REKLAMA

Wszystkie kluby za zmianami korzystnymi dla zwalnianych pracowników

  • Autor: PAP
  • 09 czerwca 2016 20:44
Wszystkie kluby za zmianami korzystnymi dla zwalnianych pracowników Zwalnianym pracownikom ma być teraz łatwiej walczyć przed sądem. (Fot. : pixabay.com).

• Propozycja wydłużenia czasu, jaki miałby zwalniany pracownik na wniesienie sprawy do sądu została skierowana do dalszych prac w komisji.
•Składający projekt posłowie Nowoczesnej zaproponowali, aby było to 30 dni. Obecnie jest tylko 7.
• Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej skłania się bardziej do 14-dniowego terminu.

Trzydzieści, a nie siedem dni, miałby zwalniany pracownik na zgłoszenie do sądu pracy swojej sprawy - zakłada projekt przygotowany przez Nowoczesną. Kluby parlamentarne opowiedziały się w czwartek (9.06) za dalszymi pracami nad projektem.

Trzydziestodniowy termin dotyczyłby odwołania do sądu pracy po otrzymaniu wypowiedzenia umowy o pracę, żądania przywrócenia do pracy lub odszkodowania od doręczenia rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia lub od dnia wygaśnięcia umowy o pracę.

Posłowie chcą też 30 dni, od doręczenia zawiadomienia o odmowie przyjęcia do pracy, na wniesienie do sądu żądania nawiązania umowy o pracę. Obecnie ten termin to 14 dni.

W uzasadnieniu posłowie Nowoczesnej podkreślają, że ich propozycja wydłuża i ujednolica terminy na odwołanie do sądu. Przypomnieli, że siedmiodniowy termin został wprowadzony do polskiego prawa w 1985 r. w ustawie o rozpoznawaniu przez sądy spraw z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych w zupełnie innych warunkach społeczno-gospodarczych i prawnych, a sądy wówczas rozstrzygały takie spory bardzo „często przed upływem okresu wypowiedzenia umowy o pracę”.

- W dzisiejszych realiach, kiedy to sprawy dotyczące wypowiadania umów o pracę trwają czasami kilka lat, zaś pierwsze terminy rozpraw wyznaczane są nierzadko po upływie 6 miesięcy od dnia wypowiedzenia umowy o pracę, brak jest jakiegokolwiek uzasadnienia dla utrzymywania bardzo krótkiego, siedmiodniowego terminu na odwołanie od wypowiedzenia – zapisali w uzasadnieniu.

W ocenie wnioskodawców obecny krótki termin w sposób całkowicie nieuzasadniony krzywdzi pracownika.

- Pracownik w tym terminie musi zgromadzić wszystkie dowody, przemyśleć argumentację i sporządzić odwołanie od wypowiedzenia umowy o pracę – przypomnieli.

Argumentowali też, że często pracownicy są zaskakiwani składanymi im wypowiedzeniami, co stanowi dla nich wstrząs, uniemożliwiający sprawne przygotowanie się do procesu sądowego i podjęcie działań, by taki pozew złożyć.

Przepis przejściowy zakłada, że do wypowiedzeń wręczonych przed wejściem zmian w życie, stosowane byłyby dotychczasowe zasady – siedmiodniowy termin na odwołanie. Autorzy chcą, by zmiana weszła w życie miesiąc od ogłoszenia.

Barbara Bartuś w imieniu klubu PiS opowiedziała się za skierowaniem projektu do komisji, choć zwracała uwagę, że to nie wszystkie zawarte w Kodeksie pracy terminy dotyczące umów o pracę. Przekonywała jednak, że nowe rozwiązanie wydaje się być korzystnym dla pracowników i w komisji powinno się dalej pracować nad zapisami.

Również reprezentanci pozostałych klubów opowiedzieli się za dalszymi pracami. Izabela Katarzyna Mrzygłocka (PO) wniosła w imieniu klubu o skierowanie go do komisji nadzwyczajnej do zmian w kodyfikacjach.

- Wydłużenie korzystnie wpłynie na prawa pracowników. Jeśli będą potrzebne dodatkowe zapisy lub zmiany, wprowadzimy je w komisji i podkomisji stałej ds. prawa pracy - mówiła.

Jarosław Porwich (Kukiz'15) mówił, że zbyt krótki termin sankcjonował decyzję pracodawcy i uniemożliwiał pracownikowi dochodzenie roszczeń, jeśli nie zdążył złożyć pozwu. Opowiadał się za wydłużeniem tego terminu i pozytywnie w imieniu klubu opiniował projekt.

Mirosław Suchoń (Nowoczesna) popierał projekt swojego klubu, zaznaczył, że obowiązki pracownika - słabszej strony przy konflikcie z pracodawcą przy składaniu pozwu są bardzo szerokie i siedmiodniowy termin jest niewystarczający. Apelował o poparcie dla projektu.

Krystian Jarubas (PSL) również był za skierowaniem, projektu do komisji.

- Przyszło nam niestety żyć w trudnych czasach, czasach tzw. dobrej zmiany. Dobra zmiana w wielu instytucjach, urzędach, czy mediach publicznych opiera się na zasadzie masowych zwolnień ludzi, którzy pracowali - zdaniem nowych władz - albo za długo, bo kilkanaście lat, lub nawet kilkadziesiąt, albo wprost nie mają partyjnej legitymacji PiS, więc muszą stracić pracę - mówił uzasadniając poparcie dla proponowanych rozwiązań.

Wiceminister rodziny i pracy Stanisław Szwed powiedział, że choć nie ma jeszcze stanowiska rządu w sprawie projektu, to jest ono co do zasady pozytywne. Ocenił, że zdaniem resortu termin mógłby być nie 30- a 14-dniowy, ale też opowiedział się za dalszymi pracami nad projektem.
Projekt trafi do komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA