REKLAMA

Akta gen. Kiszczaka przesądzą czy Wałęsa był "Bolkiem"? Akt SB będzie więcej? [SONDA]

  • Autor: Zbigniew Wąsik
  • 18 lutego 2016 09:44
Akta gen. Kiszczaka przesądzą czy Wałęsa był "Bolkiem"? Akt SB będzie więcej? [SONDA] Czesław Kiszczak i przywódca NRD Erich Honecker (z prawej), 1988 (fot.:Bundesarchiv, Bild 183-1988-0629-035 / CC-BY-SA 3.0)

• Przygotowaliśmy dla was sondę na temat gorących akt gen. Czesława Kiszczaka. Mówią Bogdan Borusewicz, Jan Rulewski, prof. Jan Żaryn, Marek Borowski, Jarosław Zieliński, Tadeusz Cymański i prof. Piotr Gliński.
• Dokumenty dotyczące TW „Bolek” znalezione w domu gen. Kiszczaka budzą wśród polityków spodziewane emocje. Być może jeszcze większa burza rozpęta się po ujawnieniu ich treści. Pytanie czy SB-cy mogą mieć więcej akt i nadal szantażują ludzi?
• Charakterystyczne są wypowiedzi dwóch polityków, legend „Solidarności” Bogdana Borusewicza i Jana Rulewskiego oraz przedstawicieli rządu Beaty Szydło. Rulewski np. dopatruje się zdrady Lecha Wałęsy zupełnie gdzie indziej niż w ewentualnej współpracy z SB.

Bogdan Borusewicz - wicemarszałek Senatu, już jako uczeń liceum działał w opozycji demokratycznej, niektórzy uważają, że to on był faktycznym przywódca strajku w Stoczni Gdańskiej:

- Pytajcie jak komentuje to Krzysztof Wyszkowski. To jest sprawa historyczna. Ja jestem politykiem, który się zajmuje sprawami istotnymi, współczesnymi i nie cofam się do historii. A poza tym nie wiem co zawierają te dokumenty - mówi Borusewicz.

------------------------------------------------------------------------

 Jan Rulewski - senator, działacz opozycji, b. przewodniczący Regionu Bydgoskiego „Solidarności” nie widzi żadnej rewelacji, z wyjątkiem tego, że nagle wdowa po gen. Kiszczaku stała się bohaterem tej afery:

- Prawdopodobnie jej lewicowe otoczenie uznało, że rynek jest najlepszą forma egzystencji i postanowiło handlować dokumentami, jak myślę, skradzionymi przez gen. Kiszczaka z archiwów państwowych.

Niewątpliwie obniża to jeszcze bardziej dobrostan moralny państwa. A to jest majątek. Żyjemy we wspólnocie, która rządzi się przyzwoitością, sprawiedliwością, koleżeństwem, uczynnością, miłosierdziem a te wartości obniżają swój poziom. Skaczemy sobie do gardeł, liczymy na tanie sensacje. Niszczymy wszystkie autorytety, jakie by one nie były. To wszystko się składa na to, że dobrostan moralny Polaków nie jest najwyższej klasy.

Jeśli chodzi o te dokumenty, to na razie mamy jedną kartkę papieru, która niczego nie wyjaśnia.

Podpisanie porozumień sierpniowych, graffiti w Gdańsku przy ul. Okopowej, źródło: wikipedia.org/domena publiczna

Lech Wałęsa jest symbolem i to uzasadnionym symbolem. Jego wybór na naszego przywódcę był w pełni uzasadniony. Był uznawany za niejako oczywisty, nawet przez innych kontrkandydatów, do których i ja się zaliczałem. Ten symbol był najlepszy bo kojarzył wiele interesów i oczekiwań.

Zarzuca się Lechowi Wałęsie, że zdradził. Tylko ta zdrada bynajmniej nie polega na kontaktach z SB. Jego zdrada polega na tym, że on był za socjalizmem, tylko socjalizmem z ludzka twarzą. Zresztą wszyscy prawie byli. Wyjątkami byli ci co, socjalizm negowali.

Rzeczywiście Wałęsa zdradzał. Chociaż może należy mówić nie tyle o zdradzie ale o dezercji. Po prostu on nas opuścił.

Czy upominał się o zwalczanie umów śmieciowych? Czy występował na rzecz swoich przyjaciół, kolegów, którzy naprawdę byli stopniami do jego kariery?

--------------------------------------------------------------------

Prof. Jan Żaryn – senator, profesor, historyk, były dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN, usunięty ze stanowisk po tym jak w wywiadzie dla radia Tok FM stwierdził, że Lech Wałęsa otrzymał status pokrzywdzonego bezprawnie:

- Prawdopodobnie są tam liczne dokumenty, dotyczące nie tylko Lecha Wałęsy. Niewątpliwie nie powinny się tam znajdować. Jesteśmy świadkami – jak ja to oceniam – świadkami pewnego cyklu zdarzeń, które można określić jako, historia przestępstwa. To znaczy, materiały te powinny się znaleźć już dawno w Instytucie Pamięci Narodowej.

Jesteśmy też świadkami pewnego zjawiska, które jeszcze nie raz zapewne będzie się powtarzać. To znaczy od wielu, wielu lat mamy takie podejrzenie i wiemy jako historycy, że najprawdopodobniej w szafach byłych SB-ków istnieją dokumenty, które mogą służyć do szantażu.

W związku z tym śmierć konkretnych funkcjonariuszy będzie owocowała takimi zdobyczami. W sumie to może lepiej niż gdyby wdowy miały palić te dokumenty, bo dla dobra nauki polskiej dobre by to nie było.

Nasuwa się pytanie oczywiste, czy materiały, które pokazuje pani Kiszczakowa są znane tym osobom, które mają dziś poczuć pewną frustrację i niepewność co do ich własnych losów politycznych i pobytu na scenie publicznej. To jest oczywiście pytanie otwarte.

---------------------------------------------------------------------

Jarosław Zieliński – poseł, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji:

Wiemy tyle – przynajmniej z mediów, że żona zmarłego gen. Kiszczaka zaoferowała te dokumenty. Tylko trzeba wiedzieć, że nie bezinteresownie. A jeżeli są to cenne dokumenty dla ocen historycznych, dla klasyfikacji prawnych także ważnych i bolesnych zdarzeń z okresu PRL-u, jeżeli te dokumenty były przechowywane w domu prywatnym, to jest zupełnie zrozumiałe i zasadne, że publiczna instytucja jaką jest IPN i prokurator IPN-u to przejęła. To jest zupełnie zrozumiałe i prawidłowe działanie.

Kogokolwiek by te dokumenty nie dotyczyły są to dokumenty ważne z czasu, który już dawno powinien być prześwietlony.

Wydarzenia z tamtego okresu powinny być wyjaśnione a brak dokumentów na to do końca nie pozwalał.

Mur Stoczni Gdańskiej z tablicą upamiętniającą historyczny skok Lecha Wałęsy, którym lider Solidarności dostał się na teren strajkującego zakładu, źródło: wikipedia.org/CC BY 2.0.

Nie ma żadnego znaczenia tak naprawdę kogo one dotyczą. Jeżeli zaś dotyczą tak ważnych osób jak Lech Wałęsa i potwierdzi się to co było przedmiotem przecież wiedzy publicznej od dawna, a co było kwestionowane przez Lecha Wałęsę i jego zwolenników, przez tych którzy wykorzystywali jego osobę, postać i nazwisko do swoich celów politycznych – myślę tu o Platformie Obywatelskiej - jeżeli te dokumenty sprawę przesądzą i dadzą dowody na to, będzie to oczywiście kwestia historyczna. Ważne aby ta historia do końca była wyświetlana, zwłaszcza, że ma również znaczenie dla współczesności.

-------------------------------------------------------------------------

Marek Borowski - senator, b. wicepremier i minister finansów w rządzie SLD:

- Każdy będzie robił co uważa w tej sprawie. Ci, którzy Wałęsę kopali do tej pory, będą teraz przy pomocy tych dokumentów próbować kopać go jeszcze raz. Cała sprawa do końca nie jest jasna, bo nie wiadomo właściwie jak do tego doszło. Istnieje też taka wersja, że pani Kiszczakowa przyszła porozmawiać na temat sprzedaży dokumentów a IPN powiadomił kogo trzeba, ten wpadł do willi i wygrzebał to co było schowane.

Trudno wyrokować, ale nie wiążę z tym jakichś szczególnych oczekiwań.

----------------------------------------------------------------------

Tadeusz Cymański – europoseł:

- Odkrycie dokumentów u Kiszczaków to jest tylko znak, może nawet ma charakter jakiegoś dowodu, że bardzo wiele rzeczy jest w Polsce ukrytych, schowanych w tajemnicy archiwów. A wiele tych dokumentów zniszczono, przekazano do Moskwy.

Prawda jest bytem obiektywnym. My staramy się jej dociekać. Natomiast szkoda wielka, że kiedyś, dawno temu, nie zrobiono rozliczenia z komunizmem. Wtedy byłoby dużo łatwiej. Niestety konsekwencje tego ponosimy do dzisiaj. Myślę, że jeszcze nie raz opinia publiczna będzie zaskakiwana odkrywaniem nie zawsze szczytnych, czasami wstydliwych dokumentów, które kładą się cieniem na naszej historii najnowszej i na konkretnych ludziach.

Na pewno należałoby coś z tym zrobić, ale najlepszy czas już minął. Po prostu czas działa na niekorzyść. Śmierć bywa szybsza niż sprawiedliwość.

-----------------------------------------------------------------

Prof. Piotr Gliński – wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego:

W latach 70-tych ub. wieku nie było bohaterów. Każdego można było złamać. Ja osobiście nie oceniam tego krytycznie. Oceniam znacznie krytyczniej postawę pana prezydenta Wałęsy. Niech zwróci przynajmniej część dokumentów, które wypożyczył z IPN-u. Historia osądzi tę postać, Lech Wałęsa ma swoje zasługi i trzeba poczekać na dokładne informacje co znaleziono u pana Kiszczaka. Historia ta potwierdza, że komunistyczni dygnitarze zabezpieczali się przez to, że dysponowali jakimiś dokumentami. Takie poszlaki, domniemania przecież były. Najprawdopodobniej wykorzystywano to do tego, by samemu nie ponosić odpowiedzialności za swoje przestępstwa.

 

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA