprzedaje się narrację, że billingi i informacje o lokalizacji nie są tak ważne jak podsłuchy. Ale to nieprawda. Metadane pokazują jak często dzwonimy do adwokata, do poradni seksuologicznej, jakie robimy zakupy. Takie dane są bardzo słabo chronione, a pozwalają zrekonstruować nasze życie. To nie jest nowy problem, ale ciągle się z nim nie uporaliśmy - dodał. Postuluje on wprowadzenie katalogu najgroźniejszych przestępstw, do których można się posłużyć podsłuchami, zasady subsydiarności, czyli że po takie dane sięga się w ostateczności oraz realnej kontroli sądowej nad pobieraniem metadanych internetowych.

Według RPO Adama Bodnara, jeśli ustawa będzie przyjęta w obecnym kształcie, zaskarży ją do TK.

- Ustawa zwiększa zakres możliwości pozyskiwania danych internetowych nie tylko na konkretne postępowania, "ale w celu zapobiegania przestępstw". A to jest wszystko. Katalog przestępstw jest tak szeroki, że możliwość pozyskiwania danych staje się nieograniczona. Dzięki stałym łączom i łatwości pozyskiwania danych przejdziemy z kilkudziesięciu tysięcy na kilka milionów pobrań. Ciągle nie mamy niezależnego organu kontrolującego korzystanie z podsłuchów i billingów. Proponował to szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, ale z tego zrezygnowano. To jedna z największych porażek ostatniego 25-lecia. W państwach o dojrzałych demokracjach takie organy istnieją - zauważył.

W jego ocenie choć służby nie powinny sprawdzać, co jest w treści wiadomości, bo chroni to tajemnica korespondencji, ale nawet bez tego możemy stworzyć kompletny obraz osoby.

- To nie tylko policja, ale też ABW, CBA, Służba Celna, wywiad skarbowy, SKW. Gdyby dać takie prawo tylko jednej służbie i tylko w najważniejszych sprawach, można by tu szukać proporcjonalności. Obywatel musi wiedzieć, że jego prawo do prywatności było naruszone. Nie chodzi tylko o to, aby zapewnić mu możliwość dochodzenia odszkodowania w razie niesłusznego naruszenia, ale też po to, aby służby wiedziały, że mogą za to odpowiedzieć. Dzisiaj poza oskarżonymi, którzy zapoznają się z aktami swojej sprawy karnej, ludzie dowiadują się o tym niejako przypadkiem - postulował.

Wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej Jacek Trela zaznaczył, że prawnicy bronią tajemnicy zawodowej, bo jest jednym z filarów wymiaru sprawiedliwości.

- Klient przychodzi do adwokata, bo obdarza go zaufaniem. Nie będzie tak, jeśli sąd miałby decydować, czy materiały będące tajemnicą adwokacką mają nią pozostać, czy też mogą być dowodem w postępowaniu - mówił. Podobnie uważa mec. Ireneusz Misiejuk z Krajowej Rady Radców Prawnych. - To nie chodzi o wdzięczność środowisk prawniczych, bo nie o nas tu chodzi, tylko o obywateli" - podkreślił.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA