REKLAMA

Wdowa po jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej przeciw ekshumacji

  • Autor: PAP/MIW
  • 31 października 2016 17:38
Wdowa po jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej przeciw ekshumacji Prokuratura Krajowa napisała, że nie zaskakuje nikogo decyzją o konieczności zbadania przez najlepszych biegłych. (fot. pk.gov.pl)

• Jestem pewna, że prawidłowo zidentyfikowano ciało mojego męża, oczekuję, że nie będzie ono poddane ekshumacji i powtórnej sekcji - oświadczyła w poniedziałek (31.10) Ewa Solska, wdowa po Leszku Solskim ze Stowarzyszenia Rodzina Katyńska, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

Solska odniosła się do stanowiska Prokuratury Krajowej, która podała w sobotę, że ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej naprawią poważne błędy i zaniechania, które popełniono sześć lat temu, bezpośrednio po katastrofie z 10 kwietnia 2010 r.

- Jestem pewna, iż prawidłowo zidentyfikowano ciało mojego męża Leszka Solskiego - napisała Solska. Zaznaczyła, że osobiście uczestniczyła w identyfikacji, rozpoznała charakterystyczne dla męża znaki szczególne i nie miała problemu ze zidentyfikowaniem ciała.

- Jestem przekonana, że bardzo starannie wykonano sekcję Jego zwłok, co potwierdzają opisane w protokole szczegóły medyczne. Nigdy nie zgłaszałam do prokuratury jakichkolwiek zastrzeżeń co do identyfikacji zwłok mojego męża - napisała Solska. Dodała, że uczestniczyła w pożegnaniu ciała męża aż do złożenia go w trumnie oznaczonej imieniem i nazwiskiem i wyniesienia jej do transportu na lotnisko.

- Poinformowałam o tych wszystkich okolicznościach Prokuraturę Krajową. Oczekuję, że moje stanowisko zostanie wszechstronnie i wnikliwie przeanalizowanie, a w konsekwencji ciało męża nie będzie poddane ekshumacji i powtórnej sekcji - podkreśliła Solska.

W wydanym w sobotę (29.10) oświadczeniu Prokuratura Krajowa napisała, że nie zaskakuje nikogo decyzją o konieczności zbadania przez najlepszych biegłych, także z zagranicy, wszystkich ciał ofiar katastrofy.

- Z należytym szacunkiem dla zmarłych i ich bliskich, prowadzący śledztwo prokuratorzy jeszcze w czerwcu poinformowali o swoich planach rodziny ofiar, a także dziennikarzy - wskazała.

- Ta decyzja - rzeczowo uargumentowana na spotkaniu z rodzinami - nie wywołała wówczas większych kontrowersji - podkreślono. Dodano, że prokuratura działa na podstawie Kodeksu postępowania karnego, a jego "precyzyjne uregulowania nie dopuszczają możliwości odstąpienia od czynności oględzin i otwarcia zwłok".

- Przepisy w tym zakresie są jednoznaczne i nie budzą wątpliwości. Stanowisko prokuratury znajduje również potwierdzenie w orzecznictwie i doktrynie - głosi komunikat.

Podano w nim, że zespół prokuratorów obecnie prowadzących postępowanie "naprawia poważne błędy i zaniechania, które zostały popełnione sześć lat temu". Dodano, że "z niezrozumiałych powodów przyjęto na wiarę wyniki dokonywanych w Moskwie sekcji, których w rzeczywistości nie było".

Według nieoficjalnych informacji medialnych, 14 listopada na Wawelu ma nastąpić ekshumacja Lecha i Marii Kaczyńskich. W sumie ma dojść do 83 ekshumacji. Rodziny 17 ofiar nie godzą się na ekshumację swych bliskich. Część zapowiada złożenie do sądu zażaleń na decyzję prokuratury oraz wniosków o zaniechanie tych działań.

Leszek Solski zginął w wieku 75 lat. W Katyniu stracił ojca i stryja. Po upadku Powstania Warszawskiego wraz z matką trafił do obozu pracy w Lerthe koło Hanoweru. Po wojnie był inicjatorem przedsięwzięć mających na celu upamiętnienie ofiar Katynia. W 1990 r. zorganizował np. w Gdańsku wystawę "Fotograficzne archiwum pamiątek po zamordowanych z Gdańskiej Rodziny Katyńskiej". Rok przed katastrofą smoleńską, w 49. rocznicę zbrodni katyńskiej służył do mszy św. odprawianej w Lesie Katyńskim w intencji ofiar. 

Skomentuj (1 komentarzy)

  • Jadwiga 2016-10-31 21:46:44
    Z tego co wiem o przebiegu procesu identyfikowania poszczególnych ciał, to rodziny osobiście brały udział w rozpoznawaniu swoich bliskich. Niektóre ofiary były tak zmasakrowane, że konieczne było odczytywanie DNA i strona rosyjska zwracała się z prośbą do bliskich o próbki materiału genetycznego. O tym wszystkim czytalam w książce Teresy Torańskiej pt"Smoleńsk" - to jest zbiór wywiadów/rozmów z ludźmi bezpośrednio dotkniętych tym tragicznym wypadkiem lotniczym. Wydawnictwo WIEKA LITERA, Warszawa 2013 rok. Wszystkie rozmowy zamieszczone w książce "Smoleńsk" były autoryzowane. Jeśli chodzi o Annę Walentynowicz - jej identyfikacji podjął się wnuk ale później w TV mówił, że teraz to nie jest pewien czy to faktycznie była jego babcia, bo babcia miała charakterystyczną narośl (gdzieś na twarzy, nie pamiętam szczegółów o których mówił ten wnuczek) a na tych zwłokach to tej narośli nie zauważył, żeby była. No i zrobili ekshumację i faktycznie to nie była Anna W. Po co prokuratura teraz robi te ekshumacje, to doprawdy nie wiem. Wszystko już wyjaśnione zostało. Antek Szaleniec tylko się ośmiesza swoimi kolejnymi rewelacjami o zamachu (przecież była mgła, nic nie było widać a chłopaki uparli się, że spróbują wylądować - PULL AP, PULL AP, PULL AP....)



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA