REKLAMA

Wraca sprawa sędziego Łączewskiego. Sąd Okręgowy w Warszawie reaguje na wniosek Zbigniewa Ziobry

  • Autor: PAP/JS
  • 17 lutego 2016 17:46
Wraca sprawa sędziego  Łączewskiego. Sąd Okręgowy w Warszawie reaguje na wniosek Zbigniewa Ziobry O wyjaśnienie sprawy do prezesa SO wystąpił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (fot.D. Nicholas/flickr.com/CC BY 2.0)

· Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie wystąpił do sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego o zbadanie doniesień ws. sędziego Wojciecha Łączewskiego.
· Sędzia miał w internecie uzgadniać taktykę przeciw rządowi PiS z osobą podszywającą się pod Tomasza Lisa.
· O wyjaśnienie sprawy do prezesa SO wystąpił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

"Prezes SO nie dysponuje odpowiednimi instrumentami pozwalającymi na weryfikację sprzecznych informacji podawanych przez media oraz przez sędziego Wojciecha Łączewskiego, zaś sprawa zarówno w interesie samego sędziego, jak i wymiaru sprawiedliwości winna zostać gruntownie wyjaśniona" - poinformowała sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak, rzeczniczka SO ds. karnych.

W rozmowie z PAP podkreśliła, że to rzecznik dyscyplinarny sądów powszechnych zdecyduje, czy wszcząć postępowanie dyscyplinarne, czy odmówić tego. Zaznaczyła, że prezes SO nie może nikogo przesłuchiwać ani np. badać laptopa sędziego. Dodała, że prezes SO odebrał stanowisko sędziego, który przeczy prawdziwości zarzutów mediów.

Kilka dni temu minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wystąpił do prezesa SO o wyjaśnienie sprawy. Poprosił też o rozważenie przez prezesa SO "potrzeby podjęcia z urzędu działań służbowych, o których mowa w art. 114 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych" - gdyby były ku temu podstawy.

Artykuł ten reguluje sędziowskie postępowania dyscyplinarne. Stanowi m.in., że sędziowski rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności dyscyplinarne na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego oraz kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, KRS, a także z własnej inicjatywy. Rzecznik dyscyplinarny najpierw prowadzi postępowanie wyjaśniające. Zgodnie z procedurą po jego zakończeniu rzecznik albo rozpoczyna postępowanie dyscyplinarne, albo odmawia jego wszczęcia. Jeśli sąd dyscyplinarny uzna, że sędzia popełnił przewinienie dyscyplinarne, może mu wymierzyć kary upomnienia, nagany, przeniesienia na inne stanowisko lub usunięcia z zawodu.

Czytaj też: Zbigniew Ziobro o sprawie sędziego Wojciecha Łączewskiego: Musimy tę sprawę rzetelnie zbadać

- Wystąpienie KRS o "dyscyplinarkę" byłoby przedwczesne w kontekście pośrednich dowodów, że sędzia Łączewski nie mógł "tweetować" we wskazanym w publikacjach czasie, bo przebywał wtedy na rozprawie - mówił w poniedziałek, 15 lutego, PAP rzecznik KRS Waldemar Żurek. Poinformował zaś, że prezydium KRS powołało trzyosobowy zespół do zbadania sprawy.

Z kolei Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła już z zawiadomienia Łączewskiego śledztwo ws. podszywania się na portalu społecznościowym pod sędziego. Kodeks karny przewiduje do 3 lat więzienia dla tego, kto "podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej".

Media podawały, że Łączewski (m.in. szefował składowi, który skazał b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego na 3 lata więzienia) miał oferować w internecie pomoc osobie podszywającą się pod znanego dziennikarza Lisa w działaniach przeciw rządowi. Jedna z gazet opublikowała rozmowy, jakie sędzia miał prowadzić w sieci pod nazwiskiem "Marek Matusiak" z internautą, który podszył się pod Lisa. Sędzia miał się także zjawić na spotkaniu z tym internautą.

W czasie jednej z opisanych przez gazetę rozmów - która miała być prowadzona 18 stycznia 2016 r. o godz. 12.32 - sędzia Łączewski przewodniczył rozprawie, która trwała od godz. 12.00 do godz. 14.05 - podawała sędzia Leszczyńska-Furtak. "Powyższe ustalenie zdaje się wykluczać możliwość prowadzenia w tym czasie prywatnej korespondencji elektronicznej z profilu +Marka Matusiaka+, a tym samym poddaje w wątpliwość prawdziwość całości medialnych doniesień" - dodała.

Według Leszczyńskiej-Furtak powodem złożenia zawiadomienia przez sędziego był "fakt uaktywnienia się na profilu Twitter dziennikarza jednej z gazet, a następnie otrzymania zdjęcia własnej osoby, wykonanego prawdopodobnie przy wykorzystaniu kamery prywatnego laptopa sędziego oraz screenu z rozmowy korespondencyjnej z osobą o imieniu Tomasz, której odbycie sędzia Łączewski stanowczo neguje".

Kamiński został w marcu 2015 r. nieprawomocnie skazany przez SR na 3 lata więzienia i 10-letni zakaz zajmowania stanowisk, m.in. za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA przy "aferze gruntowej". Razem z nim skazani na niższe kary zostali b. funkcjonariusze CBA - Maciej Wąsik, Grzegorz Postek i Krzysztof Brendel. Wszyscy wnieśli apelację od wyroku wydanego przez troje sędziów (przewodniczył sędzia Łączewski, orzekali z nim Małgorzata Drewin i Łukasz Mrozek). 17 listopada 2015 r. wszystkich ułaskawił prezydent Andrzej Duda - o co się zwrócili. Ułaskawienie polegało na umorzeniu postępowania. W grudniu 2015 r. SR przekazał sądowi okręgowemu apelacje - zarówno na korzyść oskarżonych, jak i na niekorzyść. SO prowadzi obecnie analizy, jakie podjąć dalsze decyzje

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA