REKLAMA

Wojna w Syrii: Komentarz o fiasku rozmów Rosja-Turcja-Iran w Kazachstanie

  • Autor: GP/Maciej Michał Münnich
  • 31 stycznia 2017 14:45
Wojna w Syrii: Komentarz o fiasku rozmów Rosja-Turcja-Iran w Kazachstanie Sytuacja w Syrii jest tragiczna. Wiele osób musiało z powodu konfliktu opuścić domy, wiele niedobrego dla kraju zrobiły też interwencje USA i Rosji w działania wojenne. (fot.:pixabay.com/domena publiczna)

• Próby znalezienia porozumienia, które zatrzymałoby rozlew krwi w Syrii, podjęły się Rosję, Turcję oraz Iran.
• Styczniowe spotkanie z stolicy Kazachstanu nie przyniosło bowiem rozstrzygnięć. Antagonizmy walczących stron nie pozwalają nawet zasiąść razem do rozmowy.
• - (Obecna) sytuacja dobitnie pokazuje, że obecnie nie ma większych szans na zakończenie walk w Syrii - mówi w komentarzu prof. Maciej Michał Münnich, współpracownik Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, ekspert ds. Bliskiego Wschodu.
• Kluczowym elementem teatru wojennego w Syrii od miesięcy jest drugie co do wielkości miasto kraju Aleppo.Aleppo

W ubiegłym tygodniu (23 - 24 stycznia) w stolicy Kazachstanu miały miejsce rozmowy poświęcone konfliktowi syryjskiemu, zorganizowane przez Rosję, Turcję oraz Iran, czyli strony konfliktu.

- Wobec fiaska dotychczasowych negocjacji organizowanych przez ONZ w Genewie część obserwatorów wyrażała nadzieję na przełom dzięki innemu formatowi astańskiej konferencji. Dodatkowo 27 stycznia w Moskwie odbyły się rozmowy z organizacjami opozycyjnymi wobec reżimu Assada. Niestety pozytywny efekt tych rozmów jest wątpliwy ze względu na brak niektórych ważnych „aktorów” konfliktu. Z pewnością jednak podkreślają one kluczową rolę Rosji w regionie - uważa prof. Maciej Michał Münnich, współpracownik Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

Czytaj też: Wiemy ilu obcokrajowców starało się o status uchodźcy w 2016 roku w UE

Co prawda do rozmów zaproszono specjalnego wysłannika ONZ do Syrii Staffana de Misturę, jednak jasnym było, że jest to jedynie niewiele znaczący gest. W stolicy Kazachstanu zabrakło także przedstawicieli Zachodu, z USA na czele - choć ambasador USA został zaproszony na salę obrad, ale jedynie jako obserwator bez prawa głosu.

Kogo brakowało?

Ponadto w Astanie nie było przedstawicieli Arabii Saudyjskiej, lub szerzej Rady Współpracy Zatoki Perskiej, czy w ogóle świata arabskiego.

- To wskazuje, że dla „wielkiej trójki” organizatorów astańskiego spotkania kraje arabskie są raczej przedmiotem rozgrywki politycznej aniżeli jej podmiotem – twierdzi ekspert.

Bliski Wschód to szeroko pojęty region obejmujący zwłaszcza przestrzeń Azji między basenem Morza Śródziemnego i Zatoką Perską. źródło: pixabay.com/domena publiczna

 
Nieobecna była też znaczna część ugrupowań antyreżimowych. Organizatorzy spotkania z góry wykluczyli bowiem spośród uczestników te organizacje, które uznawane są przez nich za terrorystyczne. Zaliczono do nich nie tylko Państwo Islamskie, ale także Front Podboju Lewantu (Dżabhat Fatah al-Szam), który obecnie toczy walki z innymi organizacjami rebelianckimi w opanowanej przez antyreżimowe siły prowincji Idlib. Warto dodać, że Turcy wymogli brak zaproszenia dla sił kurdyjskich z Syrii (YPG). Na rozmowach nie pojawili się także przedstawiciele islamistycznego, choć nie tak skrajnego, ugrupowania Ahrar asz-Szam, którzy nie zdecydowali się skorzystać z zaproszenia.

W rezultacie w Astanie zabrakło czterech najsilniejszych, poza siłami rządowymi, ugrupowań zbrojnych walczących w Syrii. - Taka sytuacja z góry przesądzała, że efektem rozmów nie może być realny pokój – podkreśla prof. Maciej Michał Münnich.

Syryjski dyktator sam nie przyjechał, byli jego przedstawiciele

W konferencji udział wzięła delegacja prezydenta Baszara al-Asada, kierowana przez Baszara al-Dżaafariego, oraz ugrupowania antyreżimowe, wśród których najsilniejszą pozycją dysponowała Armia Islamu (Dżajsz al-Islam). Warto podkreślić, że jej przedstawiciel Mohammad al-Allusz kierował rozmowami ze strony rebeliantów. Pozostałe ugrupowania reprezentowane w Astanie to poszczególne frakcje Wolnej Armii Syrii, przede wszystkim z prowincji Idlib oraz z południa kraju. Trzeba jednak pamiętać, że WAS nie tworzy jednolitej struktury i w praktyce każdy z oddziałów reprezentuje wyłącznie siebie.

Nawet pomimo tak istotnego ograniczenia liczby uczestników spotkania rozmowy rozpoczęły się od długiego sporu, kto ma zabrać głos jako pierwszy. Warto podkreślić, że uczestnikom nie udało się zasiąść do wspólnego stołu.

- Ta sytuacja dobitnie pokazuje, że obecnie nie ma większych szans na zakończenie walk w Syrii w oparciu o wewnętrzne porozumienie – zaznacza współpracownik Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Czytaj też: Polska pomaga w Syrii

Dlatego o wiele ważniejsze były rozmowy toczone przez Rosję, Iran i Turcję. Państwa te jeszcze przed oficjalnym zakończeniem obrad ogłosiły uzgodnione oświadczenie, które zawiera jednak bardzo niewiele konkretów, mogących istotnie zmienić sytuację w Syrii. 

- Jedynym konkretnym ustaleniem jest powołanie do życia „trójstronnego mechanizmu w celu obserwacji i zapewnienia pełnego wprowadzenia rozejmu”, choć wciąż nie wiadomo, jak taki mechanizm miałby wyglądać. Można się zatem spodziewać, że walki w Syrii będą trwały nadal i to nie tylko na froncie ze skrajnymi islamistami, ale także z innymi ugrupowaniami rebelianckimi – uważa ekspert.

Podczas rozmów Rosja przedstawiła najważniejsze założenia nowej konstytucji Syrii, które mają uwzględniać postulaty zarówno strony rządowej, jak i opozycyjnej, a także „interesy państw regionu”. Ponieważ w Astanie rozmawiano z przedstawicielami ugrupowań zbrojnych, dążąc do przedłużenia rozejmu, więc propozycje polityczne zeszły na plan dalszy. Były one omawiane na kolejnym spotkaniu w Moskwie 27 stycznia, gdzie Rosja zaprosiła niewielką grupę „koncesjonowanej opozycji” oraz przedstawicieli Kurdów. Wspierany przez Arabię Saudyjską Wysoki Komitet Negocjacyjny oraz popierana przez Turcję Narodowa Koalicja Syryjskich Sił Rewolucyjnych i Opozycyjnych odmówiły udziału w spotkaniu.

- Prezydent Asad dzięki zewnętrznemu wsparciu będzie starał się pogłębić swoją militarną przewagę uzyskaną po zajęciu całego Aleppo. Będzie także występował jako ten, który nieustannie prowadzi rozmowy z opozycją i szuka pokojowego rozwiązania. Turcja z kolei będzie starała się ochronić część rebeliantów, szczególnie Turkmenów, jednak nie za wszelką cenę. Najważniejsze dla niej będzie osłabienie Kurdów syryjskich, nawet jeśli w zamian za to będzie musiała przełknąć pozostanie Asada u władzy. Propozycje autonomii kurdyjskiej w Syrii będą dla Turcji trudne do zaakceptowania. Dla Iranu zeszłotygodniowe rozmowy oznaczają utrwalenie swoich wpływów w Damaszku i wzmocnienie pozycji na arenie międzynarodowej, głownie kosztem Saudów. Z kolei Rosja jawi się jako realny lider światowy, atrakcyjny dla świata arabskiego. Narzędziem do osiągnięcia takiego celu jest dalszy udział rosyjskich sił zbrojnych w konflikcie syryjskim oraz organizacja rozmów podobnych do tych z Astany i Moskwy, nawet jeśli nie przynoszą one rozwiązania konfliktu. Ponadto Rosja, dzięki promowaniu autonomii kurdyjskiej w Syrii, wyrasta na głównego orędownika sprawy Kurdów, zastępując w tej roli USA - podsumowuje prof. Maciej Michał Münnich.

prof. Maciej Michał Münnich jest ekspertem Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Więcej informacji można pobrać ze strony Klubu tutaj.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA