REKLAMA

Wybory parlamentarne 2015 to przetarg na rząd

  • Autor: parlamentarny.pl (Adam Sofuł)
  • 03 sierpnia 2015 08:44
Wybory parlamentarne 2015 to przetarg na rząd Ewa Kopacz podczas wizyty w Katowicach. Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

To będą dziwne wybory - nie dlatego, że najważniejsze, że w przełomowym momencie - do tego wbrew pozorom mieliśmy okazję się przyzwyczaić. Przede wszystkim jednak dawno wyborcy nie mieli do czynienia z sytuacją, kiedy nie wiedzą czego mają oczekiwać, po tych, którym powierzą władze na najbliższe cztery lata.

Analitycy wieszczą przełom czy wręcz rewolucję na scenie politycznej. Zapewne niebezpodstawnie, ale pamiętajmy, że z takimi rewolucjami mieliśmy do czynienia już przy okazji większości polskich wyborów - od klęski Mazowieckiego w wyborach prezydenckich, poprzez przypadkowe po części rozwiązanie parlamentu za czasów rządów Hanny Suchockiej i zmianę ekipy rządzącej na SLD. Hegemoni sceny politycznej topnieli w oczach jak SLD w 2005 roku (a jeszcze kilkanaście lat temu poważni analitycy - i wówczas się nie mylili - mówili o sztywnym elektoracie tej partii na poziomie 25-30 proc.) , bądź jak AWS i UW prosto od władzy spływali poniżej progu wyborczego.

Partie pojawiały się i znikały - by wspomnieć tylko z najnowszej historii LPR i Samoobronę, ale i wcześniej nie brakuje przykładów - czy ktoś np. pamięta jeszcze taką partię jak Konfederacja Polski Niepodległej albo Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe. Zmiany są wpisane w demokrację i nie ma ich co demonizować.

To, co jest rzeczywistą rewolucyjną zmianą w obecnej kampanii wyborczej jest to w wielu wypadków do napisania programu zobowiązani zostali sami wyborcy. Politycy mają tylko kandydować. To wygląda trochę tak, jakby naród ogłosił przetarg na sprawowanie rządów i teraz oferenci czekają ogryzając paznokcie na dostarczenie specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Nowoczesna.Pl na swoim pierwszym zebraniu zebrała postulaty od uczestników (tysiące karteczek), a następnie poszerzyła ten pomysł o internetową ankietą i obecnie 20 zespołów programowych przekuło zebrane w ten sposób postulaty programowe zapisy.

Jeszcze dalej idzie Paweł Kukiz, który ewidentnie się od tworzenia programu odżegnuje. Mało tego - o ile trafnie są odczytywane jego nie zawsze spójne wypowiedzi - wynika z nich, że program, owszem będzie, ale po wyborach. I to nie tych, ale następnych. Priorytetem dla Kukiza są bowiem wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych, dopiero wybrani w nich politycy będą mieli - zdaniem Kukiza - moralne prawo mówienia o jakichkolwiek programach.

Tak naprawdę nie wiadomo również czego oczekiwać po rządzącej od ośmiu lat Platformie Obywatelskiej - ostatnie wybory prezydenckie pokazały, że strategia ciepłej wody w kranie nie sprawdza się już w zderzeniu rosnącymi aspiracjami elektoratu. Na razie wygląda jednak na to, że rząd premier Ewy Kopacz pomysłu na wyborczy sukces (a może tylko przetrwanie) upatruje w działaniach, aby ta woda była jeszcze cieplejsza. Rządy PO-PSL przez osiem lat unikały radykalnych reform ze strachu przed utratą poparcia trudno zatem oczekiwać by zdecydowały się na nowe otwarcie w sytuacji, gdy to poparcie rzeczywiście zaczęło pikować .

Na razie premier Ewa Kopacz organizuje wyjazdowe posiedzenia rządu i „wsłuchuje się w głos Polaków.” Na podstawie tego, co od Polaków usłyszy powstanie program wyborczy PO, który ma zostać zaprezentowany we wrześniu. Mniej więcej do tego czasu ze swoimi założeniami programowymi wstrzymuje się również PSL. Niedookreślona programowo jest również wciąż lewica.

Najbardziej wyrazisty programowo jest PiS, ale to co proponuje ta partia, wynika z tego - jak twierdzą jej politycy – z tego, że oni już się w głos Polaków wsłuchali. I trudno z tym polemizować - można się z programem PiS zgadzać lub nie, ale nie można odmówić politykom tej formacji aktywności w terenie (inna sprawa, ze nie wydaje się by podczas tych lokalnych spotkań gospodarka była tematem dominującym).

Tu mniej więcej wiemy czego możemy oczekiwać - poza obniżeniem wieku emerytalnego i podniesienia kwoty wolnej od podatku (jak sobie poradzi z tymi zapowiedziami przyszły minister finansów, na razie brak danych) - PiS rządził już osiem lat temu i od tego czasu filozofia tego ugrupowania się nie zmieniła. Możemy więc zapomnieć o prywatyzacji (chociaż do tego przyzwyczaił nas już poprzedni minister skarbu z PO), na pewno pozostała silna wiara w moc państwa i jego struktur.

Czy Polacy powinni się cieszyć, że sami zdecydują z jakim programem ich wybrańcy staną w szranki wyborcze. Niekoniecznie. Po pierwsze dlatego, że między programem a realizacją daleka droga, o czym mogły się przekonać elektoraty wyborcze wszystkich chyba formacji (czy ktoś np. jeszcze pamięta 10 wyborczych zobowiązań PO?). Po drugie: programy pisane przez wyborców nie muszą być idealne - wyborcy nie mają obowiązku znać wszystkich uwarunkowań rzeczywistości, nie muszą być specjalistami od finansów publicznych czy polityki zagranicznej. Od tego powinni być specjalistami opłacani z publicznych pieniędzy (dotacje dla partii) politycy. Po trzecie wreszcie, można by uznać tę tendencje za pozytywną, gdyby nie była ona tylko tendencją wyborczą. Gdy polityk na trzy miesiące przed wyborami pyta: czego Ci wyborco potrzeba, można podejrzewać że nie chodzi li tylko o zaspokojenie tych potrzeb. Nasuwa się domniemanie, że wspomniane wyżej pytanie można przetłumaczyć na realny język: Co Ci wyborco mamy obiecać, żebyś na mnie zagłosował?

Można przyjąć optymistyczną (a może tylko naiwną) wersję, że owo wsłuchiwanie się w głos wyborcy to zwiastun zmian na polskiej scenie politycznej. Że po okresie silnych przywódców (którzy obecnie odsunęli się w cień) i bezwzględnej dyscypliny partyjnej nadchodzi czas - nazwijmy to - większej interaktywności w polityce. Skoro wybory w coraz większym stopniu rozstrzygają się w Internecie i portalach społecznościowych, to może politycy doszli do wniosku, że pora wyciągnąć z tej sytuacji wnioski. Byłby to ożywczy powiew w polskiej polityce. Byłby, gdyby politycy dziś proponowali: stwórzmy razem program i razem go zrealizujmy. Na razie mówią jednak: stwórzcie nam program, a my go dla was (może) zrealizujemy. A to ogromna różnica.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Szwagier pana P 2015-08-03 14:27:36
    E no proszę, bez żartów. Czego oczekiwać? Lawiny obietnic, które nigdy nie zostaną wdrożone, lawiny pomówień i kilku nieprzyjemnych rzeczy. Dzień jak co dzień:)



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA