REKLAMA

Zjednoczona Lewica poza sejmem. To Partia Razem zlikwidowała w Polsce komunizm?

  • Autor: Wojciech Kwinta
  • 28 października 2015 20:25
Zjednoczona Lewica poza sejmem. To Partia Razem zlikwidowała w Polsce komunizm? Partia Razem bywa uważana za sprawcę klęski Zjednoczonej Lewicy

W internecie krąży dowcip o równaniu Zandberga: 7,55+3,62=0 (chodzi o procent głosów uzyskanych przez Partię Razem i Zjednoczoną Lewicę). To interpretacja tezy, że Partia Razem odebrała głosy koalicji Zjednoczonej Lewicy i z tego powodu ZL nie weszła do Sejmu. To jednak za daleko posunięta teza: Partię Razem stworzyli lewicowcy, którzy w życiu nie zagłosowaliby na Millera, Palikota i jego kolegów.

Politolog Piotr Trudnowski z Klubu Jagielońskiego posunął się do stwierdzenia, że Partia Razem „dokonała dekomunizacji w wymiarze sejmowym”. Czy na pewno?

– Partia Razem w żaden sposób nie doprowadziła do złego wyniku ZL. Do wyborów szła osobno. Była partią, według sondaży około jednoprocentową, ale wykorzystała debatę, by zaprezentować swój program i zrobiła to skutecznie, lepiej niż Barbara Nowacka ze Zjednoczonej Lewicy. A wyborcy porównali tezy Partii Razem i jej lidera z zaprzeszłymi liderami Zjednoczonej Lewicy i dokonali własnych wyborów. Tu nie ma korelacji. Być może, gdyby nie powstała Partia Razem, część jej elektoratu jednak wybrałaby ZL, ale nie można tego przesądzać – uważa Ryszard Kessler, specjalista marketingu politycznego.

Tym bardziej, że u podstaw najnowszej lewicy w Polsce leży niezgoda na „lewicę salonową”, utożsamianą z SLD i Twoim Ruchem. Natomiast ZL szybko znalazło winnego porażki w postaci właśnie Partii Razem. – To niesprawiedliwe. Razem wykorzystała swoją szansę, niech działacze ZL przeanalizują własne działania – sądzi ekspert.

Kessler - w rozmowie z Parlamentarny.pl - podkreśla, że nowe ugrupowanie dało alternatywę tej części lewicy, która uznała, że Leszek Miller i Janusz Palikot to wyleniali liderzy i im nie odpowiadają. Tym, którzy uznali, że wreszcie mają na kogo głosować. – Na wynik ewidentnie wpłynęła debata, po której media niemal jednogłośnie uznały Adriana Zandberga za zwycięzcę. Nie wierzyłem, że jedna debata może tak znacząco zwiększyć poparcie dla partii politycznej. Okazało się, że jednak można – komentuje Ryszard Kessler.

Sam uważa, że dobry wynik uzyskał Adrian Zandberg, a nie całe ugrupowanie. – Gdyby nie wystąpił w debacie, to wynik PR byłby niższy. Nowa formacja dopiero się tworzy, a budują ją ludzie bez doświadczenia politycznego – dodaje.

Przy braku struktur i finansowania pomogła kampania internetowa, aktywność w dużych miastach, debata i – dzięki niej – zainteresowanie mediów. – Zapewne z pogłębionych badań wyniknie pewien przepływ elektoratu ze Zjednoczonej Lewicy do Partii Razem, ale za wynik ugrupowania Millera i Palikota trudno obciążać nowe ugrupowanie – przekonuje ekspert. Zresztą trudno udowodnić, że akurat zmiana poglądów wyborczych byłaby tak silna, by uniemożliwić ZL przekroczenie progu.

Włodzimierz Cimoszewicz w programie TVN „Czas na decyzję” zarzucił Partii Razem ignorancję w sprawach polityki, relacji gospodarczych i innych problemów. Podkreślił jednocześnie, ze mowa nie o nastolatkach, a o ludziach po trzydziestce z doświadczeniem życiowym. – Być może przez Włodzimierza Cimoszewicza przemawia rozgoryczenie – mówi Ryszard Kessler.

Z kolei Piotr Ikonowicz, zagorzały lewicowiec, określił Partię Razem (jednocześnie życząc jej jak najlepiej) jako ugrupowanie młodych, dość zamożnych ludzi z klasy średniej, nie rozumiejących problemów pracowniczych na niskim szczeblu. – To prawda. Partia Razem jest trochę lewicową hipsterką, grupą młodych jeszcze ludzi z dużych miast, pracujących w korporacjach z niezłymi zarobkami, z dużym temperamentem. Ale może tak wygląda przyszłość lewicy? Może to odpowiedź z lewej strony na takie partie, jak Nowoczesna Ryszarda Petru? – zastanawia się Ryszard Kessler.

Partia Razem nie wejdzie do Sejmu, ale dzięki dobremu wynikowi będzie finansowana z budżetu (prawdopodobnie ok. 2,8 mln zł rocznie – to zależy od ostatecznej liczby wyborców).

– Możliwe, że im to pomoże w rozwinięciu skrzydeł. Ale czasem właśnie pieniądze blokują rozwój. Jeśli część członków dostanie etaty, to grupa może nie być już tak otwarta jak do tej pory. Ale jeśli pieniądze wykorzystają na budowanie struktur, to faktycznie mogą stać się alternatywą dla pustej sceny po lewej stronie. Przed nimi duże wyzwania – twierdzi ekspert.

Zjednoczona Lewica szybko wskazała winnych porażki – właśnie Partię Razem i ich wyborców. Ale czy można winić wyborców za ich własne wybory? – Absolutnie nie! – podsumowuje Ryszard Kessler.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA