REKLAMA

Życie Andrzeja Dudy mogło być świadomie narażone

  • Autor: GP
  • 18 marca 2016 16:54
Życie Andrzeja Dudy mogło być świadomie narażone Jeden z pojadów floty BOR. (fot.: Piotr Drabik/flickr.com/CC BY 2.0)

• Biuro Ochrony Rządu znalazło się w ogniu krytyki po niebezpiecznej sytuacji do jakiej doszło na A4, gdzie samochód prezydenta stracił sterowność.
• Ppłk Jarosław Kaczyński, były funkcjonariusz BOR precyzuje jak powinna poruszać się limuzyna prezydenta i mówi jakie relacje powinny łączyć VIP-a oraz jego ochronę, by uniknąć podobnych sytuacji.

Wraz z wymianą zdań na temat incydentu na A4, w którym uczestniczył Andrzej Duda nie ustają komentarze i oceny. Pierwsze, nowe informacje opublikowała w piątek (18 marca) "Rzeczpospolita." Według źródeł gazety BOR zbagatelizował wcześniejsze ostrzeżenia dotyczące transportu najważniejszych osób w państwie, a brak w wyposażeniu (dokładnie brak nowego zestawu opon) zagroził bezpieczeństwu prezydenta. Na odpowiedź szefostwa MSWiA nie trzeba było długo czekać. Resort zdecydował się zbadać sprawę ponownie, a doniesienia prasy sprostować.

Wobec takiej sytuacji o komentarz Gazeta.pl poprosiła ppłk Jarosława Kaczyńskiego, byłego wiceszefa BOR. Specjalista stwierdził, że jeśli informacje o oponach "Rzeczpospolitej" są prawdą, życie Andrzeja Dudy mogło być, wręcz świadomie narażone na zagrożenie.

- Czekam niecierpliwie na więcej informacji, które powinien ujawnić BOR - podkreśla Kaczyński. -  Jeśli jednak informacje "Rzeczpospolitej" są prawdziwe, to wśród odpowiedzialnych powinni znaleźć się wiceszef BOR do spraw działań ochronnych oraz szef logistyki biura.

W swojej analizie były funkcjonariusz podkreśla, że 140 km/h - z taką prędkością miała jechać limuzyna wioząca pechowego dnia prezydenta - to zbyt dużo. Pojazdy te są bardzo ciężkie, biorąc pod uwagę ich opancerzenie. Stąd nie jest wskazane, by jeśli sytuacja tego nie wymaga, poruszały się tak szybko.

Kaczyński stwierdza też, że oficerowie powinni być w stanie przekonać transportowaną osobę do bezpiecznej jazdy.

- Cieszący się autorytetem szef ochrony powinien umieć przekonać polityka, że takie działania mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa - podkreśla pytany o ocenę sytuacji były funkcjonariusz.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Obserwator 2016-03-18 20:46:09
    Nie ulega wątpliwości, że wypadek (kraksa) BMW wiozącego Pana Prezydenta DUDĘ mogła zakończyć się śmiercią nie tylko Prezydenta oraz innych osób jadących tym autem ale także innych uczestników ruchu drogowego, będących w bezpośredniej bliskości. Moim zdaniem, tylko opaczność sprawiła, że Pan Prezydent jest dzisiaj żywy, cały i zdrowy. Powiedziałbym, że było to cudowne ocalenie Prezydenta. A skoro tak, to może w miejscu tego zdarzenia - wybudujemy przydrożną kapliczkę? Będzie nowe miejsce do spotkań sympatyków Pana Prezydenta i PIS!! Jak Bóg da, to może i miesięcznic.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA