REKLAMA

Zagraniczna prasa o sytuacji w Polsce. Rosja: Polska chce podbić stawkę, by mieć o co się targować z UE

  • Autor: PAP/JS
  • 14 stycznia 2016 10:29
Zagraniczna prasa o sytuacji w Polsce. Rosja: Polska chce podbić stawkę, by mieć o co się targować z UE Rosyjski ekspert: ""proces dopiero się zaczyna" (fot. Flickr)

· Rosyjski ekspert: Warszawa "demonstruje nielojalność wobec Berlina i Brukseli".
· Włochy: "La Repubblica" pisze na pierwszej stronie: "Bruksela osądza Polskę".
· Włoski publicysta: "Nie można być w Unii, nie podzielając fundamentalnych wartości solidarności”.

Warszawa "demonstruje nielojalność wobec Berlina i Brukseli", co jest "próbą podbicia stawki, aby było o co się targować" - powiedział cytowany przez "Rossijską Gazietę" ekspert Dmitrij Oficerow-Bielski dodając, że "proces dopiero się zaczyna".

Jego opinię rządowy dziennik zamieszcza wraz z artykułem zatytułowanym "Beata idzie na bój". W podtytule "RG" zauważa: "polska premier Beata Szydło nie ustępuje przed krytyką Brukseli" i opisuje środowe wystąpienia szefowej rządu w Sejmie, podkreślając słowa: "nie liczcie na to, że będziemy prowadzić politykę zagraniczną na kolanach".

"RG" relacjonuje decyzję Komisji Europejskiej o rozpoczęciu wobec Polski pierwszego etapu procedury ochrony praworządności. Pisze, że "jednocześnie wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans postanowił uspokoić Polaków" i cytuje jego słowa: "Nie chcemy oskarżać, polemizować. Nasz cel to rozwiązać problem w racjonalny sposób".

Dodaje następnie: "Europejscy urzędnicy przekonywali dziennikarzy, że chcą kontynuować dialog z Warszawą. Ale czy jest możliwość takiego dialogu - to jest pytanie. O tym, że z nastaniem nowego rządu polityka Polski wobec UE się zmieni, można było wnioskować już w czasie kampanii wyborczej rządzącej partii. A jednym z pierwszych i bardzo symbolicznych kroków nowej premier Beaty Szydło było usunięcie flagi Unii Europejskiej z sali konferencji prasowych szefa polskiego rządu".

Oficerow-Bielski, ekspert ds. międzynarodowych z moskiewskiej Wyższej Szkoły Gospodarki, zauważył w komentarzu, że "model dominacji prawa europejskiego nad narodowym stopniowo zaczyna się rozmywać. Coraz więcej krajów UE nie chce, by prawa europejskie przeważały nad narodowymi".

"Teraz Polska demonstruje nielojalność wobec Berlina i Brukseli. Jest to nie tyle pryncypialne stanowisko, ile próba podbicia stawki zawczasu, żeby było o co się targować. Zarówno dla Wielkiej Brytanii jak i dla Polski ważne jest, by pokazać swe zasadnicze stanowisko - i oni działają swoim sposobem, choć dość prowokacyjnie. Polacy nie są jeszcze w tak trudnym położeniu, kiedy to presja Berlina i Brukseli jest na tyle silna, że trzeba będzie ustąpić. Dlatego, póki co, Polacy będą trzymać się dość mocno. Reakcja polskich polityków w najbliższym czasie będzie tylko mocniejsza i ostrzejsza wobec Niemców. Nie ograniczy się do karykatur i wzywania ambasadora do MSZ" - powiedział ekspert.

Wyraził też opinię, że "wszystkie te procesy w Polsce - przyjęcie poprawek do ustawy o działalności Trybunału Konstytucyjnego oraz o funkcjonowaniu mediów - dopiero się zaczynają. Mają one zadanie pomocnicze, a głównym celem jest albo przeprowadzenie reformy konstytucji (...), albo przyjęcie nowej konstytucji, ponieważ obecnie obowiązująca została przyjęta 20 lat temu i władze polskie uważają, że jest ona moralnie przestarzała".

"Ponieważ proces dopiero się zaczyna, to takiego rodzaju konflikty będą towarzyszyć polskiej polityce co najmniej w ciągu najbliższego roku" - podsumował Oficerow-Bielski

Włochy: UE nie może zlekceważyć kursu obranego przez Polskę

Decyzja KE o rozpoczęciu wobec Polski procedury ochrony praworządności oznacza, że UE nie może zlekceważyć nowego kursu, jaki obrała Polska - odnotowuje w czwartek włoska prasa. Na jej łamach pojawiła się opinia, że to też reakcja na falę populizmu w Europie.

"Corriere della Sera" pisze, że równie szybko jak zmienia się Polska, szybka jest też zazwyczaj powolna reakcja Brukseli. "Nie minęły jeszcze trzy miesiące od wyborczego zwycięstwa narodowych konserwatystów Jarosława Kaczyńskiego, a już nowy rząd w Warszawie kierowany przez Beatę Szydło jest pod specjalną obserwacją" - wskazuje w komentarzu mediolański dziennik.

Gazeta przypomina, że zasady, jakie zastosowała Komisja Europejska wobec Polski, zostały wypracowane w 2014 roku po to, by nie powtórzył się przypadek Węgier, które obrały "alternatywne drogi" dla demokracji pod rządami Viktora Orbana.

Obecnie Polska - największa siła napędowa Europy Środkowo-Wschodniej i "podręcznikowy przykład transformacji" po czasach komunizmu - obrała nowy kurs, którego Unia Europejska nie może lekceważyć - dodaje dziennik. I dalej zauważa, że władze w Warszawie bagatelizują decyzję KE, zaś jej szef Jean-Claude Juncker wierzy w dialog.

"La Repubblica" pisze na pierwszej stronie: "Bruksela osądza Polskę" i analizuje, co oznacza wybrana przez KE procedura także w szerszym wymiarze.

"W Europie wybuchła sprawa Polski. To generalna próba wyrównania rachunków z populistyczną falą, która grozi tym, że ogarnie stolice w Unii" - ocenia publicysta lewicowej gazety Andrea Bonanni. W obszernym komentarzu zwraca uwagę, że środowa decyzja KE jest bezprecedensowa. Zastrzega, że ostatni hipotetyczny etap procedury, czyli pozbawienie Polski prawa głosu w Radzie Europejskiej, jest ekstremalny i praktycznie niemożliwy do zrealizowania.

Ale - jak dodaje - "sam fakt, że europejski rząd zostaje wezwany, by przed Komisją, Parlamentem i Radą wytłumaczyć się ze swej wiarygodności demokratycznej, stanowi niebywały cios dla jego legitymacji politycznej".

Następnie Bonanni zaznacza, że zastosowana procedura daje w fazie dialogu możliwość wywarcia presji, by pośrednio wpłynąć na polityczne decyzje obserwowanego rządu.

"Poza tym kraj, który zasiada na ławie oskarżonych w tak niewygodnym i spektakularnym procesie, nieuchronnie jest karany także w inny sposób, mniej bezpośredni" - ocenia publicysta. Podaje przykład tracącego na wartości złotego i spadków na warszawskiej giełdzie.

Autor wyraża przekonanie, że decyzja KE ma znacznie szerszy zasięg, a jej przesłanie - jego zdaniem - jest następujące: Nie można być w Unii nie podzielając fundamentalnych wartości solidarności, tolerancji, wolności, poszanowania mniejszości i powszechnych praw.

"Komisja Europejska, daleka od wizji biurokratycznego organizmu, jak chcieliby ją widzieć jej oszczercy, wykonała gest wysoce polityczny w sojuszu z Parlamentem Europejskim" - podsumowuje rzymski dziennik.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA