REKLAMA

Wyniki wyborów nie zaskoczyły. Internet wiedział pierwszy

  • Autor: PG
  • 28 października 2015 10:34
Wyniki wyborów nie zaskoczyły. Internet wiedział pierwszy Internauci są jednak ogromną siłą, trudno ją przecenić. Fot. Flickr

Internauci są ogromną siłą, o którą politycy powinni walczyć - twierdzi Anna Gumowska, CEO w Prime Time PR. Podkreśla, że dla tych, którzy śledzili scenę polityczną w mediach społecznościowych, wynik wyborów nie powinien być zaskoczeniem.

PiS swoje zwycięstwo w Internecie budowało już od wielu miesięcy. Jego protoplastą był oczywiście Andrzej Duda. W majowych wyborach prezydenckich wygrał przecież z Bronisławem Komorowskim, znacznie mniej angażującym się w komunikację choćby na Facebooku - wyjaśnia Gumowska.

Najlepszy tweet

Według raportu SoTrender, w ubiegłym miesiącu to właśnie tweet prezydenta był jednym z najlepszych pod względem aktywności użytkowników serwisu. Co prawda zestawienie wygrał Robert Lewandowski, ale trzeba podkreślić, że żadnej politycznej konkurencji nie było w czołówce.

 

Co więcej, dane SoTrendera wskazują także, że we wrześniu cały profil Andrzeja Dudy był jednym z najbardziej angażujących na Twitterze. W pierwszej 15-stce znalazło się także Prawo i Sprawiedliwość. W tym przypadku, również na liście zwycięzców nie było innego partyjnego profilu.  

Wszyscy do sieci

Aktywność polityków w SM uwidoczniła się najbardziej podczas ostatnich dni kampanii i tuż po wyborach do parlamentu.

Tak wygląda profil na Twitterze liderki zwycięskiej partii.

A tak prezentuje się profil liderki przegranej partii.

Ewa Kopacz słabo poradziła sobie  w innych nowych mediach. Drukowane plakaty i  hasło „Silna gospodarka, wyższe płace” nie wystarczyły, aby zgromadzić elektorat także na Facebooku. Obecna premier ma jedynie 28 tys. fanów, czyli o ok. 50 tys. mniej niż  jej ex-konkurentka. 

Różnicę łatwo dostrzec także porównując posty obu pań zamieszczone w niedzielę wieczorem na parę minut po ogłoszeniu pierwszych sondażowych wyników wyborów.

 

 Politycy ignorują internautów?

Poza Facebookiem i Twitterem przykładów pokazujących przewagę PiS-u w Internecie można wymienić oczywiście o wiele więcej. Nie chodzi jednak o to, aby wytykać błędy politykom, ale zwrócić uwagę na niebywałą ignorancję w stosunku do internautów.

Wynik PO mógłby być o wiele wyższy, gdyby sztab wyborczy w porę wziął sobie do serca porady ekspertów. Już w lipcu, specjaliści od marketingu politycznego: dr Sergiusz Trzeciak i Michał Lange zwracali uwagę na błędy PO w komunikacji w sieci. Podkreślali m.in. że wyglądająca na profesjonalną strona internetowa Platformy nie spełniała podstawowych potrzeb wyborców.

Brakowało na niej  informacji o listach, kandydatach, a po kliknięciu w logo Facebooka, można się było przenieść na profil Rafała Grupińskiego, przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PO. Wskazywali także na nieciekawe treści zamieszczane z hashtagiem #POwmediach. Najsłabiej wypadł jednak Instagram, na którym nie było choćby zdjęć z wyborcami. 

Zawiodła nie tylko PO

Pocieszającym dla PO może być jednak fakt, że inne partie również nie wykazywały zbyt wysokiego zaangażowania w działalność w Internecie - ocenia Anna Gumowska.

Dodaje, że PSL jako były koalicjant partii rządzącej zgromadziło jedynie 11 tys. fanów na Facebooku. Z kolei Zjednoczona Lewica łącząca 5 partii politycznych ma tylko ok. 1,5 tys. fanów. 

Nieco większą uwagę do komunikacji w sieci przywiązała .Nowoczesna. Jak na ugrupowanie zarejestrowane 6 miesięcy temu trzeba przyznać, że udało im się zdobyć spore poparcie, co ma swój wyraz także w liczbie fanów na Facebooku - ok. 66 tys.

Niezależnie od tego, czy ten wpis czytają zwolennicy czy przeciwnicy zwycięskiej partii, jedno trzeba PiSowi przyznać - jako jedyni próbowali wykorzystać potęgę Internetu. A że konkurencja była pod tym względem bardzo słaba, zapewnili sobie dodatkowe głosy.

Puenta powinna trafić jednak nie tylko do PO czy też innych przegranych partii, ale wszystkich aktorów na scenie politycznej - wyjaśnia Anna Gumowska.

Jak w USA

Jeżeli Polakom spodobały się debaty wyborcze w amerykańskim stylu, trzeba także nauczyć się korzystać z możliwości, jakie w tym względzie dają nowe media. Przypomnijmy, że głównie dzięki datkom zbieranym przez Internet oraz spotom na Youtube z poparciem celebrytów w 2008 r. Barack Obama uzyskał przewagę nad Hilary Clinton  dodaje CEO Prime Time PR.

A o tym, że Internauci są ogromną siłą można się przekonać także przeglądając memy. Gdyby politycy reagowali na głosy użytkowników mediów społecznościowych tak szybko, jak powstają popularne grafiki, polska scena polityczna mogłaby wyglądać dziś zupełnie inaczej.

 

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA