REKLAMA

Unia Europejska: Szefernaker zapewnia, że Polska nie poprze polityki dwóch prędkości

  • Autor: GP/PAP
  • 10 marca 2017 11:59
Unia Europejska: Szefernaker zapewnia, że Polska nie poprze polityki dwóch prędkości Paweł Szefernaker (fot.:KPRM/youtube.com)

• Po tym co zaszło w czwartek (9 marca) Paweł Szefernaker (KPRM/PiS) liczy, że Donald Tusk sprzeciwi się ostro Europie dwóch prędkości.
• - Propagandy Donalda Tuska Europejczycy nie wsadzą sobie do garnka - mówił o potrzebach Europejczyków pytany w piątek (10 marca) polityk.
• W czasie szczytu UE w czwartek doszło do ostrej wymiany zdań miedzy Beatą Szydło i innymi liderami krajów Unii. Pojawiło się zagrożenie, że Polska nie poprze decyzji wynegocjowanych po wyborze Tuska.

Po tym, jak w czwartek (9 marca) stosunkiem 27 do 1, Rada Europejska wybrała Donalda Tuska na kolejną kadencję, politycy polskiego obozu rządzącego komentowali tę decyzję. W porannych godzinach mówił o tym wyborze Paweł Szefernaker. Sekretarz Stanu w Kancelarii Premiera miał mieszane odczucia.

- Mam nadzieję, że w końcu Donald Tusk zrobi coś dla Polski - wyraził optymizm na antenie TVP Info. - Dla mnie najważniejsze jest, żeby jako przewodniczący Rady Europejskiej powiedział, że nie będzie Unii dwóch prędkości.

Po tych słowach bronił europejskiego podejścia PiS i rządu. Stwierdził, że nie można mówić o wyjściu z UE Polski, zwłaszcza po czwartkowym wyniku. - Jesteśmy wielkimi zwolennikami Unii Europejskiej. Ze strony Polski nie ma zgody na Europę dwóch prędkości, nie powinno być również na to zgody ze strony Donalda Tuska.

Unia dwóch prędkości

Pod tym sloganem kryje się, bliżej niedookreślony model integracji, w którym cześć krajów Starego Kontynentu integruje swoje polityczne i ekonomiczne sfery bardziej niż inne. Ma być to pochodna różnic ekonomicznych w Unii.

Czytaj też: Brytyjczycy piszą o kulisach wyboru Tuska

Tusk źle kierował krajem?

Szefernaker ponadto ocenił, że po likwidacji przez rząd Donalda Tuska przemysłu stoczniowego wiele rodzin musiało wyjeżdżać za pracą za granicę. Rząd Donalda Tuska stanął wobec alternatywy wsparcia polskich stoczni na przełomie lat 2008 i 2009 z budżetu. Uznał jednak, że taki krok będzie potraktowany przez Unię Europejską jako niedozwolona pomoc publiczna. W konsekwencji duże pomorskie zakłady stoczniowe trzeba było zamknąć.

- Propagandy Donalda Tuska Europejczycy nie wsadzą sobie do garnka - powiedział o wybranym w czwartek polskim polityki Szefernaker. - Jako premier bardzo często podejmował decyzje wbrew polskim rodzinom. Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej za czasów jego przewodniczenia w Radzie Europejskiej – przypominał jeszcze polityk. - Polski rząd nie mógł poprzeć tej kandydatury.

Dla PiS Tusk stał się kandydatem nie państwa jednego czy drugiego a kandydatem elity europejskiej, biurokracji.

Przebieg szczytu w Brukseli

Sytuacja w czwartek była napięta, bo premier Beata Szydło zdecydowała się użyć wszelkich środków, by zablokować wybór Tuska. Obecni na szczycie szybko jednak procedowali wybór Tuska na kolejne dwa i pół roku.

Premier Beata Szydło, jeszcze przed zakończeniem szczytu mówiła dziennikarzom, że według niej nieprzyjęcie wniosków o reelekcji Tuska przez wszystkie państwa UE będzie oznaczać, że szczyt UE będzie nieważny.

Unijni dyplomaci podkreślali, że taki krok nie ma znaczenia z punktu widzenia legalności wyboru Tuska, ponieważ decyzja w tej sprawie jest podejmowana przez przywódców większością kwalifikowaną. Wnioski - przekonywali - są jedynie wytyczną polityczną, a nie aktem prawnym samym w sobie.

Z relacji dyplomatów wynika, że na zakończenie szczytu Tusk spytał co z wnioskami. Szydło miała powiedzieć, że ich nie poprze. Do dyskusji włączył się premier Belgii Charles Michael, który skrytykował przenoszenie sporów wewnętrznych na forum UE. Miał też użyć słów "dziecinne podejście", aby opisać powstałą sytuację.

Premier się broniła podkreślając, że odwołuje się do podstawowych zasad, które powinny obwiązywać w UE. W dyskusji odpowiedział jej prezydent Francji Francois Hollande, który - według relacji dyplomatów - miał powiedzieć "wy macie zasady, my mamy fundusze strukturalne".

W dyskusji brała udział też kanclerz Niemiec Angela Merkel oraz premier Luksemburga Xavier Bettel, którzy również krytykowali postawę Polski.

Będzie dyskusja o stanowiskach w Unii

We wnioskach "27" przywódcy zgodzili się, że jeszcze w tym roku przeprowadzą dyskusję na temat sposobu przeprowadzania nominacji na stanowiska unijne. To ukłon w stronę władz z Warszawy, które zwracały uwagę, że procedura wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej jest nietransparentna. "Bardzo źle się stało, że wybór szefa Rady Europejskiej został przeprowadzony wbrew państwu, z którego pochodził kandydat" - mówiła w czwartek Beata Szydło.

Czytaj: Premier oceniała, że szczyt jest wręcz nieważny

Poza przedłużeniem kadencji przewodniczącego Rady Europejskiej, unijni przywódcy rozmawiali m.in. o migracji, bezpieczeństwie i obronie, unijnej gospodarce oraz sytuacji na Bałkanach Zachodnich.

W oświadczeniu szefów państw i rządów zapisano, że podczas obecnej prezydencji, czyli do końca czerwca, osiągnięty zostanie kompromis ws. reformy prawa azylowego przewidującej m.in. obowiązkową relokację uchodźców.

Polscy dyplomaci przed szczytem starali się złagodzić te zapisy tak, by porozumienie mogło być wypracowane później, jednak ostatecznie tak się nie stało.

Źródła w Brukseli informowały wcześniej, że za wyznaczeniem szybkiego terminu na kompromis opowiadali się m.in. Niemcy, Szwedzi i Francuzi.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • antoni antczak 2017-03-10 23:19:53
    On ich zdemaskował X lat wstecz. Proszę wpisać w google Dr Rath europa, a potem Rath kartel farmaceutyczny. linki tu nie wchodzą



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA